Czy Manchester United powinien zatrudnić Michaela Carricka na stałe?

2026-01-26 14:50:55; Aktualizacja: 1 godzina temu
Czy Manchester United powinien zatrudnić Michaela Carricka na stałe? Fot. IMAGO / Paul Marriott
Norbert Niebudek
Norbert Niebudek Źródło: Transfery.info

Co prawda podjęty na Old Trafford eksperyment przeszedł ledwie dwa testy, jednakże rozentuzjazmowana grupa kibiców Manchesteru United już teraz widzi w Michaelu Carricku coś więcej aniżeli tylko tymczasowe rozwiązanie na ławce trenerskiej.

W gruncie rzeczy trudno im się dziwić. Manchester United w ostatnich latach rzadko kiedy potrafił odnosić zwycięstwa w następujących po sobie wielkich spotkaniach wykraczających poza ligową codzienność. A za takowe powszechnie uznaje się jego starcia z rywalem zza miedzy tudzież naszpikowaną bogatą, choć nieco już zakurzoną historią, rywalizację z ekipą „Kanonierów”.

Zasłużona wygrana w derbach nie odbierała „Kanonierom” statusu faworyta niedzielnego pojedynku. Zespół Mikela Artety miał po swojej stronie mocne argumenty, na które jednorazowy występ pod rozkazami Michaela Carricka nie miał prawa rzucić cienia: wybitna organizacja gry, brak domowej porażki w tym sezonie na wszystkich frontach, najlepsza defensywa w lidze. I tak dalej, i tak dalej.

Kluczowy był też kontekst tabeli. Gospodarz wybiegł na murawę z pozycji aktualnego lidera Premier League i drużyny postrzeganej jako główny kandydat do końcowego triumfu. Zespół najbardziej regularny, konsekwentny i powtarzalny w jakości. Hermetycznie strzegący dostępu do własnej bramki, a przy tym dysponujący wachlarzem rozwiązań w ofensywie.

Carrick uczulił swoich zawodników na powtórkę scenariusza z poprzedniego tygodnia. Dominację rywala w posiadaniu piłki, zachowanie żelaznej dyscypliny w defensywie. Z tym niuansem, że w północnym Londynie znacznie trudniej będzie im kreować sytuacje po fazach przejściowych, którymi to sponiewierali Manchester City, a z którymi Arsenal radzi sobie wszak nienagannie. Toteż tak istotne było wyciśnięcie absolutnego maksimum z nielicznych okazji do zapakowania piłki w siatce. I dokładnie w tym kierunku potoczyło się spotkanie.

Po zdobyciu bramki otwierającej wynik Arsenal miał, wydawałoby się, wszystko w swoich rękach, jednakże jeden nieoczekiwany, by nie rzec kuriozalny, błąd skrupulatnie wykorzystany przez Bryana Mbeumo sprawił, że wicemistrzowie Anglii podłączyli Manchester United do prądu. Do prądu, który tego dnia kopnął ich jeszcze dwukrotnie i finalnie doprowadził do utraty wszystkich punktów.

„Czerwone Diabły” zdobyły Emirates po raz pierwszy od grudnia 2017 roku. Są zarazem jedyną drużyną, która w tym sezonie zapakowała Arsenalowi więcej niż dwa gole w jednym meczu. To także jedyny zespół, którego „Kanonierzy” nie zdołali skruszyć, mimo iż sami napoczęli rezultat. Wreszcie to dopiero druga ekipa, która pokonała Arsenal za kadencji Mikela Artety, mimo straty minimum dwóch goli. Pierwszym autorem tego wyczynu był Manchester United dowodzony w grudniu 2021 roku przez... Michaela Carricka.

Carrick, odkąd objął rolę tymczasowego szkoleniowca Manchesteru United, nie próbuje rewolucjonizować futbolowej rzeczywistości. Widzi ją taką, jaka jest. Dostrzega ograniczenia swojego zespołu na tle silniejszych drużyn. Wie, że ewentualna próba gruntownej przebudowy w krótkim czasie jest skazana na porażkę, dlatego koncentruje się na optymalnym wykorzystaniu dostępnych zasobów.

Zespół z Old Trafford pod jego wodzą potrafił odprawić z kwitkiem dwie najmocniejsze drużyny w kraju. Mimo wszystko wciąż nie brakuje głosów, że dopiero nadchodzące potyczki z Fulham, Tottenhamem czy West Hamem stanowić będą dla niego rzeczywisty sprawdzian.

To właśnie w tych meczach Manchester United z założenia powinien częściej przejmować kontrolę nad grą, dłużej operować piłką i wejść w rolę zespołu narzucającego warunki. Po dwóch ostatnich występach drużyna stanie więc najpewniej przed koniecznością zaadaptowania się do nowych realiów i to właśnie ten moment będzie najbardziej miarodajnym testem, który pokaże, jakie myśli dotyczące wizji zespołu na najbliższe miesiące kłębią się w głowie Carricka.

- Nie daję się ponieść emocjom. Przed nami kilka ważnych meczów, ponieważ każde kolejne spotkanie jest ważniejsze od poprzedniego. Nie dajemy się więc ponieść emocjom. Przed nami naprawdę trudne wyzwania, nad którymi musimy nadal pracować - tonował nastroje po zwycięstwie z Arsenalem.

Historia podpowiada, by na Old Trafford zachowali ostrożność, zanim tymczasowy menedżer zostanie zatrudniony na pełen etat. Wystarczy cofnąć się bowiem zaledwie kilka lat, a żeby przywołać erę Ole Gunnara Solskjaera. Norweg objął zespół po zwolnieniu José Mourinho, a kibice z sentymentem wspominają jego początki pracy na Old Trafford. Jako trener tymczasowy błyskawicznie tchnął w zespół świeżą krew, notując bilans czternastu zwycięstw, dwóch remisów i trzech porażek.

Po objęciu stałej posady lepsze okresy przeplatał już jednak z gorszymi. I choć finiszował z Manchesterem kolejno na trzecim oraz drugim miejscu w Premier League, a także dotarł do finału Ligi Europy, głównym mankamentem jego kadencji pozostanie brak jakiegokolwiek trofeum w gablocie.

Niemniej pośród wielu znaków zapytania, które wciąż unoszą się nad przyszłością klubu, warto zastanowić się, czy nie grzechem byłoby nie postawić na Michaela Carricka, zakładając, że „Czerwone Diabły” pod jego wodzą nie zboczą wyraźnie z obranego kursu.