Manchester United podtrzymuje passę! Fulham trzecią ofiarą Michaela Carricka [WIDEO]

2026-02-01 17:04:57; Aktualizacja: 1 godzina temu
Manchester United podtrzymuje passę! Fulham trzecią ofiarą Michaela Carricka [WIDEO] Fot. Craig Thomas/News Images/SIPA USA/PressFocus
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Transfery.info

Kadencja Michaela Carricka na stanowisku tymczasowego szkoleniowca Manchesteru United nie mogła zacząć się lepiej. „Czerwone Diabły” pod wodzą nowego trenera odprawiły z kwitkiem Manchester City i Arsenal, a w niedzielę potwierdziły dobrą formę, ogrywając Fulham 3:2. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo.

Wielu kibiców ekipy z Old Trafford obawiało się, że zwolnienie Rúbena Amorima może przekreślić jakiekolwiek marzenia o osiągnięciu dobrych wyników przez drużynę w trwającym sezonie.

Ich niepokój tylko wzmagały dwa fatalne występy zespołu pod wodzą Darrena Fletchera, który przejął Manchester United po Portugalczyku. „Czerwone Diabły” zremisowały w lidze z Leeds 1:1 i odpadły z Pucharu Anglii po upokarzającej porażce 1:2 z Brighton.

Władze klubu postanowiły powierzyć misję ratowania kampanii Michaelowi Carrickowi. Były podopieczny sir Alexa Fergusona zgodził się przejąć stery na resztę rozgrywek.

Jego kadencja rozpoczęła się wyśmienicie. Drużyna pod jego wodzą najpierw gładko ograła derbowych rywali 3:0, a następnie w szalonych okolicznościach pokonała lidera Premier League - Arsenal - 3:2.

W niedzielę passę zwycięstw udało się przedłużyć. Na Old Trafford przyjechało Fulham i podobnie jak zespoły Pepa Guardioli i Mikela Artety, musiało uznać wyższość „Czerwonych Diabłów”.

Już po kwadransie fani United mogli cieszyć się z prowadzenia. Casemiro wykorzystał celne dogranie Bruno Fernandesa z rzutu wolnego i głową skierował piłkę do siatki. Bernd Leno był bez szans.

Do końca pierwszej części gry gospodarze szukali kolejnych okazji do zdobycia kolejnych bramek, ale wynik się nie zmienił. Wystarczyło jednak 11 minut drugiej odsłony, by zrobiło się 2:0.

Tym razem to Casemiro wykazał się w roli asystenta. Brazylijczyk obsłużył swojego rodaka - Matheusa Cunhę, a ten huknął z całej siły, nie dając bramkarzowi Fulham okazji do obrony.

Goście dopiero po drugim golu dla „Czerwonych Diabłów” zaczęli grać odważniej. Zdołali nawet zdobyć gola kontaktowego, ale nie został on uznany, bo sędziowie dopatrzyli się spalonego.

Żeby wrócić do gry, Fulham potrzebowało jakiegoś błędu gospodarzy. Ten przytrafił się w 85. minucie, gdy Harry Maguire wyciął równo z trawą Raúla Jiméneza w swoim polu karnym. Poszkodowany Meksykanin pewnie wykorzystał jedenastkę.

Nie był to jedyny popis Londyńczyków. Już w doliczonym czasie gry na tablicy wyników na chwilę zagościł remis. Zdobywcą gola został Kevin. 23-latek zdecydował się na uderzenie zza szesnastki i to się opłaciło. Piłka wpadła prawie idealnie w okienko.

Ostatnie słowo należało jednak do „Czerwonych Diabłów”, które rzuciły się do ataku. Swój moment chwały przeżył Benjamin Šeško. Słoweniec, wprowadzony na murawę dopiero w 74. minucie, dostał podanie od Bruno Fernandesa i w polu karnym rywali zachował zimną krew. Zapakował futbolówkę pod poprzeczkę.

Dzięki wygranej 3:2 Manchester United wrócił do TOP 4 Premier League. Podopieczni Michaela Carricka tracą już tylko pięć punktów do Aston Villi i Manchesteru City.