Van Dijk: Obrońca „nie do przedryblowania” pokonany. Hwang Hee-chan oprawcą

Van Dijk: Obrońca „nie do przedryblowania” pokonany. Hwang Hee-chan oprawcą fot. FotoPyK
Rafał Bajer
Rafał Bajer
Źródło: Transfery.info

Virgil van Dijk długo będzie wspominał pojedynek jeden na jeden z napastnikiem Salzburga, Hwangiem Hee-chanem.

Kibice zgromadzeni na Anfield ujrzeli wczoraj istny thriller. Ich drużyna od samego początku punktowała teoretycznie słabszego rywala i wyszła na trzybramkowe prowadzenie, ale w końcówce pierwszej połowy sygnał do odrabiania strat rzucił Hwang Hee-chan. I to w jakim stylu!

Virgil van Dijk uchodzi obecnie za jednego z najlepszych obrońców na świecie i przez długi czas śrubował rekordy pod względem liczby meczów, w której nikomu nie udało się go przedryblować. Statystyka była dość kontrowersyjna, ponieważ kibice co rusz przedstawiali materiały ukazujące niezbyt udane dla Holendra pojedynki jeden na jeden, ale ostatecznie takie zagrania uznawano za zwykłe wyprzedzenie lub jak w przypadku Gabriela Jesusa - mecz określono jako nieoficjalny, choć było to starcie o Tarczę Wspólnoty, czyli swego rodzaju Superpuchar Anglii.

Pogromcą rekordu został oficjalnie dopiero Nicolas Pépé z Arsenalu, który zakończył passę stopera trwającą przez 50 ligowych spotkań. Teraz przyszła pora również na wyraźne zakończenie serii w Lidze Mistrzów. Hwang Hee-chan wpadł w pole karne w 39. minucie i natychmiast „zaopiekował się” nim van Dijk. Koreańczyk sprowadził się nieco do boku, dlatego musiał uderzać z ostrzejszego kąta, czego spodziewał się właśnie Holender.

Szybko okazało się jednak, że napastnik nie zamierzał strzelać lewą nogą. Van Dijk wykonał wślizg w celu zablokowania uderzenia, tymczasem Hwang wykonał sprytny zwód, wywodząc obrońcę „The Reds” w pole. Sam nie miał już żadnej „obstawy” i umieścił piłkę w siatce prawą nogą, uderzając na dalszy słupek. Gol był sygnałem do odrabiania strat, bowiem później Austriakom udało się zdobyć dwie kolejne bramki. Ich marzenia o remisie lub nawet zwycięstwie zaprzepaściło jednak trafienie Mohameda Salaha.

Hwang Hee-chan ma 23 lata, a swoje pierwsze kroki w piłce stawiał w szkolnych drużynach w Korei Południowej, swojej ojczyźnie. W końcu trafił do szkolnego zespołu, który pełnił funkcję drużyny U-15 Pohang Steelers, ekipy grającej w K-League. Przechodząc na kolejne poziomy szkolenia zwrócił uwagę koreańskich działaczy, którzy chcieli przenieść go do pierwszej drużyny. Szybszy okazał się jednak Red Bull Salzburg, który nakłonił gracza do przeprowadzki do Europy. Oprócz Salzburga grał także na wypożyczeniach w FC Liefering oraz Hamburgerze SV.

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy