Syn Maradony ostrzega Jamesa Rodrígueza. „Nie dotykaj numeru 10!”

Syn Maradony ostrzega Jamesa Rodrígueza. „Nie dotykaj numeru 10!” fot. Wikipedia
Rafał Bajer
Źródło: Marca

Diego Armando Maradona Sinagra, syn legendarnego Diego Maradony, twierdzi, że James Rodríguez nie powinien otrzymywać numeru 10 po transferze do Napoli.

Maradona bardzo zżył się z Neapolem i tamtejszymi kibicami, nic zatem dziwnego, że także jego dzieci sympatyzują z Napoli. Diego junior, również profesjonalny piłkarz oraz reprezentant Włoch w piłce plażowej, rozmawiał z dziennikiem „Marca” i przyznał, że wiele dla niego znaczy transfer Jamesa Rodrígueza do „Vesuvianich”.

- Pod każdym zdjęciem Jamesa komentuję, żeby przeszedł do Napoli. Kładę na nim presję, ostatnio polajkował nawet mój komentarz. To by było jak marzenie. Piłkarz o takiej jakości, z taką lewą nogą, zawsze może uczynić drużynę lepszą - stwierdził Sinagra.

- Miasto powita go z otwartymi ramionami, jestem pewien, że będzie tam grał na najwyższym poziomie.

Napoli stara się wyprzedzić Atlético Madryt i sfinalizować transakcję, ale wciąż nie może dojść do porozumienia z Realem Madryt co do formuły transferu. „Królewscy” chcą definitywnie sprzedać pomocnika, z kolei wicemistrzowie Włoch liczą na wypożyczenie. To komplikuje sprawę, ale Sinagra jest dobrej myśli.

- Z tego co się orientuję, negocjacje są już bardzo zaawansowane. Muszą tylko rozstrzygnąć jaka będzie formuła transferu. Wszystko inne jest już przygotowane.

Przy okazji spekulacji pojawiły się też informacje, jakoby Napoli było gotowe „odblokować” numer 10, który niegdyś należał do Diego Maradony. Od czasu odejścia Argentyńczyka żaden zawodnik nie otrzymał tego numeru w barwach „Partenopeich”, a sam plan zerwania z tą tradycją niezbyt spodobał się synowi legendy.

- James, nie dotykaj numeru 10! To prywatna własność naszej rodziny. Ten numer należy do mojego ojca. Spekulowano, że przekażą go Higuaínowi, kiedy przychodził, czy też Insigne, ale to musi być zastrzeżone, jak w NBA. Tam, jeśli zastrzeżesz numer, nikt inny nie może już go użyć.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy