Włochy: Rasizm rasizmowi nierówny. Dlatego ukarano za obrażanie Pjanicia, a za Lukaku już nie

Włochy: Rasizm rasizmowi nierówny. Dlatego ukarano za obrażanie Pjanicia, a za Lukaku już nie
Rafał Bajer
Rafał Bajer
Źródło: FIGC | FI | Transfery.info

Ukaranie Brescii za obrażanie Miralema Pjanicia dolało tylko oliwy do ognia dyskusji na temat rasizmu we Włoszech.

Rasizm w świecie piłki to wciąż bardzo duży problem, który ostatnimi czasy jest szczególnie żywo poruszany przez brytyjską i włoską prasę. Z tym negatywnym zjawiskiem „na dzień dobry” spotkał się Romelu Lukaku po przeprowadzce do Interu. Kibice przeciwnych drużyn ochoczo wydają małpie okrzyki, byle tylko obrazić napastnika ze względu na jego kolor skóry, lecz do tej pory dość kontrowersyjnie włoska federacja nie ukarała winnych. Inaczej było jednak w przypadku Miralema Pjanicia.

Podczas ostatniego meczu kibice Brescii obrażali Bośniaka nazywając go „zingaro”, czyli „Cygan”. Miało to zdyskredytować pomocnika, który zapewnił Juventusowi zwycięstwo w tamtym spotkaniu, ale ku zaskoczeniu obserwatorów, tym razem FIGC postanowiło działać. Brescia została ukarana zamknięciem całej trybuny dla najbardziej zagorzałych kibiców. Kara wejdzie w życie, jeśli w ciągu najbliższego roku kibice beniaminka Serie A jeszcze raz zostaną przyłapani na aktach rasistowskich.

Jest to dość kontrowersyjna decyzja, zważywszy na to, iż w przypadku obrażania Lukaku czy też Francka Kessié przez kibiców Cagliari i Hellasu Verona nie zostało w żaden sposób ukarane. Okazuje się jednak, że włoscy decydenci mieli podstawy, by postąpić właśnie w ten sposób. I wcale nie chodzi tu o kolor skóry zawodników.

Otóż w przypadku Pjanicia zdecydowano się ukarać klub ze względu na bardzo wyraźną jasność popełnionych czynów. Udział w obrażaniu brała znacząca większość kibiców na trybunie, a ponadto aktu dyskryminacji dopuszczono się w przerwie meczu, gdy piłkarz udzielał wywiadu. Przez to okrzyki było bardzo wyraźnie słychać i FIGC podjęło decyzję o karze nie przeprowadzając nawet śledztwa.

Zupełnie inaczej sprawa wyglądała w przypadku wspomnianych czarnoskórych piłkarzy. Tutaj problemem okazało się to, iż rasistowskich okrzyków dopuściła się zbyt mała grupa kibiców, by mówić tu o karze dla klubu. Szkalowanie zawodników odbyło się ponadto w istotnych momentach spotkania, dlatego na stadionie było głośno od okrzyków pozostałych kibiców, którzy nie mieli intencji rasistowskich, a jedynie reagowali na wydarzenia na boisku.

Włoska federacja uznała, że w takich przypadkach możliwe są jedynie konsekwencje indywidualne. O te jednak również będzie trudno. Większość stadionów w Italii nie należy do klubów, a do miast, co ze względów finansowych sprawia, że są one gorzej wyposażone w różnego rodzaju środki wspomagające śledztwo, choćby monitoring. Kluby nie mogą zatem działać na teoretycznie nieswoim obiekcie tak jak Juventus, który w obliczu zagrożenia różnego rodzaju aktami rasizmu ze strony swoich kibiców zainwestował w dodatkowe formy bezpieczeństwo. „Bianconeri” posiadają swój stadion na własność.

Elementem, który może odegrać istotną rolę w walce z rasizmem jest wprowadzenie na trybuny stewardów, choć ten pomysł jak na razie w Italii raczkuje. Osoby funkcyjne pojawiały się już na trybunach, ale nie tych, na których zasiadają najbardziej zagorzali kibice. Ich rola zazwyczaj ograniczała się jednak jedynie do odpowiadania na pytania kibiców czy wskazywanie drogi. W przyszłości mogą oni zwracać większą uwagę na kwestie bezpieczeństwa.

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy