Gattuso: Parady Dudka przez wiele lat były moim koszmarem

Gattuso: Parady Dudka przez wiele lat były moim koszmarem fot.
Mateusz Michałek
Źródło: DAZN I Mediagol

Prowadzący obecnie Milan Gennaro Gattuso wrócił wspomnieniami do finału Ligi Mistrzów z 2005 roku.

„Rossoneri” mierzyli się w nim z Liverpoolem. Po pierwszej połowie triumf mediolańczyków wydawał się przesądzony. Włoska ekipa prowadziła 3:0 po bramkach Paolo Maldiniego i Hernána Crespo (dwa trafienia). Później doszło jednak do jednego z najbardziej niezwykłych zwrotów akcji w historii futbolu. „The Reds” z Jerzym Dudkiem w składzie po golach Stevena Gerrarda, Vladimíra Šmicera i Xabiego Alonso doprowadzili do dogrywki, a po zwycięstwo sięgnęli ostatecznie, lepiej wykonując rzuty karne.

- Nie potrafiłem zaakceptować tej przegranej. Adriano Galliani przekonał mnie wtedy jednak, żeby zostać w klubie. Spędziliśmy jakieś osiem, dziewięć godzin w pomieszczeniu z trofeami. Pamiętam, jak sekretarka przynosiła nam kawę i kanapki.

- Dudek? Wielokrotnie myślałem o jego ruchach na linii i interwencjach. Ta podwójna parada po strzałach Szewczenki w końcówce dogrywki... Nie do pomyślenia. Przez wiele lat to był mój koszmar. Czasami zresztą to wciąż do mnie wraca - przyznał Gattuso, który w Milanie pracuje obecnie z Krzysztofem Piątkiem.

Przypomnijmy, że w konkursie rzutów karnych Dudek obronił wtedy strzały Andrei Pirlo i Szewczenki. Z zawodników Milanu spudłował też Serginho.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy