Paweł Bochniewicz odsłania kulisy swojego powrotu do Górnika Zabrze

2026-01-25 12:04:09; Aktualizacja: 1 godzina temu
Paweł Bochniewicz odsłania kulisy swojego powrotu do Górnika Zabrze Fot. IMAGO / Orange Pictures
Jan Chromik
Jan Chromik Źródło: Górnik Zabrze

W sobotę Górnik Zabrze zaskoczył swoich kibiców, ogłaszając, że po ponad pięciu latach ponownie trójkolorowe barwy reprezentować będzie Paweł Bochniewicz. W rozmowie z klubowymi mediami środkowy obrońca odsłonił kulisy tego transferu.

Urodzony w Dębicy Bochniewicz od dziecka sympatyzował z Górnikiem Zabrze i jego barwy miał już okazję reprezentować w latach 2018-2020. Przez ten czas zanotował w trójkolorowej koszulce 92 występy, z czego kilka nawet z opaską kapitana na ramieniu.

Później stoper związany był z sc Heerenveen. Trzykrotny reprezentant Polski był tam ważnym zawodnikiem i jednym z liderów także w szatni, ale skazą na jego holenderskiej przygodzie są poważne kontuzje - podczas gry w Niderlandach 29-latek dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe.

Po ostatniej kontuzji pauzował przez blisko rok i w trwającym sezonie zanotował tylko jeden symboliczny występ. Bochniewiczowi wiosną trudno byłoby o regularne występy, co otwarcie przyznał mu szkoleniowiec. Wpływ na to miał brak potencjału sprzedażowego oraz fakt, że latem wygasał jego kontrakt z zespołem. Taki stan rzeczy wykorzystał Górnik i w sobotę ogłosił powrót Bochniewicza na Roosevelta.

Środkowy obrońca w rozmowie z klubowymi mediami odsłonił kulisy swojego powrotu.

- Jeśli kogoś ten ruch uszczęśliwił, to trzeba pochwalić Łukasza Milika. Nawet gdy miałem rozwalone kolano, jeszcze nie trenowałem z drużyną, to Łukasz dzwonił i mówił, że zawsze mam otwarte drzwi w Górniku. To było dla mnie bardzo fajne. Wtedy jeszcze o tym nie myślałem, bo chciałem dojść do zdrowia - być w pełni gotowy i sprawny. Co jakiś czas Łukasz do mnie zagadywał, czy może teraz jestem zdecydowany. Pod koniec listopada powiedziałem mu, żeby wysłał ofertę, którą może przedstawić i zobaczymy, czy będziemy w stanie się dogadać. Wysłał i powiedziałem „Ok, myślę, że w tych przedziałach finansowych będziemy się mogli gdzieś złapać” – opowiada 29-latek.

– Mogłem zostać w Heerenveen do czerwca, nikt mnie nie wyganiał. Pod kątem ludzkim klub zachował się względem mnie perfekcyjnie, pod kątem piłkarskim byli wobec mnie szczerzy i bardzo to szanuję. Wtedy zadzwoniłem do Łukasza i powiedziałem, że szukam opcji. Finansowo trochę lepiej miałbym w Holandii, ale dla mnie priorytetem jest gra w piłkę. I poszło - powiedział Bochniewicz.