Uczcie się języków. Jak Federico Pastorello został nowym rekinem biznesu

Uczcie się języków. Jak Federico Pastorello został nowym rekinem biznesu fot. Federico Pastorello [Instagram]
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Futbol nie jest już grą w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu najwięcej zarabia Jorge Mendes. Świat agentów ma nową gwiazdę. Nazywa się Federico Pastorello i gra kartą Romelu Lukaku. Jeszcze się okno na dobre nie otworzyło, a on znowu ma roboty po pachy.

Wydawało się, że to jakiś układ. Dotąd aż dziesięć razy nagrodę Global Soccer Awards dla najlepszego agenta dostawał Jorge Mendes. Raz dał się pokonać Mino Raioli, potem szybko wrócił na top, a teraz znowu patrzy jak ktoś zabiera mu show.

Federico Pastorello ma 47 lat i, podobnie jak Portugalczyk, właśnie obchodzi 25-lecie w zawodzie. Różni ich jedno: Mendes najlepsze ma już za sobą, a Włoch tak zgrabnie formuje imperium, że te dopiero za kilka lat zaskoczy nas ogromem.

Jeśli ktoś szuka gotowca z cyklu jak żyć, to przykład leży pod nosem: Pastorello zbiera owoce tego, co zasiał, mając zaledwie 22 lata. Fascynujące są te początki wielkich karier.

Mendes zaczął w 1996 roku, gdy jako właściciel dyskoteki poznał Nuno Espirito Santo, klienta numer jeden.

Pastorello, choć jest o siedem lat młodszy, już w 1994 roku przyglądał się negocjacjom ojca przy transferze Fernando Couto z Porto do Parmy. Był studentem politologii. Inwestował w naukę języków. Gdyby nie to, że mówił po portugalsku, pewnie nigdy nie dostałby zaproszenia do stołu.

MŁODY CHŁONIE

Koszulka Couto do dziś jest jedną z najważniejszych w gabinecie w Monako, niedaleko słynnego zakrętu Loews znanego fanom Formuły 1. Jak każdy wielki agent Pastorello stworzył tu małe muzeum, gdzie eksponatami są kolorowe trykoty. Lukaku to oczywiście świeża sprawa i oczko w głowie agencji. Obok jest Parma z Pucharem UEFA i Patrice Evra w towarzystwie Alexa Fergusona. Nie byłoby tej wielkiej podróży, gdyby nie Couto i to, że Pastorello zakumplował się z nim zaraz po transferze do Włoch. Obaj byli w podobnym wieku i obaj razem szli w górę. Zaczęli od urządzania mieszkania, a skończyli na szczytach.

Trzeba powiedzieć wprost, że agent roku 2021 miał w życiu łatwiej, ale też niczego nie dostał za darmo. Jego ojciec Gambattista Pastorello był dyrektorem sportowym Parmy w złotych latach 90., gdy koszulki z Parmalatem na przedzie nosili Buffon, Thuram, Chiesa, Crespo i inni. On wszystkich znajdował, a potem sprzedawał za krocie. Federico doskonale pamięta jak w połowie lat 90. siedział w gabinecie Joana Gasparta, szefa Barcelony, bo właśnie toczyły się negocjacje w sprawie transferu Christo Stoiczkowa. Ojciec zabierał go na te rozmowy, żeby zobaczył jak z bliska wygląda wielka piłka. Stoiczkow ostatecznie nie trafił do Włoch, ale młody starannie zanotował lekcje. Rok później sam założył agencję P&P Sport Management.

WINDA W GÓRĘ

Dzisiaj konto Pastorello na Instagramie pełne jest piłkarzy Interu, Sportingu, Porto albo Napoli. Jest menedżerem Arthura, Kaspera Schmeichela, Alexa Mereta albo Demeraia Greya. Niedawno przejął Federico Bernardeschiego od Mino Raioli, co gruby „Luigi” skwitował wzruszeniem ramion i tekstem: „Nikt u mnie nie jest niewolnikiem”. Już samo to pokazuje, że Pastorello, choć medialnie ustępuje Mendesowi i Raioli, to w biznesie coraz mocniej rozpycha się łokciami. Siłą P&P Sport Management jest baza talentów, nazywana tutaj „akademią”. Agencja przygląda się trzem tysiącom graczy w przedziale 15-19 lat. W ten sposób wyciągnięto m.in. Sebastiano Esposito (wypożyczenie z Interu do FC Basel) i Samuele Ricciego (Empoli).

To, że warto inwestować w młodych, Federico doskonale wie na przykładzie ojca. Ten pod koniec lat 80. wybił się m.in. na transferze młodego Alexa Del Piero. Najpierw wyciągnął go z małego San Vendemiano do Padovy, by potem wypchnąć na wielkie wody Juventusu. Federico poza poznaniem Couto jako dwie najważniejsze transakcje, które pozwoliły mu się wybić wymienia: Stephana Lichsteinera do Juventusu i Diego Milito do Genoi. Ten pierwszy zaraz po tym jak przeszedł z Lazio, zaczął masowo kolekcjonować tytuły. Drugi jest tak rozbudowaną i osławioną historią, że Gianluca Di Marzio w swojej najnowszej książce poświęca mu kilka stron.

RZUT ZA TRZY

Jest nawet o tym filmik na Youtube'ie. W skrócie rozchodzi się o to, jak bardzo Genoa w 2008 roku chciała wyciągnąć Milito z Saragossy. Klub mógł sprzedać go za lepsze pieniądze do Tottenhamu, ale Argentyńczyk uparł się tylko na Włochy. Sprawa ciągnęła się tak długo, że dzień przed zakończenim okna transferowego ludzie Genoi poprosili Pastorello, by pomógł przepchnąć temat. Pierwszy telefon dostał o 3 nad ranem. Momentalnie zaczął działać, ale dopiero o godzinie 18:55, pięć minut przed zamknięciem mercato Saragossa wysłała podpisane dokumenty. Do dziś o tym transferze krążą legendy. Pastorello, nie mając czasu, sam podpisał papiery w imieniu Genoi i pobiegł do boksu Lega Calcio w Quark Hotel, gdzie w obecności kamer rozgrywało się transferowe show.

Gdy pojawił się przed drzwiami, te były już zamknięte. Zegar wskazywał 19.01. „Nie chcą nas wpuścić!” - krzyczał jego wspólnik. Po chwili Pastorello mówi: „Chyba żartujesz”. Bierze stos papierów i przerzuca je nad drzwiami, jakby grał w koszykówkę.

Tam czeka już sekretarz Genoi, który ma ze sobą resztę dokumentów finansowego porozumienia z piłkarzem. Udaje się dopełnić misje, a całość filmują kamery. Co ciekawe, po tej sytuacji w boksach Lega Calcio już na zawsze zamontowano siatki, by uniemożliwić „transferów w locie”. Bohater akcji zapłacił grzywnę 10 tysięcy euro, ale ostateczne fakty są niepodważalne: Milito został gwiazdą Genoi, a potem trafił do Interu i wygrał Ligę Mistrzów. Czasem drobna fantazja zmienia bieg historii.

UMYSŁ BERBATOWA

Siłą Pastorello jest to, że nie tylko świetnie ogarnia włoski rynek. Potrafi radzić sobie w Portugalii, Hiszpanii albo w Anglii. Już jako 24-latek potrafił dopiąć umowę Carlo Cudiciniego z Chelsea. Ken Bates, prezes The Blues traktował go jak młodszego syna. Znał historię jego ojca, więc nie traktował go jak pierwszego lepszego chłoptasia, w końcu otwierając drzwi do Romana Abramowicza. Pierwszy raz zostali sobie przedstawieni na meczu w Rzymie. Właściciel Chelsea po czasie połączył go kontaktem z Mariną Granowskają, czego efektem transfer Cesara Azpilicuety. Gdy Antonio Conte trafiał na Stamford Bridge, obok też stał Pastorello.

Największą wtopę zanotował z Dimitarem Berbatowem. Bułgar dekadę temu miał uznaną markę po golach dla Tottenhamu i Manchesteru United. Mocno zabiegały o niego kluby Serie A, w tym najmocniej Fiorentina, z którą 30 sierpnia miał już podpisaną wstępną umowę. Dopiero nad ranem, ostatniego dnia okna włączył się Juventus, a Pastorello był pewien, że właśnie wzorowo rozgrywa swoją partię szachów. Dwie godziny po „transferze” pił już szampana z Fabio Paraticim, dyrektorem Starej Damy.

Dopiero, gdy leżał już w łóżku, w samym środku nocy dostał telefon, że żadnego Berbatowa nie będzie. Piłkarz na ostatniej prostej, gdy miał już samolot z Monachium do Turynu, zdecydował się na… Fulham. Przekonał go Martin Jol, z którym pracował w Tottenhamie. Żona, o dziwo, też wolała Londyn zamiast Włoch.

TELEFON OD LUKAKU

P&P Sport Management dzisiaj błędy ogranicza do minimum. Marka stajni i jej piłkarze robią swoje. Mendes rósł dzięki Ronaldo. Raiola od lat przyklejony jest do Zlatana. A Pastorello po 25 latach ciężkiej pracy za największy skarb uważa Romelu Lukaku. Transfer za 115 milionów euro z Interu do Chelsea w pandemii jest majstersztykiem. Obaj poznali się w 2017 roku, gdy Antonio Conte jako trener „The Blues” uparł się na gracza Evertonu. Lukaku był wtedy jeszcze u Raioli, ale gdy tylko wygasła mu umowa, zwrócił się do znajomego agenta i zapuścił korzenie w jego agencji.

- Półtora roku nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Był pierwszym, który zadzwonił - mówił Pastorello w rozmowie z „The Telegraph”.

Od tego czasu kariera Lukaku w Interze eksplodowała. Dwa lata temu był bliski Juventusu, rok temu mocno zabiegał o niego Manchester City, a ostatniego lata sieci wypuściła Chelsea. Podobno były aż cztery oferty, ale agent tak długo nie odchodził od stołu, że dopiero piąta rozbiła bank. Lukaku nie chciał zmieniać ligi, ale to właśnie Pastorello nakręcił mu na uszy makaron, że pewne pociągu przyjeżdżają w życiu tylko raz.

Dzisiaj Belg nie ma dobrej passy. W rozmowie ze Sky otwarcie mówi, że nie podoba mu się taktyka i pozycja w zespole. Znowu tęskni za Mediolanem, a to oznacza jedno:  agent roku 2021 w nowym roku raczej nie odpocznie.

PAWEŁ GRABOWSKI
NEWONCE.SPORT, CANAL+

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] OFICJALNIE: Miedź Legnica z czwartym letnim transferem. Beniaminek sięga po młodzieżowca z RB Lipsk OFICJALNIE: Miedź Legnica z czwartym letnim transferem. Beniaminek sięga po młodzieżowca z RB Lipsk Manchester City wypracował porozumienie. Gabriel Jesus o krok od hitowego transferu Manchester City wypracował porozumienie. Gabriel Jesus o krok od hitowego transferu OFICJALNIE: Szybko poszło. Nowy klub Janusza Gola OFICJALNIE: Szybko poszło. Nowy klub Janusza Gola Newcastle United o krok od przeprowadzenia długo wyczekiwanego transferu Newcastle United o krok od przeprowadzenia długo wyczekiwanego transferu Richarlyson szczerze o swojej orientacji: Świat nie jest przygotowany na tę dyskusję Richarlyson szczerze o swojej orientacji: Świat nie jest przygotowany na tę dyskusję OFICJALNIE: Wayne Rooney odchodzi z Derby County OFICJALNIE: Wayne Rooney odchodzi z Derby County Manchester City kupuje za 42 miliony funtów Manchester City kupuje za 42 miliony funtów Michał Żuk rozmawiał z kilkoma polskimi klubami Michał Żuk rozmawiał z kilkoma polskimi klubami

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy