Napastnik w Rakowie Częstochowa? Trudny kawałek chleba

2023-05-14 10:49:14; Aktualizacja: 1 rok temu
Napastnik w Rakowie Częstochowa? Trudny kawałek chleba Fot. FotoPyK
Redakcja
Redakcja Źródło: Transfery.info

Wiele mówi się o tym, że Raków Częstochowa do pełni szczęścia potrzebuje skutecznego napastnika, który będzie stanowił o wielowymiarowości przyszłego mistrza Polski.

Można powiedzieć, że bycie napastnikiem w ekipie Marka Papszuna nie należy do najłatwiejszych na świecie. Strzelanie goli i asystowanie to zadania, które w częstochowskiej filozofii zeszły na dalszy plan.

Awans Rakowa do Ekstraklasy był testem dotychczas wykonanej pracy przez Marka Papszuna. Wszyscy mówili o wyjątkowym stylu gry, formacji z trzema stoperami i wahadłowymi, niesamowitej przygodzie i systematycznym budowaniu drużyny od niższych lig.

Szczególną rolę w Rakowie ma napastnik. Nie jest to gość stojący w polu karnym i czekający na piłkę, dokładający nogę do futbolówki, polujący na swoją okazję. U Papszuna zawodnik występujący na szpicy jest obarczony wieloma zadaniami, bezcennymi z punktu widzenia taktyki.

Pierwszy do pressingu, ostatni do strzelania?

Wydaje się, że napastnik w Rakowie ma więcej zadań defensywnych niż ofensywnych.

Marek Papszun od swoich „snajperów” wymaga większego zaangażowania w grę obronną niż inni trenerzy.

To właśnie najbardziej wysunięty zawodnik rozpoczyna wysoki pressing, jeden z flagowych taktycznych wariantów „Medalików”. Zamykają strefę środkową boiska, odbierając rywalom miejsce do rozegrania piłki, przez co grają oni po szerokości boiska, co znacznie ułatwia bronienie. Spychają przeciwników do bocznego sektora boiska, gdzie wahadłowy stanowi o przewadze liczebnej, co przekłada się na szybki odbiór piłki.

Tu właśnie realizuje się rola napastnika. Ma on inicjować pressing, zbliżając się do stoperów przeciwników, minimalizując przestrzeń do rozegrania.

Kiedy rywali jako pierwszy atakuje jedna z dwóch „dziesiątek”, napastnik cofa się w jego miejsce, przesuwając się w stronę bocznego sektora boiska.

Tak o roli "dziewiątki" mówił Marek Papszun w rozmowie z „Kwartalnikiem Sportowym”:

- Ilu jest napastników, którzy naprawdę są strzelcami? Mają takie umiejętności, by zdobywać regularnie wiele goli? Tacy zawodnicy często są dla nas niedostępni. Dlatego podszedłem do tematu od odwrotnej strony. Nie patrzę najpierw na to, ile napastnik strzelił goli, a na jego kompleksowość. Fizyczność, grę głową. U mnie dziewiątka musi być silna, bo to przekłada się na walkę z obrońcami, stałe fragmenty gry. Idąc z Rakowem z niższych lig, wiedziałem, że nikt mi nie pozyska napastnika, który gwarantuje 20-30 goli. Szukałem po prostu napastnika pasującego do modelu, którego rozwinę tak, by strzelał gole. I każdy strzelał, jeden mniej, inny więcej.

Wysoki, silny, nieskuteczny?

Analizując wszystkich napastników Rakowa, od sezonu 2019/2020, dochodzimy do wniosku, jaki typ jest najbardziej pożądany.

Musi to być wysoki, silny, dobrze zbudowany zawodnik, świetnie przygotowany pod kątem motorycznym i wydolnościowym, gotowy do ciągłego „zasuwania” po boisku.

Wielu piłkarzy ściągniętych na tę pozycję, nie sprostało wymaganiom. Niektóre ruchy były naiwne, a inne strzałami w środek tarczy.

Pod uwagę braliśmy tych zawodników, którzy rozegrali ponad 200 minut w Ekstraklasie.

Jak to wyglądało sezon po sezonie?

2019/2020

Aleksandar Kolev: 6 spotkań, 0 goli, 0 asyst, 269 rozegranych minut, 191 cm wzrostu
Sebastian Musiolik: 35 spotkań, 6 goli, 2 asysty, 2605 rozegranych minut, 193 cm wzrostu
Felicio Brown Forbes: 27 spotkań, 10 goli, asysta, 1952 rozegrane minuty, 189 cm wzrostu

2020/2021

Daniel Szelągowski: 16 spotkań, gol, asysta, 259 rozegranych minut, 179 cm wzrostu
Vladislavs Gutkovskis: 29 spotkań, 7 goli, asysta, 1980 rozegranych minut, 187 cm wzrostu
Jakub Arak: 12 spotkań, gol, 0 asyst, 427 rozegranych minut, 183 cm wzrostu
Oskar Zawada: 7 spotkań, gol, 0 asyst, 236 rozegranych minut, 192 cm wzrostu

2021/2022

Daniel Szelągowski: 19 spotkań, 0 goli, 0 asyst, 454 rozegranych minut
Vladislavs Gutkovskis: 29 spotkań, 9 goli, 6 asyst, 1790 rozegranych minut
Sebastian Musiolik: 29 spotkań, 3 gole, 0 asyst, 944 rozegrane minuty
Jakub Arak: 18 spotkań, 0 goli, 0 asyst, 347 rozegranych minut
Alexandre Guedes: 8 spotkań, 0 goli, asysta, 281 rozegranych minut, 185 cm wzrostu

2022/2023* wciąż trwa

Sebastian Musiolik: 17 spotkań, 0 goli, 0 asyst, 257 rozegranych minut
Vladislavs Gutkovskis: 28 spotkań, 8 goli, 3 asysty, 1616 rozegranych minut
Fabian Piasecki: 20 spotkań, 6 goli, 3 asysty, 972 rozegrane minuty, 186 cm wzrostu

Jak można dostrzec, pod Jasną Górą stawiają na bardzo wysokich zawodników, średnia ze wszystkich sezonów 187 centymetrów.

Pod względem skuteczności wygląda to jednak bardzo przeciętnie. W sezonie 2019/2020 Raków zajął 10. miejsce w tabeli i zdobył 51 bramek, z czego jego napastnicy 16, co daje 31 procent udziału w ogólnej liczbie. Sezon później na 46 strzelonych goli, „dziewiątki” dołożyły 10, co daje 22 procent wszystkich bramek.

W poprzednich rozgrywkach snajperzy ustrzelili 12 trafień z 60, co daje 20 procent udziału w ogólnej liczbie bramek. W obecnie trwających zmaganiach, po 30 kolejkach Raków ma 60 trafień, a 14 z nich strzelili Gutkovskis i Piasecki, co przekłada się na 23 procent.

Z jednej strony świadczy to o dużej elastyczności drużyny, gdzie strzelane bramki rozkładają się na wielu zawodników, co jest wentylem bezpieczeństwa w przypadku kontuzji kluczowych graczy. Jednakże chcąc rywalizować jak równy z równym w europejskich pucharach, trzeba mieć w swoich szeregach napastnika, który z jednej sytuacji wyciśnie maksa.

Niedoceniany Gutkovskis

Vladislavs Gutkovskis zna Ekstraklasę. Gra w niej od 2016 roku, kiedy ze Skonto Rygi przeniósł się ł do Bruk-Bet Termalici Nieciecza. W lipcu 2020 roku trafił pod skrzydła Marka Papszuna rozwijając się z sezonu na sezon.

Nie jest on tak skuteczny, jak inni napastnicy. Często pracuje w cieniu Iviego Lópeza, Bartosza Nowaka, czy wcześniej Davida Tijanicia. Mało mówi się o jego liczbach, gdyż zawsze ktoś gra efektowniej lub efektywniej. W zeszłym sezonie królem strzelców był Ivi z dorobkiem 20 bramek. Hiszpan ciągnął Raków, był ich liderem i pierwszoplanową postacią. Każda akcja przechodziła przez niego.

Łotysz, będąc na drugim planie znalazł uznanie w oczach Papszuna. Patrząc na liczbę rozegranych minut i spotkań, widać, że jest pierwszym wyborem.

Ma problemy ze skutecznością. Często karykaturalnie pudłuje w sytuacjach, w których nie da się nie trafić. Spełnia inne zadania. Bardzo dobrze odnajduje się w pressingu, walce fizycznej i grze głową. Pomaga przy stałych fragmentach gry pod własną bramką, a co najważniejsze - rozumie taktykę i zadania, które ma wykonywać.

28-latek w tym sezonie strzelił 8 goli przy xG 7,4. Oddał 47 strzałów oraz zanotował 9 kluczowych podań. Dla porównania Ivi ma 9 bramek, z czego 4 z karnych przy xG 7,7. Oddał 86 strzałów. Warto zaznaczyć, że Hiszpan jest pierwszym wykonawcą rzutów karnych. Wyłączając „jedenastki” jego xG wynosi 4,7, a Gutkovskisa - 6,6, który tylko raz podszedł i wykorzystał strzał z 11 metrów.

Dziwny, bo inny

Rola napastnika w Rakowie nie jest ograniczona do stereotypowych wyobrażeń. Dla sposobu gry Marka Papszuna, aspekty taktyczne i defensywne były ważniejsze niż te stricte ofensywne. Trudno znaleźć idealnego zawodnika, który dopasuje się klubowych wymogów. Wiara w Jakuba Araka czy Aleksandara Koleva była oczywiście naiwna, o czym dość szybko się przekonali.

Zawodników występujących na tej pozycji uznaje się w za słabych lub nieskutecznych. Nie strzelają tyle, co Mikael Ishak w poprzednim sezonie, czy Tomas Pekhart dwa lata temu.

Jakościowa i ofensywnie usposobiona druga linia, z dwoma bardzo mobilnymi i skutecznymi „dziesiątkami” pełni rolę „drugiego” napastnika. Bartosz Nowak ma 11 goli, Mateusz Wdowiak - trzy, Władysław Koczerhin - pięć, Ivi - dziewięć. Razem 28 goli z 60. Niemalże połowa.

Dawid Szwarga jako nowy szkoleniowiec oczywiście będzie szukał nowego napastnika, który może zagwarantować wyższą skuteczność, ale jeśli się nie uda, nie będzie tragedii. Z Gutkovskisem i Fabianem Piaseckim siła ataku „Medalików” nie spadnie, o ile nie odejdzie któryś z kluczowych zawodników drugiej linii, która de facto stanowi o sile rażenia Rakowa.

JAKUB SKORUPKA

Więcej na ten temat: Polska Raków Częstochowa Ekstraklasa