Robert Dobrzycki wkroczył do akcji. Wyrwał go z rąk klubu z Ekstraklasy

2026-01-20 14:43:17; Aktualizacja: 1 godzina temu
Robert Dobrzycki wkroczył do akcji. Wyrwał go z rąk klubu z Ekstraklasy Fot. Radek Chojnacki / Widzew Łódź
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Przed mocnymi zimowymi transferami Widzewa wiele zadziało się w strukturach klubu. Na początku października do Łodzi trafił między innymi Sławomir Rafałowicz, który rozmawiał już z Rakowem Częstochowa. W porę zainterweniował Robert Dobrzycki - wyjaśnił Dariusz Adamczuk w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.

Nad zimowym oknem transferowym w Widzewie pracują już odmienione struktury. Już na początku listopada z funkcją dyrektora sportowego pożegnał się Mindaugas Nikoličius, z którym wiązano przecież olbrzymie oczekiwania. Nieformalnie obowiązki Litwina przejął Dariusz Adamczuk, mianowany chwilę wcześniej na pełnomocnika zarządu do spraw sportu.

Razem z cenionym działaczem, który spędził wiele lat w Pogoni Szczecin, do Łodzi trafili Piotr Burlikowski i Sławomir Rafałowicz. Jak się okazuje, w zatrudnienie tego ostatniego mocno zaangażował się sam Robert Dobrzycki.

Rafałowicz już wcześniej prowadził negocjacje z Rakowem Częstochowa. Niewiele brakowało, by podpisał kontrakt z innym przedstawicielem Ekstraklasy.

- Nie powiedziałbym, że to był mój wymóg. Ale tak, jak czasem trener chce pracować ze swoim asystentem, tak dla mnie kimś takim jest Sławek. Znamy się tyle lat, pracowaliśmy długo i nadajemy na tych samych falach. Wiemy, co chcemy zrobić. [...] Był jedną nogą w innym klubie. Ale poszła wtedy do Sławka szybka wiadomość od właściciela Widzewa - wyjaśnił w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” Adamczuk.

54-latek zajmuje w szeregach „Czerwono-Biało-Czerwonych” posadę koordynatora do spraw rekrutacji. 

***

„To nie jest tak, że działamy bez planu”. Działacz Widzewa Łódź odpowiada na zarzuty o „przepalanie pieniędzy”