Magik wypunktował cudotwórcę. Latal i jego ludzie nie zwalniają tempa

2015-11-27 21:42:17; Aktualizacja: 8 lat temu
Magik wypunktował cudotwórcę. Latal i jego ludzie nie zwalniają tempa Fot. Transfery.info
Źródło: Transfery.info

Piast być może nie zaskoczył swoich kibiców, ale na pewno gości z Chorzowa. Piłkarze Latala wykorzystując najprostsze piłkarskie środki wypunktowali swojego rywala i potwierdzili dominację w Ekstraklasie.

Kiedy temperatura za oknem spada poniżej zera, a entuzjaści prawdziwej polskiej zimy wypatrują pierwszych opadów śniegu, w naszej lidze słychać pierwsze głosy wątpiące w zasadność nowej reformy Ekstraklasy. Co człowiek, to inna opinia, ale w mroźny piątkowy wieczór liderujący w tabeli Piast na własnym boisku nie ugościł Ruchu. Podopieczni Waldemara Fornalika notowali w ostatnim okresie świetną passę pięciu meczów bez porażki, a do Gliwic z jeszcze jednego powodu przyjeżdżali w bardzo dobrych nastrojach. Chorzowianie od ponad dziesięciu lat nie przegrali na boisku „Piastunek”, a chęć podtrzymania tej serii zwiastował mecz na niezłym poziomie.

Dwie bomby atomowe

Początek pierwszej połowy nie zawiódł. Goście starali się grać swoją piłkę i wraz z gwizdkiem rozpoczynającym spotkanie próbowali zdominować przeciwnika. W zamyśle byłego selekcjonera reprezentacji Polski dłuższe utrzymywanie się przy futbolówce miało dać więcej sytuacji podbramkowych. W rzeczywistości było tak, że gospodarze dzięki świetnemu ustawieniu zamykali wszystkie wolne strefy boiska, a środkowi obrońcy Ruchu wielokrotnie byli zmuszeni do rozgrywania piłki z własnym bramkarzem.

Dzięki takiej taktyce piłkarze Radoslava Latala notowali wiele przechwytów w środkowej strefie boiska i mogli grać swoją ulubioną piłkę. Odbiór futbolówki, oddanie jej do Vacka, ten wysyła w bój Patrika Mraża, który dokładnie dośrodkowuje do napastników, a tym pozostaje już tylko zdobyć bramkę. Banalne? Chciałbym, aby więcej naszych zespołów stosowało podobne trywialne zagrania. „Piastunki” w pierwszej połowie w ten sposób rozegrały trzy akcje, z czego dwie zakończyły się umieszczeniem piłki w sieci. Chorzowianie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Szmatuły.

Gwóźdź do chorzowskiej trumny

Aby myśleć o zmianie niekorzystnego rezultatu w grze Ruchu musiała nastąpić zmiana. O tym samym pomyślał Waldemar Fornalik i na drugą połowę wyszedł Tomasz Podgórski, który zastąpił bezproduktywnego Gigolaeva. I do 72. minuty spotkania na boisku przeważali goście. Chorzowianie mimo braku Patryka Lipskiego (wykluczony z powodu nadmiaru kartek) konstruowali akcje skrzydłami, ale najgroźniejsze okazje stworzyli po stałych fragmentach gry. W 65. minucie Maciej Iwański posłał dośrodkowanie z rzutu rożnego, ale piłka po strzale Zieńczuka o centymetry minęła bramkę Putnocky’ego.

Piast jak na prawdziwego lidera przystało przetrzymał akcje swoich przeciwników, a w 80. minucie wykorzystał większe przestrzenie pomiędzy chorzowskimi formacjami i dobił rywala. Chociaż bramka Gerarda Badii nie była kopią akcji z 26. i 36. minuty, to swą prostotą bardzo ją przypominała. Podopieczni Radoslava Latala zadziwiają całą piłkarską Polskę, a Czech zaskoczył nie tylko polskich kibiców i ekspertów, ale również rodzimych dziennikarzy. Jednak, czy opiekun Piasta jest prawdziwym cudotwórcą czy zwyczajnym pragmatykiem? Jego piłkarze grają skuteczny futbol oparty na zaangażowaniu, wybieganiu i opanowanych do perfekcji schematach gry. Na polską ligę to wystarcza i potwierdził to dzisiejszy mecz, w którym gospodarze od początku do końca panowali na boisku i odnieśli kolejne zwycięstwo w sezonie. Siódme na stadionie przy ulicy Okrzei w Gliwicach.