Olkowski i Bereszyński nie mogą spać spokojnie. Zbozień przez Rosję do reprezentacji?

2014-01-31 17:09:46; Aktualizacja: 10 lat temu
Olkowski i Bereszyński nie mogą spać spokojnie. Zbozień przez Rosję do reprezentacji? Fot. Transfery.info
Szymon Podstufka
Szymon Podstufka Źródło: Transfery.info

Piast Gliwice zaakceptował ofertę Amkara Perm za Damiana Zbozienia i kwestią czasu jest, kiedy "Zboziu" podpisze umowę z 7. klubem rosyjskiej Primier Ligi.

Oczywiście w Rosji nie będzie to żaden hit, jako że tylko podczas kilku ostatnich dni mogliśmy przeczytać, że Rubin Kazań widziałby u siebie Papissa Cisse, Anży ma wypożyczyć z Zenitu reprezentanta Rosji, Władimira Bystrowa, a uznawany kiedyś za wielki talent Eric Djemba-Djemba może zasilić Tereka bądź Rostow. Mimo to warto śledzić poczynania Zbozienia w Rosji, bo już w Ekstraklasie udowodnił, że wnosi do gry Piasta sporo jakości.
 
Oczywiście daleko nam do twierdzenia, że nagle Zbozień dzięki świetnej grze w Amkarze wygryzie z kadry Łukasza Piszczka, ale że mógłby zostać jego wartościowym zmiennikiem - czemu nie? Skoro Olkowski na razie nieszczególnie się sprawdził, a Bereszyński po świetnym debiucie z Liechtensteinem (asysta po pięknym prostopadłym podaniu od Piotra Zielińskiego) szansę dostał jeszcze tylko w ostatnio wygranym 3:0 meczu z Norwegią, to chyba można uznać, że "Zboziu" ma swoją szansę.
 
Na pewno do kadry będzie mu bliżej z Amkara, niż z Piasta, który ostatnio nie zachwyca, a za moment pewnie straci swojego podstawowego bramkarza, Dariusza Trelę. Przecież regularnie powołania otrzymuje inny nasz prawy obrońca grający w Rosji, Artur Jędrzejczyk. 
 
Bo grę w Amkarze Zbozień ma właściwie pewną. Tutaj trzeba pochwalić agenta zawodnika, Ireneusza Hurwicza, który znalazł klub, w którym jedynym prawym defensorem jest Zahari Sirakov. 36-letni Bułgar, który ewidentnie najlepsze lata ma już za sobą, a który z pewnością będzie fizycznie odstawał od 12 lat młodszego Polaka. Nie należy też zapominać, że wciąż jeszcze zawodnik Piasta dysponuje bardzo dobrymi wyrzutami z autów, które gliwicki klub niejednokrotnie zamieniał na sytuacje podbramkowe, a także potrafi przy stałym fragmencie gry znaleźć się w polu karnym rywala. Żeby nie być gołosłownym - Zbozień przez ostatnie półtora roku pokonał bramkarzy rywali czterokrotnie. To o jednego gola więcej, niż Sirakov strzelił przez dziewięć lat gry dla Amkara.
 
Oczywiście Zbozień będzie musiał zaakceptować fakt, że w zimie średnia temperatura w Permie to... -17 stopni celsjusza, a w najcieplejszym lipcu - jedynie 20 stopni. Dlatego też takie zdjęcia...
 
 
 
... będą musiały poczekać do urlopu, bo w Permie zdejmowanie koszulki ze względu na żar lejący się z nieba - delikatnie mówiąc - nie jest na porządku dziennym. Chyba jednak bylibyśmy w stanie to zaakceptować, mając z tyłu głowy, że po pierwsze zwiększamy swoje szanse na bycie dostrzeżonymi przez selekcjonera, a po drugie - że pewnie na stan konta też Zbozień nie będzie miał co narzekać. Amkar to oczywiście nie Zenit czy CSKA, ale w Rosji płacą dobrze i regularnie. No i kolejna sprawa - obecnie trenerem Amkara jest Stanisław Czeresow, który już za czasu prowadzenia Tereka Grozny pokazał, że lubi stawiać na Polaków. Aklimatyzacja? Z tym na pewno pomoże Janusz Gol, z którym Zbozień powinien znać się jeszcze z Legii, a także Thomas Phibel, który do Permu trafił latem z Widzewa Łódź.
 
Oczywiście gorąco wierzymy w to, że Zbozień dołączy do grona szanowanych w Rosji polskich bocznych obrońców, do którego należą już choćby Marcin Kowalczyk czy Artur Jędrzejczyk.