Gruby na boisko. Inwestor chińskiego klubu zagrał w trzeciej lidze

Gruby na boisko. Inwestor chińskiego klubu zagrał w trzeciej lidze fot. Twitter
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Do niecodziennej sytuacji doszło w China League Two. Przedsiębiorca wspierający Jilin Baijia wszedł na boisko z numerem siedem na plecach… i fałdami tłuszczu na brzuchu.

Jeżeli ktokolwiek do tej pory kojarzył Xu Guangnana, to tylko maniacy sztuk walki. Tacy naprawdę mocno wkręceni w świat muay thai. Wojownik, posługujący się takim nazwiskiem, zaliczył przynajmniej jedną profesjonalną walkę podczas Muay Thai Fighter Champion Challenge w 2018 roku.Tyle wie o nim wszechwiedzący Internet.

Do 29 września ów sztukmistrz walki był jedynym Xu Guangnanem, który cokolwiek znaczył w sporcie. Ale właśnie tego dnia pojawił się konkurent o takim samym nazwisku. I to nie tyle pojawił, co wyskoczył jak filip z konopi.

Weibo zamiast Twittera

Na początek warto podkreślić, że chiński Internet jest zupełnie inny od naszego. Nie ma Facebooka i Instagrama. Jest Weibo, które je zastępuje. Jest też Złota Tarcza, czyli superfirewall, który docelowo ma odgrodzić Chiny od zewnętrznych treści i stworzyć wewnętrzny Internet. Do tego nad wszystkim czuwa chińska agencja informacyjna – Xinhua. Przykładem niech będzie fragment artykułu Konrada Błaszaka:

„Na potrzeby tego tekstu wyszedłem zza ochrony jaką daje mi VPN (o nim później) i próbuję wyszukać coś w Google. Mieszkając w Tianjinie najpopularniejsza wyszukiwarka działała bez problemu, ale miała sporo ograniczeń. Wyszukując takie same hasła w Polsce i tam dostawało się różne wyniki. Przykładem niech będzie plan Tiananmen, który w chińskim Internecie wygląda po prostu jak okazały plac. Dopiero u nas możemy zobaczyć, że ma on bardzo nieciekawą historię. Teraz usługi Google tutaj nie istnieją. Próba znalezienia czegokolwiek kończy się fiaskiem.”

Fragment felietonu „Jaki naprawdę jest chiński internet? Jak bardzo różni się od tego co znamy?” autorstwa Konrada Błaszaka. Tekst został opublikowany na portalu antyweb.pl.

Teraz, gdy już mamy usystematyzowaną wiedzę o Państwie Środka, pora na naszego nowego Xu Guangnana. Wiemy, że ma 33 lata i jest inwestorem trzecioligowego klubu Jilin Baijia. Ponadto pęknięcia w Złotej Tarczy pokazują, że ma sporą nadwagę. Jeżeli wierzyć Transfermarktowi, mierzy 180 cm. Bo dlaczego by nie wierzyć?

Zagubieni w Matriksie

Wielka chwila Xu Guangnana nastąpiła wspomnianego wcześniej 29 września. Teoretycznie był to mecz trzeciej chińskiej, grupa północna. Wspierany przez niego Jilin Baijia mierzył się z Kunshan FC. W 61. minucie Adilijan Erkan opuścił boisko, a w jego miejsce wszedł Guangnan.

Kluczowe jest słowo „teoretycznie”, bo tu pojawia się kilka nieścisłości. Transfermarkt twierdzi, Xu pojawił się na placu gry właśnie w meczu Jilin Baijia z Kunshan FC. Tylko że 28 września, a więc dzień przed tym, kiedy zdjęcie Guangnana wparowało do Internetu, Kunshan grało z Zhejiang Yiteng (1:3). Z kolei Jilin wówczas mierzyli się z Xian Daxing Chongde i przegrali 1:2. Oba rezultaty i mecz pochodzą tym razem z Flashscore. Wszystko wskazuje na to, że biznesmen zadebiutował właśnie w starciu Xian Daxing.

Na zrzucie ekranu widzimy przecież wynik 1:1, a w meczu, o którym mowa na Transfermarkcie Jilin Baijia przegrali 0:2 z Kunshan. Wystarczy rzucić okiem na screen. Nie ważne, jak byłoby skośne, jak wół wynik to 1:1. A z tego co można wyczytać w Internecie, to piłkarze Xian Daxing zdobyli obie bramki w drugiej połowie. Najprawdopodobniej biznesmen kazał wprowadzić się na boisko przy korzystnym wyniku. Ostatnie zdanie to już jednak tylko gdybanie.

Trochę skomplikowane, ale tak to jest z chińskim Matriksem.

Podsumowując:

1. Xu Guangnan jest przedsiębiorcą wspierającym klub Jilin Baijia.

2. Xu Guangnan najprawdopodobniej wszedł na boisku w meczu Jilin Baijia - Xian Daxing Chongde (1:2)

Rubensowskie kształty

Przez chwile brakowało nawet pewności, czy Guangnan jest tym, za kogo się go powszechnie uważa. Zamieszał portal Wild East Football, który opublikował poniższego tweeta. Niezawodni Internauci szybko zweryfikowali post, wytykając błąd. – Na pewno grał w Jilin Baijia. Herb klubu ma również barwy niebieskie - tak jak ten strój. Upewniłem się jeszcze poprzez Transfermarkt w różnych językach i jestem pewny, że Xu „gra” w Jilin. Dodatkowo Xian mają czerwony herb i grają w czerwonych strojach – tłumaczy Kamil Lewandowski, prowadzący konto Piłkarskie Państwo Środka.

Xu wparował na boisko w ciemno niebieskim T-shircie z wielkim numerem siedem na plecach. Kojarzycie muskularnego Cristiano Ronaldo i jego pomnikową sylwetkę? Otóż Xu Guangnan jest totalnym zaprzeczeniem Portugalczyka. Chińczyk ma widoczną nadwagę, a i Transfermarktowe 180 cm wygląda jak przekoloryzowanie.

Rubensowskie kształty Guangnana szybko przykuły uwagę. Portal News QQ podaje, że jako pierwszy screena do Internetu wrzucił popularny użytkownik Dong Lu. Umieścił on zdjęcie z podpisem „To musi być szef”. Ślepy strzał okazał się prawdą.

Idąc dalej za News QQ: Guangnan jest właścicielem firmy Changchun Baihe Construction Co. Ltd, która w 2016 roku przejęła Changchun Baihe F.C i przemianowała go na Jilin Baijia. Co ciekawe, mimo drastycznej zmianie nazwy, klub do dziś jest związany z Changchun, gdzie rozgrywa swoje mecze. Tytułowa Jilin to północno-wschodnia prowincja Chin, część regionu Dongbei przy granicy z Rosją. Changchun jest stolicą tej części kraju. Inna ciekawostka: w tym mieście znajduje się kompleks skoczni narciarskich, z których największa ma punkt konstrukcyjny 90 metrów. I jeszcze jedna ciekawostka: firma Changchun Baihe Construction Co. Ltd prowadzi interesy w Polsce, współpracując między innymi z Polską Agencją Prasową.

Pięćdziesiąt juanów, czyli sześć euro

Jeżeli myślicie, że Xu Guangnan wszedł na boisko wskutek własnej fanaberii, mylicie się. Jilin Baijia ma duże problemy finansowe. Piłkarze tego zespołu wielokrotnie strajkowali, a przecież w Chinach tego typu protest jest poniekąd wydaniem na siebie wyroku. Po zwycięstwie 2:0 z Qingdao Red Lions dziewięciu zawodników wróciło na boisko z banerem wzywającym właściciela do wypłacenia należnej piłkarzom pensji.

- Poza Chinese Super League, czyli najwyższą klasą rozgrywkową, chińskie kluby mają spore problemy finansowe. Sytuacja Jilin Baijia nie jest bezprecedensowa w Państwie Środka, bowiem z kłopotami z wypłacalnością boryka się również Nanjing Shaye, który szuka inwestorów, ale klub w tym roku wypłacił zaledwie trzy miesięczne wypłaty swoim zawodnikom – wyjaśnia Lewandowski. - Na tym samym poziomie rozgrywkowym problemy z pieniędzmi mają także Dalian Chanjoy, który zdaniem chińskich mediów ma na koncie jedynie 50 juanów, czyli około... sześć euro. Dług klubu szacowany jest na siedem milionów juanów, czyli około 891 tysięcy euro.

- Zawodnicy Yinchuan Helanshan FC organizowali już w tym roku kilka protestów i upominają się o wypłatę 15 milionów juanów, co w przeliczeniu daje około 1,9 miliona euro. W tym klubie - w przeciwieństwie do Jilin Baijia - piłkarze nie przestają grać w piłkę z nadzieją na pozyskanie nowych inwestorów – dodaje ekspert.

Zakasane rękawy

- Opisane przykłady to i tak tylko wierzchołek góry lodowej, bo klubów takich jak Jilin Baijia jest z pewnością więcej. Inwestycje chińskich władz w piłkę nożną są czynione na ogromną skalę, ale inwestując w jeden sektor (szkolenie, młodzież, centra treningowe), zaniedbywany jest inny.

Abstrahując od tego, czy Guangnan nie ma z czego zapłacić, czy nie chce, z całą pewnością można powiedzieć, że wziął sprawy w swoje ręce. Zakasał rękawy do roboty i wszedł na boisko. Pomógł drużynie, gdy ta tego potrzebowała.

Inna sprawa, że Xu nie musiał wcale kombinować, przepychać łapówek, ani dogadywać się z Chińskim Związkiem Piłki Nożnej podczas szemranych spotkań w ciemnych zaułkach. Właściciel Changchun Baihe Construction od początku sezonu jest zgłoszony do ligi. A koszulkę z numerem siedem zarezerwował sobie jeszcze przed startem rozgrywek. Że grubasek z numerem Ronaldo wygląda komicznie to inna sprawa.

Informacje opublikowane przez News QQ potwierdzają wcześniejsze rozważania: Jilin Baijia przegrało 1:2 z Xian Daxing Chongde. Obecnie zajmują 11 miejsce w trzeciej chińskiej. Nie mogą ani awansować, ani spaść.

- Przypadek, Xu Guangnana, inwestora Jilin Baijia jest z jednej strony kuriozalna, ale z drugiej pokazuje, że osobom związanym z klubem zależy na jego dobru i podkreśla fakt, że nie ma ludzi niezastąpionych – puentuje Lewandowski.

KRYSTIAN JUŹWIAK

Więcej na temat: Jilin Baijia Xu Guangnan Chiny

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy