Czy ich jeszcze pamiętasz? cz.5.: ŁKS Łódź

8 lat temu

Łódzki Klub Sportowy przeżywał w swojej historii wiele wzlotów i upadków. Była euforia po zdobyciu mistrzostwa Polski i rozpacz po spadkach do niższych lig. W obecnym tysiącleciu w drużynie z Łodzi grało kilkud(...)

Łódzki Klub Sportowy przeżywał w swojej historii wiele wzlotów i upadków. Była euforia po zdobyciu mistrzostwa Polski i rozpacz po spadkach do niższych lig. W obecnym tysiącleciu w drużynie z Łodzi grało kilkudziesięciu obokrajowców. Większość z nich okazała się mówiąc dosadnie „szrotem piłkarskim”. Wśród nich jednak udało mi się znaleźć dwie perły, które rozwinęły znacząco skrzydła w obecnym etapie ich kariery. Zapraszam do lektury kolejnej już odsłony cyklu „Czy ich jeszcze pamiętasz?”.

Paulinho

Debiut w reprezentacji Brazylii, wartość rynkowa oscylująca w granicach 10 mln euro, zainteresowanie najlepszych klubów w Europie z AC Milan na czele. Opis jakże niepasujący do piłkarza z rodzimej ekstraklasy. A jednak! Paulinho, o którym ostatnimi czasy zrobił się głośno w polskich mediach, udowodnił, że polscy trenerzy nie umieją oszlifować prawdziwych talentów. Wróćmy jednak do początków – a te jak u Brazylijczyków to bywa były schematyczne. Paulinho zaczynał w klubach stanowych w Sao Paulo: Associao Portuguesa, Pao de Acugar i CA Juventus.

Krótko po skończeniu 18 wiosny postanowił kontynuować karierę w nietypowym jak na Latynosa terenie. W litewskim FC Wilno spędził 2 sezony po czym zakupił go ŁKS Łódź. W przeciągu 1 sezonu rozegrał łącznie 24 spotkania, w tym 17 w Ekstraklasie. Ustrzelił jedną bramkę, w meczu Pucharu Polski ze Startem Otwock. W łódzkim klubie Brazylijczyk nie miał łatwego życia. Choć wystąpił w większości spotkań sezonu 2007/2008 to środkowemu pomocnikowi często zmieniano pozycje na boisku.

Jego kariera nabrała tempa dopiero po powrocie do Brazylii. Najpierw grał dla byłego klubu Pao de Acugar, potem przyszedł transfer do Bragantiano i w końcu przenosiny w 2010 roku do Corinthians. Do tej pory rozegrał tam 47 spotkań, odnotowując 10 bramek. Dobra postawa nie uszła uwadze selekcjonerowi reprezentacji Brazylii, który powołał go i następnie wystawił do towarzyskiego meczu z Argentyną, 14 września 2011 roku. W Corinthians miał przyjemność dogrywać podania do Roberto Carlosa i asystować przy bramkach Ronaldo.



Labinot Haliti

Labinot Haliti urodził się na terenie byłej Jugosławii w Kosowie. W wieku 14 wraz z rodziną wyemigrował do Sydney w Australii. Tam też zaczęła się jego przygoda z piłką w Sydney Olympic. W tym samym klubie doczekał się również premierowego występu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Australii. Później występował jeszcze w barwach lokalnego rywala Sydney United oraz Newcastle Jets.

W 2007 roku po raz pierwszy zdecydował się na występy w Europie. Początkowo został wypożyczony do chorwackiego Slaven Belupo, jednak nie zdążył w nim zagrać choćby jednego spotkania. Wszystko to przez to, że niespełna miesiąc później został… wykupiony przez albański klub Teuta. Skauci Łódzkiego Klubu Sportowego zauważyli potencjał w młodym graczu i w zimowym okienku transferowym w 2008 roku ściągnęli go w jego szeregi.

Szansa debiutu na polskich boiskach i to od razu w pierwszym składzie, przyszła dość szybko, bo zaledwie dwa dni po transferze. Łącznie w sezonie rozegrał tylko 3 spotkania, każde w pełnym wymiarze czasowym. Przez większość czasu leczył kontuzję uda. W nowym sezonie poszło mu znaczenie lepiej – we wszystkich rozgrywkach w Polsce wystąpił 29 razy, w tym 19 w ekstraklasie. Nie udało mu się zaliczyć przy tym bramki. ŁKS wobec niespełnienia wymogów formalnych nie uzyskał licencji na grę w ekstraklasie w sezonie 2009/2010, a pomocnik powrócił do Australii. W Newcasle Jets gra regularnie do dzisiaj. Co ciekawe Labinot Haliti posiada aż trzy obywatelstwa – australijskie, albańskie i kosowskie.



ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Czy ich jeszcze pamiętasz
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.