KWIECIEŃ: Czasami warto zaryzykować i spróbować czegoś nowego!

KWIECIEŃ: Czasami warto zaryzykować i spróbować czegoś nowego!
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Bartosz Kwiecień na początku sezonu zamienił Koronę Koronę na Jagiellonię. W Białymstoku ma nadzieję na rozwój i walkę o najwyższe cele.

- Za nami spotkanie z Pogonią. Po raz kolejny udało wam się zainkasować komplet punktów i sukcesywnie pniecie się w ligowej tabeli.
- Nie zagraliśmy porywającego spotkania, ale cieszą wygrana i fakt, że możemy dopisać sobie trzy punkty. Nie ma co ukrywać, że celem na piątkowe popołudnie było zwycięstwo i co ważne udało nam się go zrealizować. Obecnie zajmujemy miejsce na podium i mam nadzieję, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.

- Brakuje wam jednak regularności...
- W poprzednich spotkaniach nie graliśmy źle, ale zawsze czegoś brakowało. Na przykład w Zabrzu pierwsza połowa była naprawdę dobra, druga trochę gorsza i zakończyło się to dla nas porażką. Naszym zadaniem jest to, aby w nadchodzących tygodniach ustabilizować formę i zagrać pełne, dobre spotkanie. Jestem przekonany, że stać nas na to, bo mamy w zespole bardzo dobrych piłkarzy, a obecne miejsce nie jest szczytem naszych możliwości.

- Mówisz, że zagraliście słabo przeciwko Pogoni, ale chyba można doszukać się kilku plusów. Na myśl nasuwa się Cillian Sheridan i jego bramka...

- Cieszy nas to, że Cilli w końcu strzelił, bo jego bramki są nam bardzo potrzebne. W końcu od tego jest. Liczy się zwycięstwo. Gdyby Sheridan zawiódł to mamy na ławce takich zawodników jak Łukasz Sekulski czy Karol Świderski, którzy tylko czekają na swoje szanse.

- Wracając jeszcze do wczorajszego meczu, a w zasadzie do waszych rywali - Czy miejsce Pogoni w ligowej tabeli jest adekwatne do ich obecnej dyspozycji?
- Pogoń w trzech ostatnich spotkaniach wyglądała naprawdę przyzwoicie i na pewno ich miejsce w tabeli nie odzwierciedla tego, co prezentują. Niewątpliwie mają w swojej kadrze zawodników z dużymi umiejętnościami i nie powinni być obecni w strefie spadkowej. To jest piłka. Aż piłka i tylko piłka, dlatego też tak to wygląda...

- Abstrahując od tematyki spotkania z Pogonią, jakie cele stawiacie sobie na ten sezon?
- Nie będzie to niczym odkrywczym, jeśli powiem, że naszym celem jest pierwsza ósemka i nie wyobrażam innego scenariusza. Teraz jest zbyt wcześnie na jakiekolwiek deklaracje. Na nie przyjdzie czas po rundzie zasadniczej. Wtedy też zastanowimy się, o co gramy.

- A czy uważasz, że Jagiellonia może powtórzyć wynik z ubiegłego sezonu?
- Myślę, że tak.

- Wspomniałeś ostatnio, że wiele osób pyta Cię o trenera Gino Lettieriego. Nie nudzi Cię to?
- Powoli te pytania zaczynają nudzić, ale w miarę możliwości staram się na nie odpowiadać.

- Co zatem ma w sobie trener Korony, że w tak krótkim czasie stał się języczkiem u wagi wśród polskich mediów?
- Ciężko powiedzieć. Początek sezonu był słabszy i wszyscy zaczęli spisywać Koronę na straty, co stało się swego rodzaju rytuałem w ostatnich latach. Co wieszczyli nam spadek, my zawsze udowadnialiśmy naszym krytykom, że się mylą. Niewątpliwie zawodnicy, których ma do dyspozycji trener Lettieri, również potrafią grać w piłkę i dzięki ich dyspozycji jest o nim teraz tak głośno.

- A ty jeszcze będąc w Koronie, spodziewałeś się, że ten nowy projekt może wypalić?
- Nie.

- Zostawmy już Kielce w spokoju. Twój transfer do Białegostoku spadł na kibiców „Złocisto-Krwistych” jak grom z jasnego nieba. Jeszcze na początku czerwca mówiłeś, że Kielce są Twoim priorytetem. Co się zmieniło od tamtego czasu?
- Od tamtego momentu zmieniło się bardzo dużo rzeczy w Koronie, jak i poza nią. Jednak między innymi za sprawą zmian w Koronie podjąłem taką, a nie inną decyzję. Teraz jestem zawodnikiem Jagiellonii.

- Uważasz, że transfer do Białegostoku był słuszną decyzją?
- Słuszna czy niesłuszna - to okaże się po czasie. Taką decyzję podjąłem i tak musi być.

- Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o zainteresowaniu Twoją osobą ze strony Jagiellonii?
- Temat pojawił się wraz z tym śmiesznym szumem medialnym, który był swego czasu wokół mojej osoby. Jagiellonia zadziałała bardzo szybko. Jeżeli dobrze kojarzę, to oferta dla mnie pojawiła się w piątek, a pieniądze były na koncie Korony w następny poniedziałek. Prawdę mówiąc, to nie było nawet czasu na to, aby porozmawiać o tym z trenerem, chłopakami. Dla mnie jest to rozdział zamknięty.

- Długo zastanawiałeś się nad propozycją Jagiellonii?
- Tak, zajęło mi to sporo czasu, ponieważ musiałem poważnie zastanowić się nad tym, co robić dalej. Podjąłem taką decyzję, że teraz jestem zawodnikiem Jagiellonii Białystok i bardzo się z tego cieszę.

- Jak ważną rolę w kwestii Twoich przenosin do Białegostoku odegrała osoba trenera Ireneusza Mamrota?
- Nie ukrywam, że trener Mamrot był jednym z pomysłodawców mojego transferu do Białegostoku. Znam go jeszcze z czasów, kiedy prowadził zespół Chrobrego Głogów. Bardzo dobrze go wspominałem, dlatego też chciałem kontynuować tę współpracę w zespole Jagiellonii, ponieważ uważałem, że to będzie to dobry ruch w kierunku mojego rozwoju.

- Nie żałujesz transferu na Podlasie?
- Ciężko powiedzieć. Tęsknię za Kielcami, ale czasami warto zasmakować czegoś nowego. Na pewno żałowałbym swojej decyzji, gdybym nie spróbował. Lubię podnosić sobie poprzeczkę i uważam, że przejście do Jagiellonii było sporym krokiem naprzód i nie mam czego żałować.

- Zapytam Cię jeszcze o osobę trenera Macieja Bartoszka, bo tak naprawdę to on jako pierwszy twardo postawił na Ciebie w Kielcach...
- Trener Bartoszek to świetny fachowiec. Bardzo dobrze go wspominam. To właśnie on jako pierwszy dał mi szansę, aby zaistnieć w Ekstraklasie. Nigdy mu tego nie zapomnę i mam nadzieję, że być może jeszcze kiedyś spotkam go na swojej drodze i będziemy mieli okazję razem współpracować.

- Co go charakteryzowało?
- Trener Bartoszek jest charakternym człowiekiem. Szanowałem go za to, że miał swoje zasady i zawsze się ich trzymał. Zdarzały się na treningach żarty, ale była też ciężka praca, do której trener przywiązywał wielką wagę. Miał spory autorytet w szatni i swoją niepowtarzalną charyzmę.

- Trener Bartoszek potrafił wyprowadzić zespół Korony z samego końca stawki na zaplecze europejskich pucharów.
- Kiedy obejmował zespół, nie było mnie w klubie, ale od pierwszego mojego pobytu w Kielcach dało się poczuć, że jest to odpowiednia osoba. Naprawdę żałuję, że jego przygoda z Koroną potoczyła się tak, a nie inaczej.

- Chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię, bo z tego, co wiem, posiadasz tatuaż z wizerunkiem Ojca Świętego. Jak ważną rolę w Twoim życiu odgrywa wiara?
- Nie jestem gościem, który codziennie bywa w kościele. Natomiast wychowałem się w katolickiej rodzinie i wiara od zawsze była nieodłącznym punktem naszego domu. Na pewno jest to dla mnie bardzo ważna sprawa.

ROZMAWIAŁ PAWEŁ HANEJKO

Zobacz również

Sponsor serwisu. Sprawdź promocję w PZBuk Sponsor serwisu. Sprawdź promocję w PZBuk Inter Mediolan zwiększa ofertę za Eriksena. Di Marzio na przekór kolegom po fachu Inter Mediolan zwiększa ofertę za Eriksena. Di Marzio na przekór kolegom po fachu Manchester United: Udało się! Wstępne porozumienie w sprawie Bruno Fernandesa Manchester United: Udało się! Wstępne porozumienie w sprawie Bruno Fernandesa Arsenal włącza się do walki o rozchwytywanego Brazylijczyka Arsenal włącza się do walki o rozchwytywanego Brazylijczyka Transferowy rekord Peru. OFICJALNIE: Ekstraklasa pobita Transferowy rekord Peru. OFICJALNIE: Ekstraklasa pobita Olmo coraz bliżej transferu? Bjelica potwierdza fakt prowadzenia negocjacji Olmo coraz bliżej transferu? Bjelica potwierdza fakt prowadzenia negocjacji Lech Poznań zainteresowany Janem Sýkorą. „Kolejorz” złożył ofertę Lech Poznań zainteresowany Janem Sýkorą. „Kolejorz” złożył ofertę Alcácer poza kadrą Borussii Dortmund. Napastnik chce wrócić do Valencii Alcácer poza kadrą Borussii Dortmund. Napastnik chce wrócić do Valencii Królewskie warunki kluczem do zatrzymania Mbappé? PSG przydzieliło graczowi prywatnego asystenta Królewskie warunki kluczem do zatrzymania Mbappé? PSG przydzieliło graczowi prywatnego asystenta

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy