Legia Warszawa z optymizmem będzie wkraczać w nowy sezon? Wiele na to wskazuje

2024-05-26 15:01:56; Aktualizacja: 2 tygodnie temu
Legia Warszawa z optymizmem będzie wkraczać w nowy sezon? Wiele na to wskazuje Fot. FotoPyK
Antoni Obrębski
Antoni Obrębski Źródło: Transfery.info

Legia Warszawa może być optymistycznie nastawiona do rozgrywek 2024/2025, trzeba zrobić tylko kilka rzeczy.

Legia Warszawa już po 33. kolejce miała zapewnione trzecie miejsce w lidze, ani nie mogła z niego spaść, ani awansować na wyższe. Ważne więc jest, że „Wojskowi” wyszli na boisko w meczu z Zagłębiem Lubin, zagrali przekonująco i wygrali zasłużenie. To jedna z rzeczy, która daje powody do optymizmu przed rozgrywkami 2024/2025.

Gonçalo Feio pokazał, że się da

Oczywistym jest, że Jacek Zieliński nie wykonał dobrej pracy od letniego okienka. Zresztą wystarczy spojrzeć na to, których piłkarzy sprowadzonych do klubu zakwalifikujemy jako jednoznacznie udane ruchy: Juergen Elitim i Marc Gual, chociaż przy Hiszpanie i tak część kibiców się nie podpisze. Do tego doszło odejście z klubu Bartosza Slisza i Ernesta Muçi'ego, czyli dwóch z trzech najlepszych graczy „Wojskowych”. Albańczyka nie zastąpiono nikim, a na miejsce Slisza przyszedł Qëndrim Zyba, który zagrał... 96 minut. 

Z takimi warunkami można było do pewnego stopnia bronić trenera Kostę Runjaicia, mimo jego widocznych wad. Niemiec w końcu był niesamowicie zabetonowany taktycznie. Nie podejmował żadnych prób zmiany sytuacji, chyba że sądził, że wykonywanie cały czas tej samej pracy nagle przyniesie inne efekty. Jest to jednak myślenie bardzo naiwne i z tej perspektywy trzeba pochwalić pion sportowy Legii, że z byłym trenerem Legii się rozstał.

Bo w jego miejsce przyszedł Gonçalo Feio, który nie narzekał, tylko wziął się do roboty. Starał się zmieniać, kombinował, Legia do spotkań podchodziła z określonym planem. Bo w końcu czy mecz z Lechem był w wykonaniu Legii dobry? Oczywiście, że nie, ale czy Legia wyszła na to spotkanie rozsądnie? Tak. Stołeczni zagrali tak, na ile stać zespół. Gdyby Kosta Runjaić był trenerem Legii w tym spotkaniu, to wicemistrzowie Polski z minionego sezonu zapewne dalej biliby głową w mur i meczu z „Kolejorzem” wygrać by się nie udało.

Portugalczyk zrobi to, czego nie zrobił Runjaić - rozpoznał siłę zespołu. Niemiecki trener zdawał się nie pojąć tego, że w klubie nie ma już Slisza i Muçi'ego. Gra z nimi w ten sposób by się broniła, bo to często zwyczajnie procentowało. Jednak bez nich, ani żadnych zastępców, trener chciał grać tak samo. Nie było to możliwe, potrzebna więc była zmiana. Feio od początku pokazał, że nie zamierza na siłę grać ofensywnej piłki, jeśli nie ma do tego warunków. 

Ambicja i ewolucja

- Trzecie miejsce smakuje gorzko dla każdego z nas. Wiemy, czego pragniecie. My pragniemy tego samego. Zrobimy wszystko, żeby za rok cieszyć się z mistrzostwa Polski. To nie są słowa, to będą czyny. Dzisiaj zamykamy sezon i już zaczynamy pracę nad następnym. Mamy drużynę, która wierzy w to, co robi. Następne tygodnie będą bardzo ważne. Wkładamy pełnię sił w te przygotowania. W tym krótkim okresie mam nadzieję, że udało się nam przekazać – chociaż częściowo – jaką Legią chcemy być. Chciałbym, abyście mogli utożsamiać się z tą drużyną. Legia będzie walczyła do końca. Ten klub odzwierciedla wartości, które w swoim zespole chciałby widzieć każdy.

- Gdy piłkarz popełni błąd, ja jako trener nie mogę go zabić. Ten błąd uczy jego, uczy mnie i uczy innych. Ja wierzę w to, że tak to funkcjonuje. Gdy prowadzisz organizację, najłatwiejszą rzeczą jest wszystko zburzyć. To jest proste – po prostu zrezygnować z ludzi, gdy Ci popełniają błędy. Według mnie jest to droga donikąd. Kto tak postępuje, wyrzuca do śmieci naukę i doświadczenia. Legia jest największą organizacją sportową w tym kraju. Zostały zrobione rzeczy dobre i te złe. W klubie są wyciągnięte wnioski. Mamy chęci, aby to ewoluować. Wierzę w to, że jestem człowiekiem, który będzie w stanie to napędzać. Chciałbym wyciągać na wyższy poziom ludzi pracujących dookoła mnie, tak samo, jak oni wyciągają mnie. Bardzo dużo ludzi chce otrzymać zaufanie, ale nie jest w stanie tego zaufania dać. Pracuję z ludźmi, którzy wyciągają wnioski. Rewolucja nie jest wskazana. Wskazana jest ewolucja. Wiemy, co zrobimy. Udowodnimy to pracą.

To są wypowiedzi trenera Legii Warszawa z konferencji prasowej po spotkaniu. Właściwie ciężko jest to skomentować, bo to po prostu pokazuje, że Feio jest ambitnym trenerem. Z tego miejsca polecamy nie tylko przeczytać jego wypowiedzi, ale także obejrzeć i zwrócić uwagę na to, jak mówił. 

Planowanie kadry na mistrzostwo

To też jest bardzo ważna kwestia, a wręcz kluczowa. W końcu nie będziemy mieli prawa oczekiwać od 34-letniego trenera więcej, jeżeli okno transferowe zostanie zaprzepaszczone tak, jak zostało zrobione to zimą. 

Legia na pewno potrzebuje zmian. Nie będzie to raczej rewolucja, zresztą mówił o tym Gonçalo Feio, jednak i tak potrzeba roszad w składzie warszawskiej jest duża. 

Wiemy, że z klubem pożegnali się już Josué, Qëndrim Zyba, Yuri Ribeiro i Gil Dias. Oficjalnego komunikatu nie było, ale jeśli Tomáš Pekhart przedłuży kontrakt, to będziemy bardzo zdziwieni. Kontrakt Artura Jędrzejczyka również wygasa po sezonie, ale niemożliwym by było, żeby odszedł bez pożegnania. Choć sportowo nie jest to już piłkarz, który powinien być pierwszym wyborem w Legii, to jednak zasługuje na to, aby zostać w klubie i być ważną postacią w szatni. Odejść może także Filip Rejczyk, ale jego sytuacja wciąż jest pod znakiem zapytania. 

Przechodząc od defensywy do ataku, zaczniemy od bramki, gdzie zmian raczej nie przewidujemy. Maciej Kikolski wróci z wypożyczenia z GKS-u Tychy i spróbuje powalczyć o bluzę z numerem jeden, więc sprowadzanie kogoś na tę pozycję jest zbyteczne.

Na środku obrony także jest całkiem dobra sytuacja. Na ten moment w klubie jest Marco Burch, Steve Kapuadi, Radovan Pankov, Jan Ziółkowski, Rafał Augustyniak i być może Artur Jędrzejczyk. Papiery na bycie liderem defensywy ma na pewno Rafał Augustyniak. Tutaj można by się pokusić o wprowadzenie do drużyny kolejnego młodego gracza, który mógłby czasem otrzymywać szanse, ale nie ma klarownego kandydata gotowego do gry na już. 

W środku pola sytuacja także jest w miarę opanowana. W Warszawie jest już Jurgen Çelhaka o usposobieniu typowo defensywnym, Bartosz Kapustka potrafi się odnaleźć w destrukcji, podobnie jak Elitim. Do klubu wraca Igor Strzałek, który z defensywą się nie kojarzy. Pamiętajmy jeszcze, że najpewniej w stolicy Polski zawita Claude Gonçalves, który jest wszechstronnym zawodnikiem. Pytanie tylko, czy piłkarz, który był tylko solidny w lidze bułgarskiej, poradzi sobie w Polsce. Trzeba będzie to zobaczyć już w praktyce. Najlepszym rozwiązaniem byłoby sprowadzenie jeszcze jednego pomocnika, najlepiej o wysokich umiejętnościach w kreowaniu ataków. Ktoś w końcu musi zastąpić Josué, choć pewnie jest to niemożliwe pod kątem poziomu gry. My mamy na myśli charakterystykę gry zawodnika.

Prawe wahadło jest obsadzone dobrze, Paweł Wszołek w formie oraz Ryoya Morishita zapewniają jakość. Na lewej stronie natomiast przydałby się, kolokwialnie mówiąc, kozak. Patryk Kun nie nadaje się do bycia pierwszym wyborem, w ogóle jego przydatność nawet jako rezerwowego może zostać poddana w wątpliwość i w zasadzie to byłoby to zrobione słusznie. Legia jednak może nie mieć na tyle dużych, funduszy, aby zrobić wszystko w 100 procentach tak, jak by tego można było chcieć. Do klubu niestety wróci Makana Baku. Zakładamy, że Feio będzie chciał go zobaczyć w sparingu i treningu, ale nie zakładamy jednocześnie, że się do niego przekona. Zadaniem Jacka Zielińskiego będzie się go pozbyć.

Pozycja napastnika wymaga wzmocnienia. Marc Gual jest bardzo dobry i zapowiada się dla niego udany sezon, bo w końcu wystawiany na naturalnej dla siebie opozycji zaczyna przynosić zdobycze bramkowe. Blaž Kramer musi być zdrowy, żeby dostarczał jakość, a wiara w to jest czystą naiwnością. Maciej Rosołek nie jest kimś, kto może być piłkarzem pierwszego składu. Wobec tego Legia musi pozyskać napastnika, najlepiej z charakterystyką odbiegającą od Marca Guala. To powinien być ktoś podobny do Blaža Kramera, ale nie tak podatny na kontuzje.

Więcej na ten temat: Polska Legia Warszawa Ekstraklasa