Widzew Łódź pożegnał go w maju, dopiero teraz znalazł nowy klub [OFICJALNIE]

2026-01-16 12:54:51; Aktualizacja: 1 godzina temu
Widzew Łódź pożegnał go w maju, dopiero teraz znalazł nowy klub [OFICJALNIE] Fot. Diósgyőri VTK
Dawid Basiak
Dawid Basiak Źródło: Diósgyőri VTK

Widzew Łódź pod koniec maja poprzedniego roku rozstał się z Lirimem Kastratim. 26-latek od tamtej pory pozostawał bez pracodawcy, ale teraz uległo to zmianie. Swoją karierę będzie kontynuował w węgierskim Diósgyőri VTK.

Lirim Kastrati do Widzewa Łódź dołączył na początku 2024 roku. Boczny defensor został wówczas sprowadzony przez klubowych działaczy z węgierskiego Újpestu.

Podczas swojego pobytu w Łodzi 26-latek nie zdołał na stałe zadomowić się w wyjściowym składzie. Był uznany za spore rozczarowanie, co w maju poprzedniego roku poskutkowało zakończeniem współpracy.

Widzew poinformował wtedy, że kontrakt Kastratiego został rozwiązany za porozumieniem stron. Od tamtej pory 15-krotny reprezentant Kosowa nie mógł znaleźć nowego zespołu, ale teraz ten stan rzeczy uległ zmianie.

Zawodnik powrócił na Węgry, gdzie podpisał kontrakt z Diósgyőri VTK. Ze swoim nowym pracodawcą związał się do 30 czerwca 2027 roku.

Kastrati w przeszłości na boiskach węgierskiej ekstraklasy jako gracz Újpestu rozegrał 98 spotkań, które zwieńczył czterema golami oraz ośmioma asystami. Teraz będzie mógł poprawić dorobek w nowych barwach.

- Wielokrotnie grałem przeciwko DVTK i wszystkie mecze były trudne, pamiętam również wspaniałą atmosferę stworzoną przez kibiców. Po odejściu z Węgier przez półtora roku grałem w Polsce, gdzie poznałem nową kulturę piłkarską. Jesienią trenowałem bez drużyny, z pomocą osobistego trenera, co nie było łatwe, ale teraz jestem gotowy do kontynuowania kariery. W grudniu trenowałem z Újpestem i z nimi rozpocząłem przygotowania, wystąpiłem również w meczu przygotowawczym, więc choć nie jestem w idealnej formie, to przybyłem na zimowy obóz treningowy DVTK w stanie bliskim stuprocentowej sprawności. Teraz nie mogę się doczekać, aby założyć czerwono-białą koszulkę - przyznał Kastrati.