Austriak? Filipińczyk? Nigeryjczyk? Po prostu nowa jakość na boku w Bayernie - David Alaba

fot. Transfery.info
Szymon Podstufka
Źródło: Transfery.info

W ubiegły weekend zaprezentował się na tyle dobrze, że został umieszczony w jedenastce tygodnia w grze FIFA 13. Panie i Panowie, na deficytowej pozycji narodziła się nowa gwiazda. David Alaba.

Patrice Evra, Jordi Alba, David Alaba - co łączy tych trzech zawodników? Powiecie - pozycja. W porządku. Grają w wielkich klubach, owszem. Ale przede wszystkim to, że niedawno najmłodszy z nich Alaba miał z pozostałą dwójką walczyć o pierwszy skład. Austriak znajdował się bowiem na liście życzeń sir Alexa Fergusona oraz w raportach skautów z Camp Nou, przedstawionych klubowym decydentom.

Jeszcze rok temu pewnie pukalibyśmy się w głowę. Zawodnik do wszystkiego (a wiadomo co się o takich mówi wsród piłkarskich ekspertów - jak ktoś jest do wszystkiego, to tak naprawdę jest do niczego), którego doświadczenie to kilkanaście meczów w Hoffenheim oraz kilkanaście występów w Bayernie. Tymczasem w rok sytuacja zawodnika zmieniła się diametralnie.

10. marca został chyba już na stałe przemianowany na lewego obrońcę, co zbiegło się w czasie z niesamowitą serią zwycięstw FCB, który w tydzień rozbił Hoffenheim, Basel i Herthę, trafiając do siatki 20-krotnie (7:1, 7:0 i 6:0!). Prawdziwe show Alaba dał jednak w półfinale Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Przede wszystkim w rewanżu.

Sytuacja wyglądała następująco: Bayern wygrał pierwsze spotkanie na Allianz Arena 2:1, zawodnik natomiast nie dość, że musiał zatrzymać wymieniających się pozycjami Ronaldo i przede wszystkim Di Marię, to jeszcze robić to możliwie jak najmniej inwazyjnie, kartka eliminowała go bowiem z udziału w finale na stadionie Bayernu. Mecz zaczął się dla Alaby beznadziejnie - po pięciu minutach miał już na koncie brzmienną w skutkach żółtą kartkę, na domiar złego po pierwszym kwadransie było już 2:0 dla rozjuszonych pierwszym pojedynkiem półfinałowym "Królewskich".

19-latek mógł mieć dość. Ale wtedy rozpoczął swój koncert. Wygrał w tym meczu wszystkie, co do jednego, pojedynki powietrzne. Tylko 7% jego podań nie trafiło do adresata, za to jedno można było zakwalifikować do "kluczowych". Kryty przez niego Di Maria zaliczył za to tylko jeden udany drybling w całym meczu, a jego dokładność podań ukształtowała się na poziomie ledwie 79%.

Jego drużynie natomiast udało się wyrównać stan dwumeczu, po akcji Philippa Lahma (co warte odnotowania - zawodnika teoretycznie przypisanego do Cristiano Ronaldo, który poddany przez dziennikarzy angielskich wnikliwej analizie okazał się najbardziej... problematycznym dla swoich zespołów zawodnikiem w kluczowych spotkaniach, właśnie jeśli chodzi o dopuszczanie "swoich zawodników" do tworzenia i wykorzystywania sytuacji bramkowych). Obydwa zespoły doprowadziły mecz do karnych, w których Austriak popisał się po raz kolejny.

Mając naprzeciw siebie wielotysięczny tłum wrogo nastawionych "Madridistas", jednego z najlepszych na świecie specjalistów od jedenastek i świadomość, że niezależnie od wyniku, jego w finale i tak zabraknie, podszedł pewnie do pierwszej jedenastki. I trafił, posyłając Casillasa w przeciwny róg bramki. Jak to wszystko się skończyło przypominać chyba nie musimy (nie, nie będziemy się pastwić nad Sergio Ramosem - memy na jego temat większość z Was i tak zna na pamięć, czyż nie?).

Niedługo po spotkaniu, obwołano Alabę największym nieobecnym monachijskiego finału w zespole FCB. A także rozwiązaniem problemów Barcelony z obsadą lewej obrony. Dwa miesiące pózniej na oścież otwarte zostało okienko transferowe i okazało się, że... może jednak Manchester? Alaba jednak zadecydował - nie opuści klubu, w którym na niego postawiono pomimo małego doświadczenia i w którym może w krótkim czasie wyrosnąć na jedną z najjaśniej świecacych gwiazd. Barca musiała więc głębiej sięgnąć do kieszeni, by z Valencii wyjąć Jordiego Albę, sir Alex natomiast zadowolić się Alexandrem Buttnerem (do tej pory jeden występ w Premier League, jeden gol i jedna asysta).

Jak twierdzi jego nigeryjski ojciec, z zawodu DJ, Alaba łączy w sobie wszystko co najlepsze z trzech kontynentów (jego matka pochodzi z Filipin): afrykańską ambicję i wolę walki, austriacką pracowitość i filipiński szacunek do życia i do innych ludzi. W obecnym sezonie Austriak jest już pewnym elementem zespołu Juppa Heynckesa i trudno się spodziewać, by po przyjściu Pepa Guardioli miało się to zmienić, Hiszpan jest bowiem wielkim entuzjastą talentu Alaby. A jego przeszłość, kiedy związany był także z pozycją pomocnika (a co za tym idzie, musiał przykładać się do rozgrywania piłki i dyktowania tempa akcji drużyny), działa tylko i wyłącznie na jego korzyść. Wszyscy wiemy przecież, jaką piłkę Guardiola preferuje.

A jeśli mielibyśmy typować, co czeka Austriaka w najbliższym czasie? Cóż, nie tylko my twierdzimy, że w jedenastce roku FIFA to lewa obrona była najsłabiej obsadzona...

Więcej na temat: Artykuł FC Bayern David Alaba

Zobacz również

Zobacz ostatnie transfery 16-krotny mistrz kraju przyspiesza w sprawie transferu Marco Reusa AC Milan musi się śpieszyć. Klauzula za rozchwytywanego napastnika rośnie w oczach Legia Warszawa jednak zatrzyma rozchwytywanego pomocnika?! Dwie hitowe opcje dla Thomasa Tuchela Wisła Kraków zagra w eliminacjach Ligi Europy. Nie dostanie za to pieniędzy z Ekstraklasy Legia Warszawa zdecydowała w sprawie Josué Pep Guardiola ruszy na ratunek Bayernowi Monachium?! „Ma go w sercu, ale...” Manchester City dopiął pierwszy letni transfer!

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy