Mustafi odpowiada na słowa krytyki. „Winili mnie nawet za przegrane mecze, w których nie brałem udziału”

Mustafi odpowiada na słowa krytyki. „Winili mnie nawet za przegrane mecze, w których nie brałem udziału” fot. FotoPyk
Karol Brandt
Karol Brandt
Źródło: Der Spiegel

Sytuacja Shkodrana Mustafiego w Arsenalu nie należy do najłatwiejszych. Niemiec w tym sezonie ani razu nie zagrał w meczu Premier League i niewykluczone, że już zimą zmieni klub. Tymczasem obrońca postanowił odpowiedzieć na falę krytyki, która go spotkała w poprzednim sezonie.

Defensywa „Kanonierów” od dłuższego czasu zmaga się z poważnym kryzysem. Nie inaczej było w kampanii oznaczonej numerkiem 2018/2019, kiedy kilkukrotnie błędy kosztujące stratę bramki popełniał Mustafi. Tak było chociażby w starciu z Crystal Palace (2:3).

Latem Unai Emery postanowił sprowadzić Davida Luiza, który z miejsca wskoczył do składu i w Premier League gra u boku Sokratisa Papastatopulosa. Tym samym Niemcowi pozostają jedynie rozgrywki pucharowe, w których jak dotąd uzbierał trzy występy. Niemniej, wielce prawdopodobne jest to, że 27-latek ostatecznie zmieni klub, czego był blisko już latem. Na razie jednak musi się zmagać z łatką, która przylgnęła do niego po ubiegłym sezonie, kiedy to Emmanuel Petit nazwał go „królem wpadek”. Na dodatek użytkownicy „Marki” wybrali go drugim najgorszym obrońcą na świecie.

Do gracza Arsenalu dotarł Jörn Meyn z „Der Spiegel”, który porozmawiał z nim o jego sytuacji na Emirates Stadium.

– Nie sądzę, abym był drugim najgorszym obrońcą na świecie. Z chęcią przekonałbym się, jakie byłyby wyniki ankiety, jeśli braliby w niej udział najlepsi trenerzy. Przez pierwsze dwa lata w Arsenalu wszystko szło jak należy, a ja byłem podstawowym obrońcą w zespole. Zmieniło się to po Bożym Narodzeniu w 2018 roku, popełniłem wtedy kilka błędów i wytworzył się ogromny bałagan – powiedział.

– Leczyłem przez trzy tygodnie kontuzję, po czym trener zdecydował, że jestem potrzebny do gry w meczu z Liverpoolem. Nie miałem za sobą choćby jednego treningu z drużyną. Do przerwy było już 1:4, a ja odniosłem kolejny uraz. Na domiar złego dostałem mnóstwo niepochlebnych komentarzy na Twitterze i Facebooku, pojawiły się również artykuły, w których krytykowano moją postawę – kontynuował.

– Jestem wystarczająco samokrytyczny, aby zdać sobie sprawę, że popełniłem te błędy. Potrafię też radzić sobie z ostrą krytyką, ale nie wtedy, kiedy jest ona co najmniej irracjonalna. Stałem się celem ataków z wielu stron. W pewnym momencie ludzie winili mnie nawet za przegrane mecze, w których nie brałem udziału – dodał.

– Musiałem się przed tym jakoś chronić, lecz były też takie dni, kiedy wątpiłem w siebie. Kulminacyjny moment nastąpił, kiedy moja żona powiedziała mi, że nie mogę być aż tak słaby, skoro gram w Arsenalu i mam na swoim koncie mistrzostwo świata. Wówczas zrozumiałem, że muszę sobie z tym radzić. W futbolu najważniejsze jest to, aby nie zwariować, zarówno, gdy jesteś na szczycie, jak i wtedy, kiedy lądujesz na dnie – zakończył.

Umowa 27-letniego stopera wygasa 30 czerwca 2021 roku. Do tej pory w koszulce Arsenalu rozegrał on 118 spotkań i wywalczył w tym czasie Puchar oraz Superpuchar Anglii.

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy