Fabrizio Romano znowu królem polowania. Jak tworzy się newsy o Pogbie, Hazardzie i Sancho?

Fabrizio Romano znowu królem polowania. Jak tworzy się newsy o Pogbie, Hazardzie i Sancho? fot. Fabrizio Romano
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Futbol to gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu najszybszy jest Fabrizio Romano. Król transferowych newsów ma 28 lat, śpi pięć godzin dziennie i za moment przekroczy siedem milionów obserwujących w social mediach. Tam, gdzie jest „Here we go”, tam wybucha bomba.

Jeszcze się okno nie skończyło, a on już może otwierać szampana. Romano jako pierwszy podał, że Jadon Sancho zagra w Manchesterze United. Transfer Raphaela Varane’a też relacjonuje, jakby grzebał w telefonie szefów Realu Madryt. Najszybszy był nawet przy Lukasie Podolskim i Górniku Zabrze, choć wielu polskich dziennikarzy próbowało tę informację bagatelizować. Nie ma drugiego newsmana, który w tak młodym wieku zbudował siatkę informatorów w największych klubach świata. Rok temu dostał wiadomość na WhatsAppie, że Sergio Reguilon właśnie podpisał umowę z Tottenhamem. Zegar wskazywał czwartą rano. A on dalej nie spał.

To jest globalny fenomen. Romano pokazuje, że dzisiaj nie musisz mieć etatu w jednej redakcji, bo możesz pracować dla kilku. Nie potrzebujesz brylować na ekranach telewizji, ponieważ największe poruszenie robisz w Internecie. Sam od zero zbudował gigantyczną społeczność, która każdego dnia czeka na transferowe tweety. W tym świecie gazeta to już prehistoria. Nawet relacje na żywo włoskich stacji wydają się za wolne. Romano dziennie wykonuje 50 telefonów. Poza godzinami 5.00 - 10.00, kiedy śpi, cały czas jest podłączony do sieci. SMS, Messenger, WhatsApp, bam, bam i już się kręci.

TELEFON Z LA MASII

Nie pamięta, kiedy ostatni raz wyłączył telefon. Jesienią, gdy we Włoszech otworzono kina, wyjątkowo wybrał się ze znajomymi na seans, koniecznie chciał obejrzeć film o kompozytorze Paolo Conte, po czym już po kwadransie miał połączenie, a następnie wiadomość o transferze Amady Diallo do Manchesteru United. Prawie cały film przesiedział wgapiony w ekran telefonu. Nazywa to obsesją, ale właśnie ten wodospad dopaminy nieustannie pcha go do przodu.

Piszą do niego nawet piłkarze, czy to prawda, że za moment zmienią klub. Romano z impetem wszedł w świat agentów i dyrektorów sportowych, zaczął ich poznawać jeszcze jako 16-latek w Neapolu, a dziś zbiera owoce. Współpracuje ze Sky Sports i „The Guardian”, pisze felietony dla Calciomercato.com, prowadzi własny podcast, ostatnio zagościł też na Twitchu i w niecały miesiąc zgromadził 153 tysiące obserwujących. Na co dzień mieszka w Mediolanie. Przeprowadził się tu wbrew woli rodziców, którzy mówili, że w dziennikarstwie nie ma pieniędzy, a jeśli już pojawią się, to tylko na ścisłym topie, gdzie konkurencja jest ogromna.

Gianluca Di Marzio, legenda newsów, poznawał świat piłki dzięki ojcu, który był trenerem. Przypadek Fabrizio Romano jest inny, ponieważ budował na gołej ziemi. Zaczynał od pisania na włoskich portalach typu TuttoMercatoWeb i Calciomercato.com. Tam przypatrywał się Di Marzio, wiedząc, że najważniejsi w tym biznesie są ludzie i to, jak dużo ich znasz. Już jako osiemnastolatek kręcił się przy La Masii. Jeden z agentów poprosił go o artykuł o nieznanych wówczas Gerardzie Deulofeu i Mauro Icardim. Gdy ten drugi trzy lata później powędrował do Interu, Romano dostał newsa jako pierwszy.

ZBIERANIE POKEMONÓW

Wydarzyło się to podczas jego pierwszego dnia pracy w telewizji Sky. Romano doskonale pamięta to uczucie. Podziw ludzi był tak ogromny, że już wtedy wiedział, iż nie chce być ani komentatorem, ani klasycznym reporterem od wywiadów. Pragnął być częścią mercato - zamkniętego świata negocjacji, zwrotów akcji jak w najlepszych filmach i zabawy w chowanego w mediolańskich hotelach. To dlatego przeprowadził się z południa na północ.

Stolicą piłkarskiego bazaru nie jest Madryt, ani Barcelona. Nawet Londyn nie ma tego klimatu. Mediolan bije wszystkich na łeb, to tutaj znajduje się słynny hotel Melia, gdzie podczas ostatnich dni okna robi się specjalne wydarzenia pod kamery.

To jest niepowtarzalny show. Trzy kilometry od San Siro telewizja Sky na żywo relacjonuje, jak dyrektorzy sportowi włoskich klubów spotykają się w jednym miejscu i negocjują transfery. Obok przechadzają się dziennikarze, a wśród nich oczywiście Romano, wędrujący z plecakiem niczym student Erasmusa.

- We Włoszech wystarczy, że wyjdziesz z domu i po chwili znasz kilka nowych osób. Dziennikarz od transferów przypomina trochę gościa, który zbiera Pokemony. Jeśli wiem, że Inter chce podpisać umowę z graczem Chelsea, to idę do hotelu, w którym zwykle interesy robią ludzie Interu. W tym zawodzie trzeba mieć mapę - śmieje się.

Swój zwykły dzień pokazał kiedyś na łamach portalu B/R Football. Kamery od 9:30 rano śledziły każdy jego ruch: to jak wychodzi z mieszkania, odbiera pierwsze połączenia albo je obiad z agentami. Mediolan jest centrum piłkarskich newsów, dlatego uważnie trzeba śledzić kluczowe restauracje i hotele. Jak sam mówi: jednego dnia nie spotkasz w nich nikogo, ale już drugiego natkniesz się na Mino Raiolę i Paula Pogbę.

Ten ostatni to ojciec chrzestny powiedzonka „Here We Go”, znaku rozpoznawczego Romano, gdy transfer jest już dopięty. Pierwszy raz napisał te słowa, kiedy Pogba przechodził do Manchesteru United. Wkrótce stały się tak popularne i tak wyczekiwane, iż powtarzał je choćby Erling Haaland, retweetując jedną z wiadomości Włocha.

PAMIĘTAJ O DEPAYU

To też pokazuje jego rangę. Znają go nie tylko agenci, dyrektorzy, ale też wielcy piłkarze.

Romano podaje wiadomości tylko wtedy, gdy jest ich w stu procentach pewien. Jeden z kibiców napisał ostatnio: "Jeśli Fabrizio powie, że księżyc nie istnieje, to ja mu uwierzę”. Jego siłą jest to, iż ma tajemną wiedzę nie tylko z Włoch. Jeden z jego ulubionych „strzałów” to Bruno Fernandes, czyli transfer ze Sportingu do Manchesteru United. To tamtego dnia, pod koniec stycznia 2020 roku stwierdził, iż podanie globalnego newsa to uczucie porównywalne do gola w Lidze Mistrzów. Jego guru, Gianluca Di Marzio, śmieje się, że wszystko się zgadza, ale na drugi dzień fala emocji opada i znowu musisz zaczynać zabawę od początku.

Obaj są zgodni w tym, że żeby mieć dobre newsy, trzeba umieć pielęgnować relacje. Fabio Paratici, do niedawna dyrektor sportowy Juventusu, a obecnie Tottenhamu, był zwykłym skautem, gdy Romano jako siedemnastolatek umówił się z nim na wywiad. Dzisiaj, ponad dziesięć lat później obaj znają się jak łyse konie. Niedawno wspólnie stworzyli tekst do „Guardiana”. Paratici nazwany jest tam człowiekiem, który nigdy nie śpi. I to samo można odnieść do Romano, który dyscypliny i nieustannego bycia pod grą uczył się od starszego kolegi.

- Cały mój dzień to robienie notatek w telefonie. Pamiętaj, żeby sprawdzić Depaya w Barcelonie, daj tweeta o Ericu Garcii, zadzwoń do Marotty albo kup wodę w drodze do domu - opowiadał rok temu na łamach szwedzkiego magazynu „Offside”.

Często pytany jest o swój osobisty ranking newsów. Dziennikarze chcieliby to jakoś poukładać w hierarchii, ale zwykle kończy się na niczym, bo jak porównać Edena Hazarda w Realu Madryt do tego, że z tego samego Realu odchodzi Zinedine Zidane. Za każdym razem wszystkich ubiegał Romano. Cristiano Ronaldo, Romelu Lukaku, Alexis Sanchez, João Cancelo - można by zrobić z tego całą wyliczankę.

Romano jeszcze w 2015 roku pisał, gdzie popadnie i angażował się w gry fantasy typu SOS Fantacalcio. Dzisiaj nadal ma udziały w tym ostatnim, ale coraz mocniej ogranicza dodatkowe działalności. Każdego dnia stacja Sky 24 wyświetla go w okienku, wypytując, co nowego dzieje się na rynku. To samo amerykański CBS, z którym nawiązał współpracę w ubiegłym roku.

CITY SZYKUJE BOMBĘ

W tej chwili Na Twitterze obserwuje go 3,7 miliona ludzi, a na Instagramie - 3,2 miliona. To media społecznościowe budują markę Fabrizio Romano. Kiedyś dziennikarz tworzył historie i publikował ją na papierze. Dzisiaj historii dookoła jest tak dużo, że dziennikarz częściej niż w publikatora bawi się w gościa od weryfikacji.

- To my, dziennikarze musimy mówić, czy coś jest prawdą, czy nie - powtarza.

Ostatnio zdementował informację, że Liverpool interesuje się Federico Chiesą. Wszyscy dookoła produkowali informacje na ten temat, ale jeśli Romano mówi „nie”, to znaczy, że dalsze bicie piany nie ma sensu.

Nie ukrywa, że najmocniej wystrzelił po 2018 roku. Kombinacja kilku głośnych newsów, w tym „Zlatan Ibrahimović w Milanie” sprawiła, że kula śniegowa zaczęła się toczyć. Romano jako swoich dziennikarskich idoli wymienia Di Marzio i Guillema Ballague’a. W tej chwili, gdyby brać pod uwagę popularność w social mediach, obu już dawno przebił.

Świetnie mówi nie tylko po angielsku, ale też po hiszpańsku i portugalsku. Jest nielicznym dziennikarzem, który wychodzi daleko poza Włochy i w tym tkwi jego siła. Poza tym szybko rozpoznał, które kluby generują największy zasięg. W jego skrzynce najwięcej wiadomości dotyczy Manchesteru United. To dlatego to lato jest wyjątkowe: najpierw dał newsa o Sancho, a potem poprawił Varanem.

- Ja po prostu kocham transfery - mówi w jednym ze swoich podcastów. - Kocham transfery, bo transfery to marzenia. A marzyć może każdy. Nawet mały news może sprawić radość ogromnej liczbie ludzi. Nakręca mnie to, że mogę uczynić ich szczęśliwymi - dodaje.

Nie czuje się królem polowania, bo tym tego lata jest PSG. Cały czas liczy też na przebudzenie Manchesteru City, który złożył ofertę na 100 milionów funtów za Harry’ego Kane’a, ale na razie usłyszał „nie”. W tle cały czas grany jest też temat Jacka Grealisha.

Romano trzyma rękę na pulsie. A świat czeka. Kolejne „Here we Go” to kwestia dni. A może godzin?

PAWEŁ GRABOWSKI
NEWONCE.SPORT, CANAL+

Więcej na temat: Fabrizio Romano Włochy

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] Kamil Grabara o Rafale Gikiewiczu: On myśli, że jest fajny. Jest pięć razy bardziej wkurw****** ode mnie Kamil Grabara o Rafale Gikiewiczu: On myśli, że jest fajny. Jest pięć razy bardziej wkurw****** ode mnie Jerzy Brzęczek skomentował słynne osiem sekund Roberta Lewandowskiego Jerzy Brzęczek skomentował słynne osiem sekund Roberta Lewandowskiego Reprezentacja Polski U-21 na październikowe mecze kwalifikacji Mistrzostw Europy [OFICJALNIE] Reprezentacja Polski U-21 na październikowe mecze kwalifikacji Mistrzostw Europy [OFICJALNIE] Timo Werner miał już podpisany kontrakt z Bayernem Monachium Timo Werner miał już podpisany kontrakt z Bayernem Monachium Biblioteka Transfery.info (19): Polski Brazylijczyk z przepisem na dobre życie i... idealny ryż. Recenzja autobiografii Ediego Andradiny Biblioteka Transfery.info (19): Polski Brazylijczyk z przepisem na dobre życie i... idealny ryż. Recenzja autobiografii Ediego Andradiny Sergi Roberto i Gerard Piqué odpowiadają Ronaldowi Koemanowi. Dwugłos wewnątrz FC Barcelony Sergi Roberto i Gerard Piqué odpowiadają Ronaldowi Koemanowi. Dwugłos wewnątrz FC Barcelony OFICJALNIE: Kamil Piątkowski kontuzjowany. W tym roku już nie zagra OFICJALNIE: Kamil Piątkowski kontuzjowany. W tym roku już nie zagra FIFA 22: 22 najlepszych lewych obrońców FIFA 22: 22 najlepszych lewych obrońców

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy