Motor Lublin zmarnował transferową okazję. Wszystko przez... nowego dyrektora sportowego Widzewa Łódź

2025-04-02 21:30:21; Aktualizacja: 6 godzin temu
Motor Lublin zmarnował transferową okazję. Wszystko przez... nowego dyrektora sportowego Widzewa Łódź Fot. IMAGO/PressFocus
Dawid Basiak
Dawid Basiak Źródło: Łukasz Olkowicz [Przegląd Sportowy Onet]

Latem działacze Motoru Lublin mogli na atrakcyjnych warunkach sprowadzić Nikolę Štulicia, który właśnie rozgrywa fantastyczny sezon w koszulce belgijskiego Royal Charleroi. O tym dlaczego transfer napastnika nie doszedł do skutku, opowiedział Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”. Swój znaczący udział w tym miał Mindaugas Nikoličius, a więc nowy dyrektor sportowy Widzewa Łódź.

Wywalczony w ubiegłym roku awans do Ekstraklasy sprawił, że działacze Motoru Lublin zakasali rękawy i wzięli się do intensywnej pracy nad wzmocnieniami.

Urzędujący prezes oraz właściciel beniaminka Zbigniew Jakubas korzystał również z rad pozyskanych z zewnętrznych źródeł. Jak się okazuje, w kwestii ruchów Motoru do powiedzenia miał coś Mindaugas Nikoličius, a więc nowy dyrektor sportowy Widzewa Łódź.

Taką informację przekazał Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”. Mało tego, dowiadujemy się również, że pewną sugestię Litwina można uznać aktualnie za sporą pomyłkę.

Otóż według Olkowicza, latem na celownik Motoru trafił Nikola Štulić z belgijskiego zespołu Royal Charleroi. Piłkarz ten poszukiwał regularnej gry, a drużyna z Lublina rozglądała się za nowym napastnikiem. Doszło wówczas do kontaktu, a ponadto strony uzgodniły nawet warunki finansowe.

Ekstraklasowicz miał wypożyczyć Štulicia z zawartą opcją wykupu, opiewającą na 700 tysięcy euro. O serbskiego atakującego zabiegał ówczesny dyrektor sportowy Michał Wlaźlik i ruch z jego udziałem był naprawdę blisko finalizacji. Swoje zdanie w tym temacie miał jednak również wspomniany wcześniej Nikoličius, który nie był przekonany co do tego transferu i sądził, że urodzony w 2001 roku napastnik aż za bardzo przypomina Samuela Mráza. Prezes Jakubas posłuchał się przekazanych rad i finalnie temat zakończył się fiaskiem.

Teraz w Lublinie mogą bardzo żałować. Štulić w bieżącym sezonie nagle odpalił. Od listopada zaczął regularnie pojawiać się na murawie i obecnie po osiemnastu meczach może pochwalić się dziewięcioma strzelonymi golami na boiskach belgijskiej ekstraklasy. Na tym nie koniec, bo 21-latek ostatnio otrzymał także powołanie do reprezentacji Serbii, a jego wartość wzrosła do 2,5 miliona euro.

- Nikola Štulić, którego Motor mógł mieć za darmo, dzisiaj jest wyceniany na 2,5 miliona euro. Właśnie dostał powołanie do reprezentacji Serbii, bo jak zaczął grać, to się okazuje, że on strzela gole i w lidze belgijskiej, odrobinkę silniejszej niż liga polska, zaczął grać w listopadzie i w osiemnaście meczów strzelił dziewięć goli. Umówmy się, dzisiaj jest poza zasięgiem, myślę każdego polskiego klubu, ale z okazji trzeba korzystać w naszej Ekstraklasie - powiedział Olkowicz w programie „Ofensywni”.

Štulić do belgijskiej drużyny z Charleroi trafił na początku 2023 roku. Serbski klub Radnički Nisz na sprzedaży z jego udziałem zarobił 750 tysięcy euro. W swoim portfolio napastnik posiada również dwa inne zespoły, a są nimi Zébra Élites oraz Partizan Belgrad, w którego barwach rozegrał 26 meczów i zwieńczył je golem oraz asystą.