Oni wciąż nie mają dość. Weterani Mistrzostw Świata z 2002 roku!

Oni wciąż nie mają dość. Weterani Mistrzostw Świata z 2002 roku!
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz
Źródło: Transfery.info

Nadchodzący mundial odbędzie się wyjątkowo późną jesienią w Katarze. Już za trzy lata będziemy znali wyniki pierwszych meczów grupowych. Zanim jednak do tego dojdzie, postanowiliśmy przyjrzeć się wciąż aktywnym uczestnikom mistrzostw z Korei Południowej i Japonii, a tych jest wciąż całkiem sporo.

Początkowo mieliśmy w planach rozeznać się w liczbie nadal występujących zawodników, którzy wzięli udział w Euro 2000, ale niestety po przyjrzeniu się kadrom drużyn występujących na tym turnieju spostrzegliśmy, że zaledwie dwóch piłkarzy wciąż kontynuuje swoje kariery. Są nimi Gareth Barry oraz Iker Casillas.

Pierwszy z wymienionych graczy jest obecnie związany z West Bromwich Albion i marzy mu się wywalczenie z tym zespołem awansu do Premier League, gdzie mógłby jeszcze trochę wyśrubować swój rekord pod względem liczby rozegranych meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Z kolei drugi z zawodników dochodzi do pełni sił po przebytym zawale serca i znajduje się na dobrej drodze ku ponownemu pojawieniu się na boisku w koszulce FC Porto, z którym jest związany od lipca 2015 roku.

Spośród wymienionych wyżej piłkarzy tylko jeden wziął udział w Mistrzostwach Świata w 2002 roku - hiszpański bramkarz, który na długo przed rozpoczęciem tego turnieju wywalczył sobie koszulkę z numerem jeden w reprezentacji i oddał ją dopiero na Euro 2016.

Iker Casillas nie jest jednak jedynym piłkarzem z tamtejszej kadry „La Furia Roja”, który wciąż kontynuuje swoją karierę. Drugim i zarazem ostatnim okazuje się Joaquín. Skrzydłowy mający 38 lat był najmłodszym członkiem drużyny narodowej na tej imprezie, ale mimo to dostąpił zaszczytu rozegrania dwóch meczów na azjatyckim turnieju. Obecnie kontrakt wiąże go z Betisem, dzięki któremu wypłynął na szerokie wody i otrzymał szansę pokazania się na wspominanym mundialu.

Z grona europejskich uczestników mistrzostw z 2002 roku jeszcze tylko czterech zawodników nie zdecydowało się na zawieszenie korków na kołku. Nazwiska tych piłkarzy są powszechnie znane nawet osobom, które nie oglądały imprezy organizowanej przez Koreę Południową i Japonię, ponieważ tymi graczami są Zlatan Ibrahimović, Gianluigi Buffon, Emre Belözoğlu i Dmitrij Syczow. Wówczas młodzi i utalentowani, a obecnie wiekowi i doświadczeni gracze nie śpieszą się z zakończeniem swoich karier, ponieważ wciąż czują się zdrowi oraz głodni rywalizacji. W szczególności ten fakt może dotyczyć tureckiego pomocnika, który może liczyć na regularne występy w barwach Fenerbahçe oraz otrzymanie powołania na zbliżające się Euro 2020. Na udział w tym turnieju nie może liczyć już pozostała trójka, bo już jakiś czas temu zdecydowała się na definitywne zakończenie swoich przygód z kadrą i na dzień dzisiejszy jest związana odpowiednio z Los Angeles Galaxy (wiemy, że Ibrahimović w trakcie zimowego okienka transferowego zmieni pracodawcę), Juventusem i Piunikiem Erywań.

Europa może pochwalić się sześcioma czynnymi uczestnikami Mistrzostwa Świata z 2002 roku. A jak to wygląda na pozostałych kontynentach? Połączone siły obu Ameryk mają najprawdopodobniej ośmiu takich piłkarzy. Dlaczego prawdopodobnie? A dlatego, że trudno nam zweryfikować obecny status Ivána Kaviedesa. Według ostatnich potwierdzonych informacji, były reprezentant Ekwador kontynuuje w wieku 42 lat swoją piłkarską karierę w jednym z klubów niższych klas rozgrywkowych z rodzimego kraju.

Nie mieliśmy za to większych problemów z rozszyfrowaniem jego reprezentacyjnego kolegi - Daniela Viteriego. Rezerwowy bramkarz na mundialu w Korei Południowej i Japonii jest do końca grudnia związany z Guayaquil City, gdzie od połowy rozgrywek zakładał trykot z numerem jeden w swoim zespole i pomógł mu utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Ekwadorze. Niewykluczone, że 38-latek zdecyduje się z tego powodu na przedłużenie kontraktu i pozostanie w tym zespole na dłużej.

Pozostając w strefie CONMEBOL, musimy jeszcze wspomnieć o trzech piłkarzach. Spośród nich najbardziej znany jest niewątpliwie Roque Santa Cruz, który jako obiecujący wówczas gracz Bayernu Monachium pokazał się z dobrej strony na azjatyckim turnieju. Później nie rozwinął jednak skrzydeł na miarę swojego potencjału i teraz powoli kończy swoją karierę w Olimpii Asunción. W tej samej drużynie z futbolem na zawodowym poziomie żegna się Julio Cáceres, który należał u boku wspomnianego napastnika do podstawowych graczy reprezentacji Paragwaju na mundialu w 2002 roku.

I na koniec został nam niezniszczalny Sebastián Abreu. Urugwajczyk, widniejący w Księdze Rekordów Guinnessa w dwóch kategoriach – jako piłkarz z zaliczoną największą liczbą transferów (34) oraz klubów (29) w karierze, zdecydował się po zakończeniu Copa América jeszcze wrócić na boisko i związał się Club Atlético Boston River, gdzie jako 43-latek nie ma większych problemów z rozegraniem pełnego meczu.

Przenosząc się nieco na północ do strefy CONCACAF, dochodzą nam dwa brakujące nazwiska – Gilberto Martínez i DaMarcus Beasley. Pierwszy z wymienionych panów reprezentował Kostarykę na Mistrzostwach Świata w 2002 roku i praktycznie przez całą swoją seniorską karierę był związany z włoskimi klubami takimi jak Brescia, AS Roma czy Sampdoria, a teraz powoli kończy swoją przygodę z piłką na peryferiach poważnego futbolu na Półwyspie Apenińskich w szeregach San Giacomo d’Acri. Z kolei drugi zaliczył ponad 100 gier w barwach Stanów Zjednoczonych i teraz jako 38-latek stanie się wkrótce bezrobotnym piłkarzem, ponieważ jego obowiązująca umowa z Houston Dynamo ulegnie wygaśnięciu. Jeżeli żadna z ekip występująca w Major Soccer League nie zdecyduje się zaoferować mu kontraktu, należy się spodziewać, że doświadczony obrońca zakończy swoją bogatą karierę.

I tak dotarliśmy do półmetka naszego podsumowania, ponieważ z dwóch brakujących nam kontynentów – Afryki oraz Azji pozostało nam w sumie czternastu zawodników wciąż biegających po murawach lub marzących o dalszej grze w piłkę na zawodowym poziomie. Ten drugi aspekt dotyczy przedstawicieli z „Czarnego Lądu” – Carlosa Kameniego, Johna Utaki oraz Vincenta Enyeamy. Każdy z nich od pewnego czasu poszukuje nowego pracodawcy i przynajmniej na razie nie porzuca tego pomysłu, ponieważ wciąż przejawia gotowość do podjęcia dalszej rywalizacji. Cała trójka w każdym momencie może związać się z dowolną drużyną, ale nie ukrywa, że zbliżające się zimowe okienko transferowe będzie dla nich ostatnią szansą na to, aby jeszcze pokazać się mniejszemu lub szerszemu gronu kibiców.

Z takimi problemami nie muszą się mierzyć byli reprezentacyjni koledzy wspomnianego Kameruńczyka oraz dwóch Nigeryjczyków. Spośród nich największą karierę zrobił Eric Djemba Djemba, który na jej pewnym etapie wylądował w Manchesterze United. Defensywny pomocnik nie zrobił furory w szeregach „Czerwonych Diabłów” i potem stopniowo odcinał kupon na bazie popularności własnego nazwiska, co doprowadziło go obecnie do gry w szwajcarskim FC Vallorbe-Ballaigues. Na taki bonus nie mogli liczyć Bartholomew Ogbeche oraz Austin Ejide, którzy jechali na mundial w 2002 roku jako bardzo obiecujący gracze reprezentacji „Super Orłów”. Szczególnie ten pierwszy miał zadatki na dobrego piłkarza, ponieważ rozpoczynał swoją przygodę z zawodowym futbolem w Paris Saint-Germain. Później nie wszystko poszło jednak po jego myśli i po zaliczeniu pobyty w LaLiga, Championship czy Eredivisie wylądował w Indian Super League, gdzie na poziom zarobków nie może narzekać. Natomiast drugi z Nigeryjczyków nie rozwinął swojego talentu bramkarskiego i od dziesięciu lat występuje w Izraelu, gdzie broni obecnie barw Hapoelu Hadera.

Poza wspomnianym nacjami w grze pozostaje jeszcze jeden Senegalczyk - Souleymane Camara, który już zapowiedział, że trwający sezon Ligue 1 będzie jego ostatnim rozegranym w szeregach Montpellier.

I przyszedł czas na ostatni kontynent, gdzie najwięcej swoich przedstawicieli ma jeden z gospodarzy Mistrzostw Świata z 2002 roku – Japonia, gdzie aż PIĘCIU uczestników tego turnieju jeszcze nie ma dość grania w piłkę na zawodowym poziomie. Spośród nich najbardziej wiekowy jest Masashi Nakayama, który jest o zaledwie siedem miesięcy młodszy od najstarszego profesjonalnego piłkarza świata - Kazuyoshiego Miury. Obaj panowie mają po 52 lata i występują odpowiednio w trzecioligowym azul claro Numazu oraz drugoligowej Yokohama FC.

Znacznie młodsi od wspomnianych zawodników są Tomokazu Myojin, Hitoshi Sogahata oraz Junichi Inamoto. 41-latek i dwóch 40-latków jest związanych ze swoimi klubami - Nagano Parceiro, SC Sagamihara oraz Kashima Antlers do końca stycznia 2020 roku i niewykluczone, że po wygaśnięciu swoich umów zdecydują się na zawieszenie korków na kołku. Po tym okresie na pewno japońscy kibice będą mogli jeszcze oglądać Shinjiego Ono. Pomocnik grający w przeszłości z Feyenoordem oraz Bochum podpisał w sierpniu półtoraroczny kontrakt z drugoligowym FC Ryukyu i zapewne dopiero za nieco ponad dwanaście miesięcy przejdzie na piłkarską emeryturę jako 41-letni zawodnik.

Znacznie szybciej z futbolem rozstanie się z pewnością Wei Du. Były reprezentant Chin jest związany do końca grudnia z Guizhou Hengfeng i już od pewnego czasu przebywa w jego rezerwach i obecnie niewiele wskazuje na to, aby 37-latek utrzymał się jeszcze na zawodowym poziomie.

Ostatnim piłkarzem na naszej liście jest Mohammad Al-Shalhoub, o którym było ostatnio głośno z racji sięgnięcia przez niego po zwycięstwo w Azjatyckiej Lidze Mistrzów po… 19 latach przerwy. Ofensywny pomocnik swoje pierwsze i drugie zwycięstwo w tym turnieju odniósł z Al-Hilal, z którym jest związany od samego początku kariery. Niedługo 38-latek będzie miał okazję zaprezentować się na Klubowych Mistrzostwach Świata.

Na sam koniec postanowiliśmy jeszcze wspomnieć o dwóch ostatnich czynnych zawodnikach, którzy z pozycji piłkarza biegającego po boisku pamiętają mundial z 1998 roku. Tym graczami są Dong-gook Lee oraz  Hussein Abdulghani. Pierwszy z nich cztery lata później nie zyskał sobie uznania w oczach Guusa Hiddinka i po raz drugi na mistrzostwa globu zawitał dopiero w 2010 roku. Obecnie 40-letni napastnik jest związany z pierwszoligowym Jeonbuk Hyundai Motors FC, gdzie ma pewne miejsce w składzie i cieszy się znakomitą wydolnością, ponieważ rozegranie… 40 meczów w sezonie w zespole, jak się okazało mistrza, w tym wieku robi duże wrażenie. Z kolei Saudyjczyk jest od niego o dwa lata starszy i wciąż odgrywa jedną z ważnych ról w szeregach Al-Ahli.

Zobacz również

Zobacz ostatnie transfery Zobacz ostatnie transfery Ousmane Dembélé opuści Barcelonę i LaLiga? Jego agent rozmawiał z trzema klubami Ousmane Dembélé opuści Barcelonę i LaLiga? Jego agent rozmawiał z trzema klubami Transfer Pogby jeszcze przed Euro 2020?! Transfer Pogby jeszcze przed Euro 2020?! Manchester United: Cała naprzód po Eriksena. Drastyczny spadek ceny Manchester United: Cała naprzód po Eriksena. Drastyczny spadek ceny Atlético Madryt: Im strzelać nie kazano. Najgorszy wynik bramkowy w 83 sezonach na poziomie pierwszej ligi! Atlético Madryt: Im strzelać nie kazano. Najgorszy wynik bramkowy w 83 sezonach na poziomie pierwszej ligi! Najlepsza jedenastka w historii polskiego futbolu. Plebiscyt PZPN-u zakończony! Najlepsza jedenastka w historii polskiego futbolu. Plebiscyt PZPN-u zakończony! Reprezentacja Polski: Znamy lokalizacje wszystkich sparingów przed Euro 2020 Reprezentacja Polski: Znamy lokalizacje wszystkich sparingów przed Euro 2020 Leicester City: Brendan Rodgers podpisał nowy kontrakt. Wyższa gaża i klauzula wykupu! Leicester City: Brendan Rodgers podpisał nowy kontrakt. Wyższa gaża i klauzula wykupu! Aubameyang i „telefon od natury”. Ljungberg tłumaczy niedyspozycję Gabończyka Aubameyang i „telefon od natury”. Ljungberg tłumaczy niedyspozycję Gabończyka

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy