Klubowe DNA - slogan, który nie zastąpi strategii

Klubowe DNA - slogan, który nie zastąpi strategii fot. Maxisport / Shutterstock.com
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Klubowe DNA to dziś jedno z bardziej chwytliwych haseł w piłce nożnej. Niemal każdy klub chce pokazać swoją wyjątkowość. Skąd jednak to się wzięło?

Można winić za to Barcelonę.

W 2008 roku zatrudniła Pepa Guardiolę i udowodniła, że były piłkarz i legenda klubu może być jednym z lepszych trenerów w historii. Znamy tę historię: Guardiola wprowadził swoje porządki, drużyna zaczęła grać futbol innowacyjny i regularnie sięgała po tytuły, włącznie z Ligą Mistrzów.

W ślad za wynikami Barcelony, zaczęły się analizy jej sukcesu. Wiadomo: Johan Cruyff, akademia La Masia, „więcej niż klub”. 

Ziarna triumfów Guardioli zasiano tak dawno, że sam trener nie był jeszcze nawet wtedy trampkarzem. Guardiola zarządzał żniwami. Sprawił, że zespół grał w stylu, do jakiego jest stworzony. Zgodny z tożsamością klubu i regionu. Zgodny z jego DNA.

Mamy teraz 2021 roku i wydaje się, że niemal każdy klub chce odwoływać się do swojego DNA, do swojej unikalnej tożsamości. Dotarło to nawet do Polski - słyszymy o niej w kontekście Wisły, Legii czy Śląska Wrocław.

Czym ona jest?

– Wygrywanie, ofensywny styl gry, błyskotliwi piłkarze i szanse dla młodych – tak “kulturowy reset” w Manchesterze United zapowiadał w 2019 roku jego prezes Ed Woodward. 

Te rzeczy miały świadczyć o tym, że Manchester United znów będzie jedyny w swoim rodzaju.

Trudno jednak wyobrazić sobie klub, który za swoją tożsamość uznałby coś zupełnie przeciwnego. Na pewno żaden nie deklaruje w tożsamości porażek, rzadko zdarza się też wystawianie na sztandary defensywnego stylu gry. Może w Atletico, ale to chyba bardziej tożsamość Diego Simeone niż całego klubu.

Po tym, gdy w United wypalił się Jose Mourinho, nowy trener Ole Gunnar Solskjaer miał przynieść trochę świeżego powietrza. Tak było, ale tylnymi drzwiami weszła nostalgia, z natury bardziej wsteczna niż postępowa.

W jego sztabie byli głównie znani z czasów Sir Aleksa Fergusona byli piłkarze, sam Norweg też przecież był legendarnym zawodnikiem. Ludzie byli ci sami, więc powinni przywrócić to, co świadczyło o wielkości United w czasach szkockiego menedżera.

Zaczął się kulturowy reset: wygrywanie, ofensywa, młodzi.

Pieprzyć Sarriball

Oparty na tak miałkich podstawach - który klub nie chwali się ofensywnym stylem gry i wychowankami? - ten reset jednak skapitulował.

United po trzech latach pracy Ole Gunnara Solskjaera jest w tym samym miejscu, co po kadencji Jose Mourinho. W futbolu nigdy nie jest ani tak źle, ani tak dobrze, jak się wydaje, lecz po wydaniu setek milionów funtów Czerwone Diabły dalej są poziom niżej niż Manchester City i Liverpool, a w dodatku prześcignęła ich Chelsea.

Chelsea, która w trakcie kadencji Solskjaera w United, sama zdążyła przejść kurację klubowym DNA. Niepopularnego Maurizio Sarriego, który podzielił kibiców (trybuny krzyczały „Pieprzyć Sarriball!”), zastąpił Frank Lampard. 

– Zatrudnienie trenera z klubowym DNA było swego rodzaju plastrem na rany kibiców. Nastroje się polepszają, kibice stoją za drużyną. Chcą, by legenda ich klubu sobie poradziła  – tłumaczył w podcaście „The Athletic” londyński dziennikarz Dominic Fifield. 

Ale plastry to jedynie rozwiązanie na chwilę. Gdy efekt Lamparda wyhamował, zastąpiono go szybko Thomasem Tuchelem. 50 meczów, 31 czystych kont i Puchar Europy później nikt za Anglikiem na Stamford Bridge specjalnie nie tęskni. Ważniejsze niż popularny wśród kibiców trener jest w końcu wygrywanie.

Zła strategia, dobra strategia

Jakkolwiek wyrażone klubowe DNA pozostaje więc najwyżej sloganem, jeśli nie idą za tym konkrety. Mową-trawą, a nie rzeczywistą strategią.

– Zła strategia używa patetycznych, “mądrych” słów, żeby ukryć swoje błędy – czytamy w jednej z najważniejszych książek dla strategów: “Dobra strategia. Zła strategia” Richarda Rumelta.

Jakie to błędy? Skupienie się na celach zamiast na krokach, które trzeba wykonać, by je osiągnąć. Wyznaczenie celów, które są niewykonalne, a w najlepszym wypadku - wzajemnie się wykluczające.

Na przykładzie Manchesteru United widać, że na Old Trafford zamiast dobrej strategii była nostalgia. Deklaracje o kulturowym resecie stały się ważniejsze niż rzeczywisty plan na to, jak osiągnąć sukces.

W Manchesterze nie ma planu. Od kilku sezonów drużyna jest nieustannie o dwa-trzy transfery od walki o mistrzostwo. Klub wydał w ostatnim oknie transferowym 140 milionów funtów, ale ani pensa na defensywnego pomocnika, który jest drużynie potrzebny jak chleb. 

Zamiast tego przyszli Jadon Sancho czy Cristiano Ronaldo. Błyskotliwi zawodnicy, ale przecież piłka jest tylko jedna, a w nowoczesnym futbolu pozycji na wskroś ofensywnych - najwyżej cztery.

Czy pomoże to wygrywać?

Manchester United to być może jaskrawy przykład, ale lekcja jest uniwersalna na każdym poziomie futbolu. Deklaracje i slogany nie są istotne, jeśli klub nie ma strategii. Styl gry jest istotny, ale nie jest celem samym w sobie.

W podręczniku z drobnymi lekcjami dla zarządzających klubami przygotowanym przez agencję Twenty First Group czytamy, że być może najważniejszym pytaniem, które powinni sobie zadawać szefowie klubów jest: „Czy to pomoże nam wygrywać?”. To pytanie warto sobie zadawać przy każdym transferze, zmianie trenera, czy zakupie sprzętu do ośrodka treningowego. W ślad za tym powinny iść kolejne pytania: “W jaki sposób to nam pomaga wygrywać?”, „Czy możemy te pieniądze wydać lepiej?”, „Kiedy zaczniemy dzięki temu wygrywać?”.

Klubowe DNA nie stawia pytań. Jest jedyną, słuszną odpowiedzią. Dogmatem. W Barcelonie utyskiwał na to Ernesto Valverde. – Przy Cruyffie jest mnóstwo dymu i legend – mówił, co przypomniał niedawno dziennikarz „Newonce” Dominik Piechota.

Barcelona, od której być może zaczyna się wejście DNA do narracji o futbolu, sama stała się więc tego DNA zakładnikiem. I próbuje wrócić do wygrywania, znów sięgając po swoją tożsamość. Czas pokaże, czy jest to dobra strategia.

JACEK STASZAK

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] Real Madryt: Pięć przyszłych gwiazd na radarze „Królewskich” Real Madryt: Pięć przyszłych gwiazd na radarze „Królewskich” Christian Eriksen o krok od podpisania kontraktu z nowym zespołem Christian Eriksen o krok od podpisania kontraktu z nowym zespołem FC Barcelona: Ousmane Dembélé nie zjawił się dzisiaj w klubie FC Barcelona: Ousmane Dembélé nie zjawił się dzisiaj w klubie OFICJALNIE: Bryan Reynolds wypożyczony z AS Romy OFICJALNIE: Bryan Reynolds wypożyczony z AS Romy OFICJALNIE: Bartosz Kwiecień zagra na zapleczu Ekstraklasy OFICJALNIE: Bartosz Kwiecień zagra na zapleczu Ekstraklasy Transfer Tanguya Ndombele uzależniony od jednego warunku finansowego Transfer Tanguya Ndombele uzależniony od jednego warunku finansowego Josip Iličić poza składem Atalanty. „To delikatna sprawa” Josip Iličić poza składem Atalanty. „To delikatna sprawa” Jak długo może ciągnąć się za klubem nieudane okno transferowe? Jak długo może ciągnąć się za klubem nieudane okno transferowe?

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy