Zdeterminowana Fiorentina. Nie odpuszcza w kwestii Drągowskiego!

Zdeterminowana Fiorentina. Nie odpuszcza w kwestii Drągowskiego! fot. FotoPyK
Rafał Bajer
Źródło: Gianluca Di Marzio

Bartłomiej Drągowski wciąż jest kuszony przez Fiorentinę, by pozostać w klubie.

Zgodnie z poniedziałkowymi informacjami Polak miał problemy w rozmowach z florentczykami. Klub jest pod wielkim wrażeniem progresu, który zaliczył bramkarz na wypożyczeniu w Empoli i chce dać mu drugą szansę, tym razem w roli pełnoprawnego podstawowego golkipera. Strony muszą jednak ustalić warunki nowego kontraktu zawodnika, co zdawało się nie być takie proste.

Gianluca Di Marzio uspokaja jednak i twierdzi, że sytuacja jest pod kontrolą. „Viola” nie zamierza tak łatwo odpuszczać i nieustannie stara się przekonać 21-latka, by ten zweryfikował swoje plany podboju Premier League i pozostał jeszcze w Serie A. Działacze są dobrej myśli i choć nie ma jeszcze porozumienia, na Artemio Franchi wierzą, że wszystko skończy się pozytywnie.

W międzyczasie o Polaka zabiegają angielskie ekipy z Bournemouth oraz Southampton na czele. Obie są gotowe wyłożyć na transfer około 15 milionów euro, lecz na ten moment Fiorentina nie planuje akceptować żadnych ofert i koncentruje się na przekonaniu Drągowskiego do pozostania.

Gdyby jednak „Gigliatim” nie udało się dojść do porozumienia z graczem, wtedy negocjacje jego transferu mogą ruszyć na dobre. Zawczasu wytypowano już nawet następcę bramkarza, którym miałby zostać Mattia Perin. Włoch przenosił się w zeszłym roku do Juventusu, by wywoływać presję na Wojciechu Szczęsnym, lecz rola rezerwowego niezbyt przypadła mu do gustu i chciałby ponownie regularnie stawać między słupkami.

Przypomnijmy, że swego czasu Drągowski usilnie zabiegał o to, by odejść z Fiorentiny. Trenerzy nie dawali mu większych szans na grę, co tylko podsycało frustrację. W końcu jednak gracz dostał szansę na pokazanie się w Empoli, gdzie jego interwencje niemalże przyczyniły się do utrzymania zespołu. Mimo starań Polaka klub spadł, ale golkiper pozostawił po sobie bardzo pozytywne wrażenie.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy