Napoli w ofensywie. 55 milionów euro za Zahę!

Napoli w ofensywie. 55 milionów euro za Zahę! fot. Premierleague.com
Karol Brandt
Źródło: Alfredo Pedullà

We Włoszech panuje przekonanie, że to właśnie pomiędzy klubami z tego kraju rozegra się finalna walka o zakontraktowanie Wilfrieda Zahy, choć należy dodać, że sytuacja jest rozwojowa. Na potwierdzenie tych słów Napoli właśnie złożyło oficjalną ofertę, a Inter Mediolan zrobił rozpoznanie.

Celem Iworyjczyka jest transfer do klubu, który zapewni mu grę w Lidze Mistrzów. To kryterium spełniają zarówno neapolitańczycy, jak i mediolańczycy, można zatem przypuszczać, że 26-latek byłby pozytywnie nastawiony na przeprowadzkę do którejś z tych ekip. Po drodze wszechstronny gracz został także zaoferowany Juventusowi, lecz jak na razie turyńczycy skupiają się na innych celach.

W związku z tym czasu postanowili nie tracić „Błękitni”, którzy według Alfredo Pedulli złożyli pierwszą ofertę za skrzydłowego Crystal Palace. Wynosiła ona równo 50 milionów funtów (55 milionów euro), co różni się o dziesięć milionów od żądań finansowych angielskiej ekipy, który od początku zakłada, że sprzeda Wilfrieda Zahę tylko, jeśli otrzyma naprawdę kuszącą propozycję.

Niemniej, wicemistrzowie Włoch są na dobrej drodze, aby spełnił marzenie dziewięciokrotnego reprezentanta swojego kraju na arenie międzynarodowej, a przy okazji pozyskać piłkarza, którzy może pokryć kilka pozycji w formacji ofensywnej (od obu skrzydeł po środek ataku). Warto jednak dodać, że sytuację autora dziesięciu trafień i tylu samo asyst w zeszłym sezonie monitoruje Inter Mediolan i „Nerazzurri” są w trakcie zbierania potrzebnych informacji do złożenia oferty. Tak na marginesie, na podobny krok jak mediolańczycy w ostatnich dniach zdecydowały się Bayern Monachium i Manchester United.

Angielskie media wydają się jednak z drugiej strony przekonane, że Zaha wyląduje w Evertonie.

Pamiętajmy jednak, że okno transferowe w Anglii wygasa już w czwartek o godzinie 18:00, zatem czas nagli, tym bardziej że Roy Hodgson chce dokonać jeszcze kilku wzmocnień.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy