Puchar Narodów Afryki pod znakiem przygasłych gwiazd. Faworyci nie zachwycają

Puchar Narodów Afryki pod znakiem przygasłych gwiazd. Faworyci nie zachwycają
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz
Źródło: Transfery.info

Tegoroczne mistrzostwa „Czarnego Lądu” nie należą na razie do szczególnie emocjonujących. Mimo to w zakończonej fazie grupowej nie zabrakło kilku zaskakujących rezultatów.

Turniej odbywający się w Kamerunie z rocznym opóźnieniem, a właściwie trzyletnim, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że ten kraj został pozbawiony funkcji gospodarza w 2019 rok, nie stoi na najwyższym poziomie. I otwarcie trzeba przyznać, że w zdecydowanej większości rozegranych do tej pory spotkań prędzej można było usnąć niż obgryzać paznokcie z nadmiaru emocji. Nie wliczamy do tego sytuacji z przedwczesnym zakończeniem jednego ze spotkań.

O zapewnienie nam tego drugiego aspektu zadbała tylko garstka uczestników Pucharu Narodów Afryki, z których na największe wyrazy uznania z grona faworytów zasłużyła jedynie Nigeria.

Jest to dość zaskakujące, ponieważ „Super Orły” tuż przed rozpoczęciem imprezy rozstały się z selekcjonerem Gernotem Rohrem i na domiar złego straciły największe ofensywne gwiazdy - Victora Osimhena, Emmanuela Dennisa oraz Odiona Ighalo.

Tymczasowy szkoleniowiec Agustine Eguavoen zdołał mimo to w jakiś cudowny sposób poskładać wiele niepasujących do siebie elementów i skomponował całkiem solidny kolektyw, który utarł nosa Egiptowi (1:0) oraz bez większych problemów poradził sobie z Sudanem (3:1) i Gwineą Bissau (2:0).

Z grona pozostałych ekip typowanych do gry w wielkim finale w miarę pozytywnie można wypowiedzieć się o Kamerunie, Maroku oraz Wybrzeżu Kości Słoniowej. Cała trójka wykonała podstawowe zadanie w postaci wywalczenia awansu z pierwszego miejsca w swojej grupie, ale w rozegranych do tej pory meczach prezentowała się dość nierówno.

Pierwsza dwójka zaczęła imprezę równie mocno, co „Super Orły”, ale w ostatnich spotkaniach spuściła z tonu i w sumie niewiele brakowało do tego, aby straciła uprzywilejowane pozycje. Natomiast „Słonie” na początku prezentowały się dość niemrawo i dopiero w pojedynku kończącym rywalizację w fazie grupowej pokazały futbol na miarę potencjału widocznego po nazwiskach znajdujących się w kadrze prowadzonej przez Patrice’a Beaumelle’a.

Jeżeli zaś chodzi o pozostałych zwycięzców grup – Senegal i Mali, to tutaj bardzo mało pozytywów pokazały „Lwy Terangi”, które mogą się pochwalić zdobyciem tylko jednej bramki z rzutu karnego w siódmej minucie doliczonego czasu gry, dającej zwycięstwo z Zimbabwe (1:0). Poza tym zanotowały dwa bezbramkowe remisy - z Gwineą oraz Malawi. Nie da się, zatem ukryć, że Sadio Mané i spółka nie zachwycają, a przed imprezą byli typowani jako drużyna numer jeden lub dwa w gronie faworytów do końcowego triumfu.

Natomiast „Orły” nie błyszczały specjalnie i nie zachwycały swoją postawą na boisku, ale mimo to zrealizowały postawiony przed nimi cel. Dzięki temu przy poprawie jakości mają wszelkie argumenty ku temu, aby zameldować się przynajmniej w półfinale Pucharu Narodów Afryki.

***

W przypadku reprezentacji z uzyskanym awansem z drugich pozycji w grupie za dużą niespodziankę należy uznać zajęcie tych miejsc przez debiutującą Gambię i Gwineę Równikową. „Skorpiony” były dość defensywnie nastawione do potyczek o punkty i na wyprowadzanie szybkich kontr. Stosowanie tej taktyki okazało się skuteczne, dlatego teraz z czystym sumieniem ten zespół może marzyć choćby o zameldowaniu się w ćwierćfinale.

