Futbol w pięciu smakach – narodziny chińskiego imperium

Futbol w pięciu smakach – narodziny chińskiego imperium
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Alex Teixeira, Jackson Martínez, Ramires, Gervinho, Ezequiel Lavezzi. Do tego kilka mniej głośnych nazwisk jak Burak Yilmaz czy Elkeson. Czy futbolowy środek ciężkości przesunie się z Europy na Daleki Wschód?

A w zasadzie to dlaczego w ogóle się dziwimy? Najludniejsze państwo świata, najprężniejsza gospodarka, a do tego jedna z najstarszych cywilizacji w historii. Dlaczego „oni” nigdy nie interesowali się futbolem? Dlaczego zainteresowali się teraz? Jak wyglądają plany uczynienia z Chin piłkarskiej potęgi? Oto pięć smaków chińskiego futbolu:

Gorzki – przeszłość chińskiej piłki
 
Wszystko zaczęło się w latach 20. ubiegłego wieku, gdy założono piłkarską federację Chin. Przez kilkadziesiąt lat było o nich bardzo cicho, przed dyktaturą Mao Zedonga tylko raz spróbowali swych sił w eliminacjach do światowego czempionatu – bez sukcesu. W Pucharze Azji nie wzięli udziału ani razu. Dyktatura jednego z najkrwawszych przywódców w historii uczyniła z Chin kraj bez futbolu. Kraj na ponad dwadzieścia lat wystąpił z FIFA, reprezentacja nie brała więc udziału w żadnych międzynarodowych turniejach. Powrót na łono światowej federacji nastąpił dopiero w 1979 roku. Ta data właśnie powinna więc być uznawana za początek poważnego futbolu w Państwie Środka. Największym sukcesem pozostają przegrane w 1984 i 2004 roku finały Pucharu Azji. Ostatnie lata – zapaść. Kompletna klapa w kwalifikacjach do mundiali i słabe wyniki w mistrzostwach kontynentalnych – w 2007 i 2011 roku nie udało się nawet wyjść z grupy. Dość powiedzieć, że obecny selekcjoner reprezentacji, Francuz Alain Perrin, jest już dziewiątym zatrudnionym na tym stanowisku w XXI wieku. Do tego fatalna do niedawna reputacja ligi – w 2010 roku wytoczono wojnę korupcji, aresztowano trzech wysokich stanowiskiem działaczy. Ba, za ustawienie meczu w 2006 roku do drugiej ligi zostało zdegradowane możne Guangzhou Evergrande. Nic dziwnego, że ostatnio Chińczycy bardziej niż własnym piłkarzom kibicowali Barcelonie czy Bayernowi. 

Kwaśny – nieśmiałe sny o potędze

Kluczowe dla obecnego przełomu okazują się chyba lata 2009-2012. To wtedy rozpoczęto walkę z korupcją i to wtedy chiński futbol otworzył się na obcokrajowców. Rok 2012 przyniósł utworzenie wielkiego planu rozwoju piłki nożnej i sprowadzenie „pierwszych wielkich” gwiazd – Didier Drogba, Seydou Keita, Nicolas Anelka… Kluczową postacią jest tu prezydent, Xi Jinping. Największy w kraju fan piłki, zakochany w niej do szaleństwa. W Internecie można nawet znaleźć selfie Jinpinga z… Sergio Agüero! To Jinping właśnie dysponuje środkami, by piłkarsko rozwinąć Chiny. To on jest ojcem wielkiego planu. Ale miłość do piłki, która tak mocno pcha Chińczyków, by pomóc prezydentowi w spełnianiu marzeń, zaszczepiła się już wcześniej. Początki profesjonalnej ligi sięgają 1994 roku, a obecna Chinese Super League powstała w roku 2004. Do tego późniejsze sukcesy w azjatyckiej Lidze Mistrzów… Nieśmiały rzut oka na Messiego, Ronaldo czy Neymara… Nic dziwnego, że zakochani w futbolu po uszy Azjaci postanowili tak o niego zadbać we własnym kraju. 

Słony – skąd oni mają pieniądze?

Kwoty wydane zimą były szokująco duże. Wysokości kontraktów oferowane piłkarzom – również. Skąd ta nagła zamożność i tak wielkie pieniądze na rozwój? Odpowiedzi są dwie – nie wolno zapominać, że w Chinach wciąż istnieje i ma się dobrze gospodarka centralnie planowana. Jeżeli pan prezydent zaordynuje rozwój futbolu, to i pieniądze na ówże zostaną wydzielone. Ostatnio mówiło się o 300 milionach dolarów. Ciekawsza jest jednak druga kwestia. Skąd chińskie kluby miały pieniądze na tak ogromne zakupy (poza transferami z Europy miało miejsce również kilka wielomilionowych transakcji pomiędzy chińskimi klubami)? Prawa telewizyjne. Sprzedane na najbliższe pięć lat za blisko półtora miliarda (sic!) dolarów. Przebitka w porównaniu z poprzednią umową? Ponad trzydziestokrotna.

Umami – ingerencja w Europę

Chińczycy nie ograniczają się zaledwie do kupowania gwiazd z naszego kontynentu. Tu także chcą się promować i szkolić swoich piłkarzy. Atlético już teraz jest częściowo w rękach Chińczyków, Espanyol został przez nich kupiony „w całości”. Chiński sponsor jest obecny na koszulkach Rayo Vallecano i Realu Sociedad. Nawet Robert Lewandowski zaczął ostatnio reklamować smartfony chińskiej marki Huawei. Do jeszcze większego kuriozum doszło w Portugalii – nowy główny sponsor wymógł obecność… dziesięciu chińskich piłkarzy w kadrach dziesięciu najlepszych klubów drugiej ligi portugalskiej. 

Słodki – plany na przyszłość

Cel numer jeden dla Xi Jinpinga, cel dla którego postanowiono uczynić Chiny światową potęgą, jest jeden. Zorganizować piłkarski mundial i wygrać go. Dlatego pod okiem prezydenta buduje się pięćdziesiąt tysięcy szkółek piłkarskich, dlatego tak ogromne ilości rządowych pieniędzy pompuje się w piłkę nożną. Za kilkanaście lat Chińczycy mogą mieć w ręku o wiele więcej kart. Ligę na poziomie hiszpańskiej czy angielskiej, w której obok obcokrajowców grać będą znakomici wychowankowie chińskich klubów i szkółek. Będą mieć większe niż w Europie pieniądze i zapewne wpływy w najsilniejszych ligach na naszym kontynencie. Organizacja mundialu to naturalny cel rozwoju, wygranie go – również. Dziś ten wielki plan może się wydawać mało prawdopodobny – wszak trudno sobie wyobrazić, by to nie Europa była centrum futbolowego świata. Ale kto jeszcze kilka miesięcy temu uznałby za prawdopodobne, że Alex Teixeira czy Ramires od 2016 roku będą grać właśnie w Państwie Środka? 

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] OFICJALNIE: Szymon Marciniak sędzią hitowego meczu w Grecji OFICJALNIE: Szymon Marciniak sędzią hitowego meczu w Grecji Leicester City blisko transferu napastnika. Ma być długoterminowym następcą Vardy'ego Leicester City blisko transferu napastnika. Ma być długoterminowym następcą Vardy'ego U-21: Zagraniczne powołania do reprezentacji Polski na marcowe zgrupowanie [OFICJALNIE] U-21: Zagraniczne powołania do reprezentacji Polski na marcowe zgrupowanie [OFICJALNIE] OFICIALNIE: Rúben Amorim z nową umową w Sportingu. Cóż za klauzula! OFICIALNIE: Rúben Amorim z nową umową w Sportingu. Cóż za klauzula! Reprezentacja Polski: Poznaliśmy drugiego sparingpartnera przed EURO 2020 [OFICJALNIE] Reprezentacja Polski: Poznaliśmy drugiego sparingpartnera przed EURO 2020 [OFICJALNIE] Hamšík zmienia klub. Zaskakujący kierunek - jednak nie wraca do słowackiej ligi Hamšík zmienia klub. Zaskakujący kierunek - jednak nie wraca do słowackiej ligi Legia Warszawa. Michniewicz: Szabanow? Nie potrzebujemy takiego teatru Legia Warszawa. Michniewicz: Szabanow? Nie potrzebujemy takiego teatru Liverpool FC: Siedem meczów z rzędu bez zwycięstwa na Anfield. Klopp komentuje porażkę z Chelsea Liverpool FC: Siedem meczów z rzędu bez zwycięstwa na Anfield. Klopp komentuje porażkę z Chelsea

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy