Jarosław Królewski z jasną deklaracją odnośnie do rywalizacji z Wieczystą Kraków. „Ping pong na lekcji WF”

2026-01-23 17:20:57; Aktualizacja: 2 godziny temu
Jarosław Królewski z jasną deklaracją odnośnie do rywalizacji z Wieczystą Kraków. „Ping pong na lekcji WF” Fot. Krzysztof Porebski / PressFocus
Jakub Barszcz
Jakub Barszcz Źródło: Jarosław Królewski [X]

Za niecały miesiąc Wisła Kraków podejmie u siebie Wieczystą Kraków w ramach 22. kolejki I ligi. O rywalizacji obu klubów za pośrednictwem platformy X wypowiedział się właściciel „Białej Gwiazdy”, Jarosław Królewski.

Powrót zmagań I ligi tuż za rogiem. Piłkarze z drugiego poziomu rozgrywkowego na boisku zameldują się już 6 lutego.

Jeden z najciekawiej zapowiadających się pojedynków rundy wiosennej odbędzie się jednak dwa tygodnie później. Piastująca pozycję lidera Wisła Kraków zmierzy się wtedy z lokalnym rywalem, jakim jest zespół Wieczystej.

Kibice obu klubów czekają na to starcie z niecierpliwością, bowiem może się wtedy rozstrzygnąć kwestia tego, kto w obecnym sezonie będzie „sprawował władzę nad miastem”. Podczas pierwszego spotkania „Białej Gwiazdy” z beniaminkiem padł remis 1-1.

Emocje w obu obozach niewątpliwie podgrzał właściciel Wisły, Jarosław Królewski. Za pośrednictwem platformy X działacz oznajmił, że strony darzą się wzajemnym szacunkiem i liczą na wzajemny rozwój.

„Mam nadzieję, że kibice @wislakrakowsa I @wieczysta rozumieją, że my naszą rywalizację między właścicielami traktujemy jak grę w ping pong na lekcji WF:) każdy chce być lepszy i wzajemnie się motywuje / to oznacza progres. Wysyłamy sobie zawodników, motywujemy wzajemnie, plotkujemy i prezentujemy inne zasadne dla tej dyscypliny zachowania samców alpha” - napisał.

Po chwili Królewski dodał, że treść wpisu była konsultowana z prezesem Wieczystej, Wojciechem Kwietniem.

„PS. Uzgodniony z Wojtkiem:) wpis” - uzupełnił.

Słowa wprowadziły odbiorców w niemałe zakłopotanie. Jak wiadomo, kultura kibicowska rzadko kiedy przewiduje „zawiązywanie zgód” z oponentami reprezentującymi to samo miasto. Zdaje się, że zarówno Królewski, jak i Kwiecień mają na tę kwestię zupełnie inny pogląd.