Łukasz Piszczek z bilansem 2-8 po dwóch meczach w I lidze. „Zostaliśmy brutalnie zweryfikowani”

2025-11-28 23:16:13; Aktualizacja: 6 godzin temu
Łukasz Piszczek z bilansem 2-8 po dwóch meczach w I lidze. „Zostaliśmy brutalnie zweryfikowani” Fot. Gleb Soboliev / PressFocus
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz Źródło: Karol Bugajski [X]

GKS Tychy uległ w piątkowy wieczór Miedzi Legnica (1:6). Tym samym Łukasz Piszczek jeszcze trochę poczeka na zdobycie pierwszych punktów czy odniesienie zwycięstwa na boiskach I ligi.

Były reprezentant Polski posiada olbrzymie międzynarodowe doświadczenie piłkarskie, które postanowił przekuć w uprawianie zawodu trenera. Na tym polu może pochwalić się krótkim epizodem w charakterze asystenta Nuriego Şahina oraz sprawowaniem funkcji grającego szkoleniowca w macierzystym LKS Goczałkowice Zdrój.

Mimo tak niewielkiego stażu nazwisko Łukasza Piszczka było łączone z reprezentacją Polski w charakterze członka sztabu lub objęciem sterów nad jednym z ekstraklasowych zespołów.

Sam 40-latek długo wzbraniał się przed samodzielnym sprawdzeniem na wyższym poziomie w nowej roli, ale koniec końców dał się namówić na przejęcie kontroli nad pierwszoligowym GKS-em Tychy, gdzie zalicza na razie bolesne zderzenie z nowymi realami.

Najpierw w swoim debiucie uległ Stali Rzeszów, a teraz zebrał srogie lanie od Miedzi Legnica.

Na pomeczowej konferencji nie ukrywał, że rywal prezentował się zdecydowanie lepiej na boisku i odniósł zasłużone zwycięstwo. Niemniej jednak zwrócił uwagę na fakt, że nie dysponował najlepszym możliwym składem i musiał ratować się postawieniem na kilku młodych piłkarzy.

- Wynik zasłużony, wysokie zwycięstwo Miedzi. Weszliśmy nieźle, z prowadzeniem, ale niestety później było widać dużą różnicę między naszymi zawodnikami a Miedzią, która była znacznie bardziej zdecydowana - powiedział, cytowany przez Karola Bugajskiego.

- Niewystarczająco dobrze broniliśmy pola karnego. Przyjechaliśmy młodą drużyną, pozbawioną czterech wykartkowanych zawodników, co było widać. Mieliśmy debiutanta Nico Adamczyka. Nie ma co go obwiniać, na pewno przeżył brutalne przetarcie. Podobnie inni zmiennicy. Musieliśmy sobie poradzić, wystawiliśmy najlepszy skład, jaki mieliśmy - dodał.

- Czy brakuje liderów? W przerwie, czyli już przy wyniku 1:4, choćby Makowski, ale też my, jako sztab, próbowaliśmy coś przekazać. To nie jest łatwe w takiej sytuacji, brakowało nam choćby Tecława, który to trzyma. Zostaliśmy brutalnie zweryfikowani - zakończył.