Z kolei „Narodowa Błyskawica” kontynuuje swoją świetną passę i przy trzecim starcie w Pucharze Narodów Afryki wywalczyła trzeci awans do fazy pucharowej. Poprzednie dwa miały jednak miejsce na własnej ziemi, dlatego ten można uznać za dużo większy sukces, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że Gwinea Równikowa pozostawiła w pokonanym boju obrońcę tytułu – Algierię.

Z reszty wiceliderów grup – Burkina Faso, Gwinea, Gabon i Egipt coś pozytywnego można powiedzieć jedynie o „Czarnych Panterach”, które bez Pierre’a-Emericka Aubameyanga i Mario Leminy wykluczonych z udziału w turnieju oficjalnie z powodu kłopotów zdrowotnych wywołanych po przebytym koronawirusie, a nieoficjalnie ze względów dyscyplinarnych, pokazały się z dobrej strony, jako zespół, co przy grze wymienionej dwójki mogłoby wyglądać inaczej, znaczy gorzej.

Natomiast „Ogiery” i „Narodowe Słonie” wykonały plan minimum, czyli zameldowały się w swoich grupach za Kamerunem oraz Senegalem, ale nie prezentowały się na tyle dobrze, aby dawać im szanse choćby na sprawienie niespodzianki czy nawet sensacji. W przypadku „Faraonów” trzeba przyznać, że ich sytuacja przypomina tę „Lwów Terangi”, gdzie inny gracz Liverpoolu – Mohamed Salah jest daleki od formy uprawniającego go do bycia niekwestionowanym liderem kadry.

***

I na koniec wśród dalszych uczestników turnieju znalazło się czterech szczęśliwców z trzecich miejsc w postaci – Republiki Zielonego Przylądka, Malawi, Komorów oraz Tunezji. Obecność w tym gronie tych ostatnich jest dość niespodziewana. Trzeba jednak docenić klasę „Orłów Kartaginy”, które pomimo bardzo dużych problemów z koronawirusem zdołały zebrać na tyle wystarczającą liczbę punktów oraz bramek, aby liczyć się dalej w grze. Pech sprawił jednak, że w 1/8 finału czeka na nich Nigeria, która w przypadku potwierdzenia formy z fazy grupowej nie powinna mieć problemów z wyeliminowaniem rywala z północnej części konwentu.

Jeżeli zaś chodzi o pozostałą trójkę, to znalezienie się w niej „Celakantów” jest uważane za niespodziankę, a gdzieniegdzie nawet za sensację, bo absolutny debiutant z 132. miejsca w rankingu FIFA zameldował się w fazie pucharowej dzięki pokonaniu faworyzowanej Ghany oraz korzystnym układzie wyników w pozostałych starciach.

Z kolei „Płomienie” i „Niebieskie Rekiny” okazały się lepsze w walce o trzecią pozycję w grupie odpowiednio od Zimbabwe oraz Etiopii. Do tego urwały jeszcze po punkcie wyżej notowanym przeciwnikom, dlatego w ostatecznym rozrachunku, jako pierwsze mogły się cieszyć z pozostania w turnieju, dzięki otrzymanej furtce wynikającej z zwiększenia liczby uczestników głównej fazy Pucharu Narodów Afryki.

***

A w niej nie zobaczymy już ośmiu drużyn. Spośród nich najbardziej jest szkoda Sierra Leone, bo gdyby Kei Kamara wykorzystał rzut karny w 85. minucie meczu z Gwineą Równikową, to wówczas to ekipa Fabiańskiego pozostałaby w turnieju kosztem Komorów. W takiej sytuacji moglibyśmy znowu napisać, że szkoda nam, że z imprezą pożegnali się ci drudzy.

Taki słów na pewno nie użyjemy w przypadku Algierii oraz Ghany. Obie ekipy zaprezentowały się zaskakująco słabo. Szczególnie „Lisy Pustyni”, które przyjechały do Kamerunu niepokonane od 34 spotkań (40 – jeżeli weźmiemy pod uwagę Arab Cup) i jako obrońcy tytułu nie pokazały kompletnie nic. W przeciwieństwie do nich „Czarne Gwiazdy” przynajmniej powalczyły, ale mimo to pożegnały się pierwszy raz w swojej historii z mistrzostwami bez odniesienia choćby jednego zwycięstwa.

Pozostałe zespoły w postaci Etiopii, Zimbabwe, Sudanu, Gwinei Bissau i Mauretanii zaprezentowały się na swoim poziomie. Każda z nich miała pewne szanse na wywalczenie awansu, ale po przegraniu lub zremisowaniu pojedynków z głównymi rywalami stało się jasne, że ich udział w Pucharze Narodów Afryki zakończy się na fazie grupowej.

***

A zmagania w rozgrywkach pucharowych rozpoczynamy już 23 stycznia. Ułożona drabinka i dotychczas rozegrane mecze wskazują na to, że głównym faworytem do zameldowanie się w finale jest Nigeria, która na początek zmierzy się ze wspomnianą Tunezją, potem ewentualnie ze zwycięzcą pary Burkina Faso – Gabon i w półfinale zapewne z Senegalem lub Mali.

Po drugiej stronie drabinki otwartą drogę do 1/2 finału wydaje się mieć Kamerun, którego czeka potyczka z Komorami i następnie w razie wygranej starcie ze zwycięzcą spotkania Gwinea – Gambia. Z kim „Nieposkromionym Lwom” może przyjść się pojedynkować o miejsce w finale? Tutaj konkurencja jest spora – Wybrzeże Kości Słoniowej, Egipt, Maroko lub Malawi. Ci ostatni raczej szans nie mają, „Faraonowie” wyglądali do tej pory słabo, więc „Słonie” czy „Lwy Atlasu”? Większe szanse dajemy bardziej zdyscyplinowanemu taktycznie Maroku.

***

FAZA PUCHAROWA – PUCHAR NARODÓW AFRYKI

1/8 FINAŁU

(1) Burkina Faso – Gabon (23 stycznia o 17:00)
(2)
Nigeria – Tunezja (23 stycznia o 20:00)
(3)
Senegal – Republika Zielonego Przylądka (25 stycznia o 17:00)
(4)
Mali – Gwinea Równikowa (26 stycznia o 20:00)
(5)
Gwinea – Gambia (24 stycznia o 17:00)
(6)
Kamerun – Komory (24 stycznia o 20:00)
(7)
Wybrzeże Kości Słoniowej – Egipt (26 stycznia o 17:00)
(8)
Maroko – Malawi (25 stycznia o 20:00)

1/4 FINAŁU

(9) Zwycięzca meczu 1 – Zwycięzca meczu 2 (29 stycznia o 17:00)
(10) Zwycięzca meczu 3 – Zwycięzca meczu 4 (29 stycznia o 20:00)
(11) Zwycięzca meczu 5 – Zwycięzca meczu 6 (30 stycznia o 17:00)
(12) Zwycięzca meczu 7 – Zwycięzca meczu 8 (30 stycznia o 20:00)

1/2 FINAŁU

Zwycięzca meczu 9 – Zwycięzca meczu 10 (2 lutego o 20:00)
Zwycięzca meczu 11 – Zwycięzca meczu 12 (3 lutego o 20:00)

Mecz o 3 miejsce (6 lutego o 17:00)

Finał (6 lutego o 20:00)

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] OFICJALNIE: Patryk Szysz z pierwszym w karierze transferem zagranicznym OFICJALNIE: Patryk Szysz z pierwszym w karierze transferem zagranicznym OFICJALNIE: Edin Terzić trenerem Borussii Dortmund OFICJALNIE: Edin Terzić trenerem Borussii Dortmund OFICJALNIE: Kosta Runjaić trenerem Legii Warszawa OFICJALNIE: Kosta Runjaić trenerem Legii Warszawa PSG się dopiero rozkręca. Przygotowuje ofertę na 45 milionów euro za rozchwytywanego napastnika! PSG się dopiero rozkręca. Przygotowuje ofertę na 45 milionów euro za rozchwytywanego napastnika! Wisła Kraków: Jerzy Brzęczek wskazuje kluczowe momenty sezonu. „To był gwóźdź do trumny” Wisła Kraków: Jerzy Brzęczek wskazuje kluczowe momenty sezonu. „To był gwóźdź do trumny” OFICJALNIE: Fábio Carvalho w Liverpoolu OFICJALNIE: Fábio Carvalho w Liverpoolu Patryk Makuch odchodzi z Miedzi Legnica. Rekordowa sprzedaż beniaminka Ekstraklasy Patryk Makuch odchodzi z Miedzi Legnica. Rekordowa sprzedaż beniaminka Ekstraklasy OFICJALNIE: Borussia Dortmund działa bardzo sprawnie. Już czwarty transfer na sezon 2022/2023 OFICJALNIE: Borussia Dortmund działa bardzo sprawnie. Już czwarty transfer na sezon 2022/2023

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy