Pogba: Moja przyszłość znajduje się pod wielkim znakiem zapytania

Pogba: Moja przyszłość znajduje się pod wielkim znakiem zapytania fot.
Rafał Bajer
Źródło: RMC Sport

Paul Pogba przyznał otwarcie, że rozpoczęty sezon Premier League wcale nie musi oznaczać jego pozostania w Manchesterze United.

Transfer pomocnika jest jedną z najbardziej wyczekiwanych transakcji tego lata. Piłkarz otwarcie przyznawał, że nie wyklucza zmiany barw klubowych i w ostatnich tygodniach jego agent, Mino Raiola, prężnie pracował nad dopięciem negocjacji. Jak do tej pory Manchester United pozostawał jednak sceptyczny wobec sprzedaży swojej gwiazdy i odrzucał m. in. propozycje ze strony Realu Madryt.

Trener Zinedine Zidane wciąż wiele był dał, by móc korzystać z usług swojego rodaka, a ten nadal daje mu pozytywne sygnały. „Czerwone Diabły” zaliczyły bardzo udaną inaugurację Premier League, pokonując Chelsea 4:0, a cegiełkę w postaci pięknej asysty dołożył właśnie Pogba. Zawodnik przyznaje jednak, że pierwsze trzy punkty niewiele zmieniają w kontekście jego sytuacji.

- Zawsze czuję się dobrze, kiedy gram. Robię to, co kocham, to moja praca. Za każdym razem, gdy będę na boisku, będę dawał z siebie wszystko - zapewnia Pogba w rozmowie z „RMC Sport”, po czym dodaje.

- Wszyscy dobrze wiemy, że zostały wypowiedziane pewne słowa. Moja przyszłość wciąż znajduje się pod wielkim znakiem zapytania. Na razie jednak jestem w Manchesterze, cieszę się z gry z moim zespołem, zawsze chcę wygrywać i cały czas będę dawać z siebie wszystko.

Faworytem do pozyskania pomocnika pozostają „Królewscy”, choć wiele będzie zależeć od postawy ekipy z Old Trafford. Dotychczasowe starania spełzły na niczym, dlatego madrytczycy poważnie zastanawiają się, co zrobić z pozostałymi środkami na transfery. Klub chce pozyskać jeszcze jedną gwiazdę, ale w międzyczasie uczestniczy w wyścigu po Neymara, zatem Florentino Perez i spółka będą musieli dokonać wyboru. Warto przy tym pamiętać, że okno transferowe w Anglii już się zakończyło, co oznacza, że klub Pogby mógłby znaleźć jego następcę dopiero w styczniu.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy