Piotr Nowak o początku pracy w Lechii. „U nas tak się nie gra. Dostaniemy trzy razy w łeb i będzie pozamiatane”

Piotr Nowak o początku pracy w Lechii. „U nas tak się nie gra. Dostaniemy trzy razy w łeb i będzie pozamiatane” fot. MaciejGillert / Shutterstock.com
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz
Źródło: Kanał Sportowy

Piotr Nowak był gościem Krzysztofa Stanowskiego w „Hejt Parku” w „Kanale Sportowym” po meczu otwierającym rywalizację na Mistrzostwach Europy. W jego trakcie opowiedział między innymi o swoich początkach pracy w Lechii Gdańsk.

Były reprezentant Polski poruszył w czasie programu kwestie związane nie tylko z rozpoczętą rywalizacją na EURO 2020 czy naszą drużyną narodową, ale wracał także do swojej przeszłości w charakterze piłkarza oraz trenera. W tym drugim aspekcie wygłosił długi monolog odnoszący się do jego początków pracy w Lechii Gdańsk, gdzie napotkał opór ze strony znanych graczy, którzy nie byli przekonani do jego wizji gry „Biało-Zielonych”.

- Jak zaczynałem pracę w Lechii Gdańsk, to przedstawiłem piłkarzom wizję mojej gry i jak to powinno wyglądać. Nasze treningi były w miarę intensywne na pierwszym obozie w Turcji. Odbywały się trzy razy dziennie. Pierwszy bieganie o 7:30, potem 10:30 i 16:30. Jak ktoś chciał dodatkowy, to byłem otwarty na 21:30. Pierwszy tydzień był w miarę okey. W drugim dawałem im możliwość grania po 45 minut. Następnie naszedł moment, w którym przyszli do mnie Sebek Mila, Kuba Warzyniak, Sławek Peszko i Grzesiek Wojtkowiak. Powiedzieli mi - „Trenerze nie ma szans to 3-5-2, próbowali Robert Podoliński i inni czy Stawowy, to nie ma szans. U nas tak się nie gra. Dostaniemy trzy razy w łeb i będzie pozamiatane” - zaczął 56-latek.

- Odpowiedziałem im - „Słuchajcie, to że wy tak myślicie, to nie znaczy, że my nie możemy tego zrobić. Ja wam pokaże jeszcze raz jak to wygląda i przejdziemy przez to”. Wziąłem do tego starą koncepcję Thomasa Edisona, którego dom wynajmowałem w Delaware. Był 25 minut od stadionu w Filadelfii. I tam była wbita taka drewniana paleta. Było na niej napisane, że on 10 tysięcy razy próbował wynaleźć żarówkę. To nie dowodziło tego, że on poległ, ale dało mu to doświadczenie. To wszystko tłumaczyłem piłkarzom, że to jest jak z dzieckiem - „Jak się rodzi, to zaczyna raczkować, jak raczkuje, to zaczyna stawać i upadać, ale za każdym razem upada już lepiej. I ja wam pokaże, jak upadać lepiej, bo nie jesteście na etapie, który pozwoli wam chodzić” - kontynuował Nowak.

- Te treningi do południa trwały po 2-3 godziny. Nie były one intensywne, ale chodziło o to, aby wprowadzić zawodnikom świeżą głowę. I po trzech dniach takich zajęć podszedł do mnie Mila, bo ja je przerywałem, aby pokazać, że gdy piłka się toczy, to ty musisz iść tu, ty tu, a ty tam, itd. Mieli to robić na chodzonego i jak to złapali, to szliśmy dalej. I potem znowu ją przerywałem i to tyle razy, że aż Sebek poprosił mnie o to, abym dał im pograć, bo ileż można tak robić. Odpowiedziałem mu, że będzie tak, dopóki nie wejdzie im to w krew. Musieli najpierw chodzić, potem truchtać i biegać. Jak doszli do tego etapu, to mogłem tylko siedzieć na ławce rezerwowych. Tak było w pierwszych 3-4 meczach sezonu, bo uważałem, że wykonałem swoją pracę jako trener i nie muszę im pokazywać w trakcie spotkania, co, gdzie i jak - dodał były reprezentant Polski.

- Takie zajęcia trwały trzy tygodnie. I muszę powiedzieć, że wcześniej nie miałem takiego zespołu, który tak szybko to przyswoił. Nawet w Stanach Zjednoczonych. Następnie chyba po zwycięstwie ze Staszkiem Czerczesowem i jego Legią Warszawa przyszedł do mnie Sławek Peszko z Kubą Wawrzyniakiem zaraz po meczu i powiedzieli - „Trenerze, wie pan co... tak gadaliśmy o tym 3-5-2, marudziliśmy na ten system, ale teraz jakby nas pan obudził o 2-3 w nocy, to każdy z nas wie, co ma robić” - powiedział doświadczony trener.

Piotr Nowak w dalszym monologu na temat swojej pracy w Lechii Gdańsk przyznał, że jego kolejnym krokiem było dalsze urozmaicanie treningów i dokładanie kolejnych schematów taktycznych i wyzwań, co w pewnym momencie przestało jednak funkcjonować po tym, jak gracze dostawali od niego kilka dni wolnego. Następnie po powrocie mieli kłopot z przypomnieniem sobie tego, nad czym wcześniej pracowali, co z kolei przekładało się na wyniki osiągane przez „Biało-Zielonych”.

- Była przerwa reprezentacyjna. Myślę wszystko fajnie funkcjonuje, to macie pięć dni wolnego. Oni potem wracali i jak robiłeś ćwiczenia, które były tydzień temu, to oni kompletnie o nich nie pamiętali. Musiałeś na nowo ich tego wszystkiego uczyć. Ja im tłumaczyłem, że nie możemy tak robić. We wtorek zrobimy trening taktyczny, a w następnym tygodniu będzie ten sam, ale już półkę wyżej, żeby zaczęli myśleć - przyznał 56-latek.

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] Chelsea nie odpuszcza tematu Lukaku. Złożyła już DWIE oferty Chelsea nie odpuszcza tematu Lukaku. Złożyła już DWIE oferty Juventus pozbywa się Meriha Demirala. Odejście Turka kluczem do DWÓCH innych operacji Juventus pozbywa się Meriha Demirala. Odejście Turka kluczem do DWÓCH innych operacji Southampton: Tino Livramento nowym „Świętym” [OFICJALNIE] Southampton: Tino Livramento nowym „Świętym” [OFICJALNIE] Moritz Leitner z nikłymi szansami na grę w Ekstraklasie. Nie przeszedł testów medycznych Moritz Leitner z nikłymi szansami na grę w Ekstraklasie. Nie przeszedł testów medycznych Grzegorz Krychowiak w Krasnodarze [OFICJALNIE] Grzegorz Krychowiak w Krasnodarze [OFICJALNIE] Piłka nożna a demencja starcza. Jak futbol wpływa na starość zawodników Piłka nożna a demencja starcza. Jak futbol wpływa na starość zawodników Matheus Pereira z mocnym komunikatem. „Chcę odejść z WBA, ale w sposób uczciwy i poprawny” Matheus Pereira z mocnym komunikatem. „Chcę odejść z WBA, ale w sposób uczciwy i poprawny”

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy