Frimpong o konflikcie z Nasrim. „Nie lubię go, nie szanuję i nigdy nie będę szanował jako zawodnika”

Frimpong o konflikcie z Nasrim. „Nie lubię go, nie szanuję i nigdy nie będę szanował jako zawodnika” fot. FotoPyk
Norbert Bożejewicz
Źródło: The Athletic

Emmanuel Frimpong przyznał w wywiadzie udzielonym „The Athletic”, że nigdy nie darzył szczególną sympatią Samira Nasriego.

27-latek uchodził swego czasu za utalentowanego piłkarza i z tego też powodu trafił do akademii Arsenalu, gdzie zbierał na tyle dobre recenzje, że przed startem sezonu 2011/2012 został na stałe włączony do pierwszej kadry „Kanonierów” przez Arsène'a Wengera.

Francuski szkoleniowiec już w meczu inaugurującym wspomniane rozgrywki pozwolił zadebiutować młodemu wówczas Ghańczykowi i następnie wystawił go w pierwszym składzie na hitowe starcie z Liverpoolem.

Frimpong nie wspomina tego występu najlepiej, ponieważ w trakcie drugiej połowy otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisku. „The Reds” w końcowym fragmencie wykorzystali fakt gry w przewadze i pokonali ekipę z Londynu (2:0).

Defensywny pomocnik miał świadomość, że w znaczącym stopniu przyczynił się do tej porażki. W szatni nie otrzymał także wyrazów wsparcia ze strony kolegów i co gorsze jeden z nich postanowił otwarcie stwierdzić, że całą winę za przegrane spotkanie ponosi młody piłkarz.

- Nikt nie musiał mi mówić, że to co zrobiłem było głupie. Po ostatnim gwizdku wszyscy weszliśmy do szatni. Arsène był zwiedzony wynikiem, ale nie zabierał głosu. Potem Nasri wstał i przed wszystkim powiedział, że przegraliśmy przeze mnie. Ok. Rozumiałem i wiedziałem o tym, ale dlaczego taki profesjonalista jak on wypowiedział takie słowa do zawodnika grającego swój drugi mecz w klubie? - przyznał Ghańczyk, którego od tego momentu nie łączy najlepsze relacje z Francuzem.

Gdy Nasri opuszczał szeregi Arsenalu na rzecz kontynuowania kariery w Manchesterze City otrzymał na Twitterze wiadomość między innymi od Jacka Wilshere'a, który życzył mu powodzenia w nowym zespole. 27-latek zareagował na to krótkim - „Pff... Jack daj spokój”.

Obecny gracz Anderlechtu poczuł się urażony tym faktem i skontaktował się z Alexem Songiem, aby ten przekazał swój telefon Frimpongowi, ponieważ ma mu coś do przekazania.

- Po jednym z treningów Samir zadzwonił do Songa i ten przekazał mi telefon. Groził mi, że jak mnie spotka, to zrobi mi coś złego. Odpowiedziałem mu, że nie należę do grona gości, którzy się go boją i jeżeli chce to załatwić jak mężczyzna, to możemy to załatwić jak mężczyźni. Wtedy też mogłem mu już powiedzieć, co tak naprawdę o nim myślę, bo nie było go już w Arsenalu. Przekazałem mu, że go nie lubię, nie szanuję i nigdy nie będę szanował jako zawodnika - stwierdził pomocnik.

Niedługo później obaj panowie spotkali się ze sobą przy okazji pucharowego starcia obu ekip w listopadzie 2011 roku i wówczas doszło między nimi do kilku spięć.

- W trakcie spotkania powiedział mi, że jak zechce, to może mnie kupić. Ten facet jest aż tak głupi. Prawdopodobnie mógłby, to wtedy zrobić, bo miał miliony na koncie, ale to nie ma nic wspólnego z wzajemnym szacunkiem. On zachowywał się jak łobuz. Nie znał swoich obowiązków jako starszy gracz i nie pomagał młodym zawodnikom - dodał Frimpong, który z powodu powracających problemów z kolanem został zmuszony do zakończenia kariery w marcu 2019 roku.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy