Rafał Gikiewicz rozważał zakończenie kariery
2026-01-21 16:39:41; Aktualizacja: 20 minut temu
Rafał Gikiewicz w rozmowie z Kacprem Tomczykiem dla TVP Sport przyznał, że po jesiennym meczu z Widzewem Łódź myślał o zawieszeniu butów na kołku. „Rozmawiałem z żoną i zastanawiałem się, czy nie pójść do dyrektora Rafała Ulatowskiego i oznajmić mu, że kończę karierę” - powiedział.
Rafał Gikiewicz od października reprezentuje barwy Zagłębia Lubin. Przeprowadzenie transferu poza okienkiem było możliwe ze względu na urazy doznane przez Dominika Hładuna oraz Adama Matyska.
Zaledwie tydzień po oficjalnym ogłoszeniu tego ruchu doświadczony golkiper pojawił się między słupkami w meczu Pucharu Polski przeciwko swojemu niedawnemu klubowi - Widzewowi Łódź.
Dla 38-latka było to spotkanie o wyjątkowym ciężarze gatunkowym. Niestety, w dogrywce popełnił on poważny błąd przy uderzeniu z rzutu wolnego Bartłomieja Pawłowskiego, który w konsekwencji przesądził o odpadnięciu „Miedziowych” z dalszej rywalizacji w tych rozgrywkach.Popularne
- Potrzebowałem kilka tygodni, żeby wyczyścić głowę. Rozmawiałem z żoną i zastanawiałem się, czy nie pójść do dyrektora Rafała Ulatowskiego i oznajmić mu, że kończę karierę. Gdzieś w środku po tym spotkaniu pękło we mnie. Wiele trenerów pisało do mnie prywatne wiadomości. Wiem, komu na mnie zależy, ale też wiele osób się ode mnie odwróciło. Nie było łatwo - przyznał Gikiewicz w wywiadzie dla TVP Sport (więcej TUTAJ).
- Taki „wpiernicz” pokazuje, jak bardzo kocham to, co robię; jak bardzo jestem poświęcić to, że nie widzę dzieci i żony, żeby być w Lubinie, gdzie nie gram. Spełniam rolę łącznika między starszyzną a młodzieżą. Niektórzy młodsi są naprawdę wpatrzeni we mnie i sprawia mi dużą przyjemność, jak rozmawiają o tym, co jest, było i będzie - wyjaśnił.
- Żona odradziła mi ten pomysł. Nie jest gotowa na to, żebym siedział w domu. Tak samo ja (śmiech). Nie byłoby tych siedemnastu lat razem, gdybym spędzał każdą dobę w domu (śmiech). Kocham piłkę nożną. Końcówka poprzedniego roku była trudna, ale jak odpocząłem te dwa i pół tygodnia w Warszawie, to zatęskniłem za piłką, szatnią, chłopakami, rywalizacją. Czuję się tu potrzebny - skwitował.
Kontrakt Rafała Gikiewicza z aktualnym pracodawcą obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku.































