„Szkoda, że nie wygraliśmy, w tym momencie w życiu bardzo bym tego chciał”. Kapitan Lechii Gdańsk tłumaczy swoją reakcję po strzelonej bramce

2026-02-07 00:51:01; Aktualizacja: 1 godzina temu
„Szkoda, że nie wygraliśmy, w tym momencie w życiu bardzo bym tego chciał”. Kapitan Lechii Gdańsk tłumaczy swoją reakcję po strzelonej bramce Fot. Kajtek Dudzik [Transfery.info]
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Transfery.info

Rifet Kapić mógł zostać bohaterem piątkowego meczu Lechii Gdańsk z Cracovią. Kapitan „Biało-Zielonych” dał swojej drużynie prowadzenie, którego jednak nie udało się utrzymać do końca mimo gry w przewadze. Po spotkaniu przyznał, że był to dla niego ważny moment, zwłaszcza, że przydarzył się tuż po rodzinnej tragedii.

Drużyna Johna Carvera może żałować niewykorzystanej szansy. W piątkowym starciu w Gdańsku prowadziła z „Pasami” 1:0, a do tego goście od końcówki pierwszej połowy goście grali w dziesiątkę.

Gola dla Lechii zdobył Rifet Kapić, który w 20. minucie spróbował szczęścia oddając strzał z linii pola karnego. Po jego uderzeniu piłka odbiła się jeszcze od nogi obrońcy i wpadła do siatki.

Kapitan „Biało-Zielonych” w pomeczowej rozmowie z dziennikarzami przyznał, że zdobycie bramki miało dla niego ogromne znaczenie. Pomocnik, który po trafieniu bardzo się wzruszył, chowając twarz w dłoniach, wyjawił, że niedawno odeszła ważna osoba w jego życiu.

- Trener tego nie mówił, więc ja powiem. Jest to dla mnie trudny moment, bo zmarł mój teść i w opuściłem z tego powodu kilka treningów, żeby pojechać do Bośni. Kiedy już wróciłem, było mi bardzo ciężko, ale na boisku dałem z siebie wszystko i to jemu dedykuję bramkę. Szkoda, że nie wygraliśmy, w tym momencie w życiu bardzo bym tego chciał - powiedział.

Kapić nie ukrywał również, że cieszy się z progresu, jaki zaliczył zespół w ostatnim czasie.

- Teraz jako drużyna jesteśmy w takim miejscu, że remis z Cracovią jest dla nas rozczarowaniem i to dobry znak. Oczywiście cztery punkty w dwóch pierwszych meczach po przerwie brałbym w ciemno, ale szkoda, że nie wykorzystaliśmy czerwonej kartki dla rywali. Musimy chyba namówić trenera, żeby przećwiczyć taki scenariusz na zajęciach - zażartował.

W przyszłą niedzielę Lechia będzie mogła wrócić na zwycięskie tory. „Biało-Zieloni” zmierzą się w Lublinie z Motorem, ale pojadą na to spotkanie bez Tomáša Bobčka, który obejrzał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie.