Liga Mistrzów: Kontrowersyjna ręka Benjamina Henrichsa. „Karny z kapelusza”

2023-03-14 22:05:23; Aktualizacja: 1 rok temu
Liga Mistrzów: Kontrowersyjna ręka Benjamina Henrichsa. „Karny z kapelusza” Fot. TV
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Transfery.info

Manchester City w starciu z RB Lipsk wyszedł na prowadzenie po golu Erlinga Brauta Haalanda. Norweg strzelił gola po rzucie karnym, który wzbudził wiele kontrowersji. Nie wszyscy są przekonani, czy ręka Benjamina Henrichsa powinna zostać uznana za przewinienie.

Wtorkowe starcie Manchesteru City z RB Lipsk zapowiadało się bardzo ciekawie. Pierwsze starcie obydwu drużyn zakończyło się jednobramkowym remisem, co zwiastowało pasjonującą walkę o awans. Jak się okazało, jedna ze stron bardzo szybko przechyliła wyraźnie szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Drużyna Pepa Guardioli objęła prowadzenie już w 22. minucie konfrontacji. Na prowadzenie „Obywateli” wyprowadził niezawodny Erling Braut Haaland, który pewnie wykorzystał rzut karny. Powody przyznania jedenastki są zdaniem wielu kontrowersyjne.

Gospodarze wykonywali rzut rożny, podczas którego Rodri oddał strzał głową. Piłka po uderzeniu Hiszpana musnęła rękę defensora zespołu z Lipska, Benjamina Henrichsa.

Sędzia Slavko Vincić początkowo nie chciał gwizdać, lecz w końcu po konsultacji zdecydował się samodzielnie ocenić sytuację, przyglądając się akcji na monitorze.

Słoweniec podyktował w końcu rzut karny, wywołując salwę radości wśród sympatyków Manchesteru City.

Cała sprawa wywołała dyskusję w internecie. Zdaniem wielu ręka Henrichsa, który był odwrócony podczas strzału Rodriego tyłem, nie wpłynęła wyraźnie na akcję. Dodatkowo w momencie trafienia Niemiec znajdował się bardzo blisko pomocnika angielskiej ekipy.

„Jak dla mnie karny dla City z kapelusza. Ręka nie tylko z bliska, ale praktycznie bez wpływu na akcje” - napisał Michał Kołodziejczyk.

„Można się pogubić z tymi rzutami karnymi za rękę. Henrichs skoczył tyłem, nieintencjonalnie, piłka trafiła go z najbliższej odległości. Mam duże wątpliwości, chociaż przepisy mogą mówić inaczej” - zauważył Mateusz Hawrot.

To nie koniec kontrowersji w pierwszej połowie na Etihad Stadium. Bramkarz Manchesteru City Ederson uniknął czerwonej kartki po wyraźnym faulu na gwiazdorze RB Lipsk Konradzie Laimerze.

Brazylijczyk wybiegł daleko od bramki i przewrócił z impetem 25-latka.  Golkiper nie otrzymał ani żółtej, ani czerwonej kartki za to zderzenie - nie było nawet mowy o faulu. Co więcej, ukarany został za to Timo Werner, który wdał się w dyskusję z arbitrem.