Miał być Depay, jest Mkhitaryan

Miał być Depay, jest Mkhitaryan
Karol Brandt
Karol Brandt
Źródło: L’Équipe

Według mediów znad Sekwany priorytetem w końcówce okna transferowego dla Romy wcale nie był Henrikh Mkhitaryan. Przedtem bowiem Włosi mieli starać się o angaż Memphisa Depaya.

Kiedy było wiadomo, że transfer Nikoli Kalinicia wkrótce dojdzie do skutku, rzymianie zapragnęli jeszcze jednego wzmocnienia - przysłowiowej wisienki na torcie. Miał to był zawodnik z głośnym nazwiskiem i ostatecznie na Stadio Olimpico trafił Henrikh Mkhitaryan. Jak się jednak okazuje, nim do tego doszło, Gianluca Petrachi skontaktował się z Olympique Lyon, by zapytać o dostępność Memphisa Depaya. Ku zaskoczeniu dyrektora sportowego włoskiej ekipy, Francuzi byli otwarci na negocjacje.

Jak poinformowało „L’Équipe”, świadczy o tym fakt, że trzecia siła poprzedniego sezonu w Ligue 1 rozpoczęła intensywne poszukiwania następcy holenderskiego atakującego, które jednak na nic się zdały. Powód? 25-latek poprzez swoich przedstawicieli odrzucił możliwość dołączenia do „Wilków”. W tym kontekście dodajmy, że jeszcze nie tak dawno 50-krotny reprezentant „Oranje” marzył o grze w… Realu Madryt.

Po odmowie ze strony atakującego OL, który w tym sezonie w pięciu meczach w koszulce klubowej strzelił pięć goli i zanotował asystę, AS Roma skierowała wzrok na 30-letniego Ormianina. Dalszy ciąg tej historii już znamy.

Piłkarz wypożyczony z Arsenalu do tej pory w barwach „Giallorossich” rozegrał jeden mecz i udokumentował swój występ trafieniem. W umowie pomiędzy oboma klubami nie zawarto opcji transferu definitywnego.

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy