Jego wina, jego bardzo wielka wina. Trener Álvaro Arbeloa po drugiej porażce w Realu Madryt

2026-01-29 07:37:24; Aktualizacja: 1 godzina temu
Jego wina, jego bardzo wielka wina. Trener Álvaro Arbeloa po drugiej porażce w Realu Madryt Fot. IMAGO / ZUMA Press Wire
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Marca

Real Madryt przegrał mecz ostatniej kolejki fazy zasadniczej Ligi Mistrzów 2025/2026 z Benficą i ostatecznie nie wywalczył bezpośredniego awansu do 1/8 finału. Trener Álvaro Arbeloa po następnej wpadce za sterami głównego zespołu ponownie całą winę wziął na siebie.

Wiceliderzy LaLigi wybrali się do stolicy Portugalii z nastawieniem na zwycięstwo, które zapewni im większy spokój i luźniejszy harmonogram przed dalszą rywalizacją o Puchar Europy.

Z ich perspektywy pojedynek układał się dobrze raptem przez sześć minut. Wynik otworzył Kylian Mbappé, natomiast jeszcze w pierwszej połowie Thibaut Courtois skapitulował dwukrotnie po uderzeniach Andreasa Schjelderupa i Wangelisa Pawlidisa z rzutu karnego.

Druga odsłona to kolejny skuteczny cios wymierzony od Schjelderupa, na który udało się zareagować kontaktowym trafieniem Mbappé. W doliczonym czasie nerwów na wodzy nie utrzymali Raúl Asencio oraz Rodrygo – otrzymali oni po czerwonej kartce, a później całe Estádio da Luz odleciało w kosmos po zanotowanym trafieniu przez... bramkarza gospodarzy.

Álvaro Arbeloa, podobnie jak wcześniej po eliminacji z Pucharu Króla na tle drugoligowca, całą winę za porażkę wziął na siebie.

– Byliśmy daleko od tego, gdzie chcieliśmy być, biorąc pod uwagę poziom trudności meczu, wymagania przeciwnika, atmosferę i stawkę, o jaką graliśmy my i przeciwnik. Myślę, że nie byliśmy w stanie grać na poziomie wymaganym przez 90 minut. Wciąż mamy długą drogę do przebycia i wiedzieliśmy o tym, zanim tutaj (do Lizbony) przyjechaliśmy. Aby wygrywać takie mecze, trzeba dobrze wykonać nie jedną, a wiele rzeczy, i to konsekwentnie przez 90 minut – tłumaczył po meczu trener w rozmowie dla „Marki”.

– Kiedy sprawy nie idą dobrze, gdy drużyna prezentuje poziom daleki od oczekiwanego, takiego jak na przykład nasz występ w Villarrealu, odpowiedzialność zawsze tylko i wyłącznie spoczywa na mnie, bo to ja nie byłem w stanie zmusić zawodników, aby podeszli do spotkania w taki sposób, jaki ja chciałem. Jestem odpowiedzialny za porażkę, tak jak byłem odpowiedzialny za nią w Albacete [w Pucharze Hiszpanii – przyp. red.] – dodał.

– Tym razem to nie tak, że odpadliśmy z rozgrywek. Mamy przed sobą dwa mecze, do których podejdziemy z nastawianiem na awans do kolejnej rundy – podsumował.

„Królewscy” w barażach o 1/8 finału, które już w lutym, mogą trafić na jednego z dwóch rywali: Bodø/Glimt lub... Benficę.