„Z czasem to przyjdzie naturalnie”. Oskar Pietuszewski wskazał swoją największą słabość

2026-01-30 12:00:53; Aktualizacja: 1 godzina temu
„Z czasem to przyjdzie naturalnie”. Oskar Pietuszewski wskazał swoją największą słabość Fot. IMAGO / ZUMA Press Wire
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Polsat Sport

Młodzieżowy reprezentant Polski Oskar Pietuszewski czuje, że od początku pobytu w FC Porto nieustannie się rozwija. Przyznał też, że musi popracować nad swoją największą słabością w aspekcie psychicznym – konkretniej nad zdolnością podejmowania decyzji.

17-letni wielki talent rodem z Białegostoku udowodnił, że należało go traktować jako wschodzącą gwiazdkę Ekstraklasy. Wychowanek Jagiellonii wybrał sobie jednak obecną zimę jako ten moment, aby wykonać krok do przodu i móc rozwijać się jeszcze prężniej w silniejszej lidze.

Wśród licznych propozycji piłkarz wskazał projekt FC Porto, gdzie minionego lata trafili reprezentanci „Biało-Czerwonych”: Jan Bednarek i Jakub Kiwior.

To właśnie w otoczeniu rodaków autor czterech goli i trzech asyst dla „Dumy Podlasia” pracuje nad adaptacją do nowego otoczenia i poszerzaniu granic w pewności siebie. Jak sam przyznał, odzwierciedlając swoje występy na ojczystej ziemi, chce się mocno poprawić w aspekcie decyzyjności.

– Zawsze miałem trudności z podejmowaniem decyzji. Czasami wydawało mi się, że nie wiem, co robić. Teraz staram się nie wywierać na sobie presji. Z czasem to przyjdzie naturalnie. Im więcej czasu spędzę na boisku, tym lepsza będzie moja decyzyjność – powiedział skrzydłowy przed kamerą Polsatu Sport.

– W nowym środowisku przeżyłem bardzo intensywny okres. Od początku ciężko trenuję, szybko zintegrowałem się z drużyną. Widok stadionu pełnego kibiców i panująca na nim atmosfera to coś niesamowitego. Czuję, że z każdym tygodniem będzie coraz lepiej – zaznaczył.

– Dołączenie do nowego zespołu, zwłaszcza po raz pierwszy poza domem w tak młodym wieku, zawsze stanowi pewne wyzwanie. Staram się nie nakładać na siebie niepotrzebnej presji. Chcę być osobą komunikatywną, nie bać się poznawać nowych ludzi, rozwijać się nie tylko jako zawodnik, ale też jako człowiek – podsumował.

Po pierwszych dwóch meczach z ławki rezerwowych Pietuszewski zdążył zaliczyć już asystę poprzez wywalczenie rzutu karnego z Vitórią SC. Okazało się ono decydujące, bo właśnie po golu z „wapna” FC Porto zainkasowało trzy punkty w Liga Sagres, umacniając się na pozycji lidera.