Adrian Mierzejewski z głosem rozsądku po meczu Polski z Czechami

2023-03-25 10:12:49; Aktualizacja: 1 rok temu
Adrian Mierzejewski z głosem rozsądku po meczu Polski z Czechami Fot. FotoPyK
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Adrian Mierzejwski [Twitter]

Reprezentacja Polski przegrała w piątek boleśnie z Czechami w debiucie selekcjonera Fernando Santosa. Adrian Mierzejewski apeluje o spokój w sprawie Portugalczyka, który powinien otrzymać czas na spokojną pracę. „Podsumowanie zróbmy po 500 dniach, a nie 90 minutach” - napisał 36-latek.

Atmosfera wokół polskiej kadry po pierwszym meczu eliminacji do Mistrzostw Europy do szampańskich nie należy. „Biało-Czerwoni” pod wodzą nowego selekcjonera przegrali w pełni zasłużenie z Czechami 1:3.

Fernando Santos z pewnością nie spodziewał się takiego debiutu. Reakcje Portugalczyka podczas praskiej kompromitacji wskazywały na jego bezradność i ogromne rozczarowanie podopiecznymi, którzy nie zrealizowali jego założeń taktycznych.

- Kto źle broni, nie może atakować. Kto źle atakuje, nie może bronić. W naszej piłce musimy dobrze bronić, odzyskiwać piłki i nie pozwalać przeciwnikowi na kreowanie sytuacji. Z kolei, gdy my mamy ją w posiadaniu, powinniśmy konstruować akcje przy zachowaniu równowagi - punktował błędy drużyny po spotkaniu 68-latek.

***

Fernando Santos po porażce w debiucie w reprezentacji Polski. „Kto źle broni, nie może atakować. Kto źle atakuje, nie może bronić”

***

Piątkowa wpadka to z pewnością pożywka dla krytyków zatrudnienia doświadczonego trenera z Półwyspu Iberyjskiego. W mediach już pojawiają się oceny wyborów Santosa i ogólna krytyka jego dotychczasowej, niezwykle krótkiej, pracy.

Były reprezentant Polski, Adrian Mierzejewski, apeluje o spokój. 36-latek rozsądnie twierdzi, że to nieodpowiedni czas na wyciąganie wniosków.  Skrzydłowy, który w narodowych barwach rozegrał 41 spotkań, dostrzega pewne problemy u byłego opiekuna Portugalii, aczkolwiek wstrzymuje się z osądami, czekając na pierwsze efekty pracy nowego trenera.

„To, że wzięliśmy Portugalczyka, nie oznacza, że będziemy grali jak Portugalia (która ładnie i tak nie grała). Mnie Santos kojarzy się trochę z leśnym dziadkiem i jazda na nazwisku, ale jak już daliśmy mu szansę (może bardziej sobie) to dajmy mu popracować w spokoju, bo on już trochę w piłce widział i się na niej zna. Myślę, że jeśli chodzi o przygotowanie taktyczne i analizę przeciwnika to Michniewicz bije Santosa na głowę. Ten ma za to ogromne doświadczenie w piłce reprezentacyjnej i w pracy z dużymi nazwiskami, co było chyba ważne. Liczymy też, że ma oko do piłkarzy i wypatrzy kogoś nowego, na którego nikt inny by nie zwrócił uwagi. Niech spokojnie pracuje, a podsumowanie zrobimy po 500 dniach, a nie 90 minutach” - napisał na Twitterze były zawodnik Polonii Warszawa, Trabzonsporu czy Sydney FC.