Złotouści: Twitter to zło!

2013-12-17 23:57:04; Aktualizacja: 10 lat temu
Złotouści: Twitter to zło! Fot. Transfery.info
Dawid Michalski
Dawid Michalski Źródło: Transfery.info | Twitter | Przegląd Sportowy

Złotousty. Tak określa się świetnego mówcę. Dla nas jednak, nadanie tego statusu, nie zawsze będzie powodem do dumy. Rozpoczynamy nowy cykl, w którym to,będziemy wyłapywać i komentować zarówno mądre słowa, jak i bezsensowne "kwiatki".

Gwoli wyjaśnienia w kwestii tytułu - tak naprawdę nie uważamy, że Twitter to zło. Jest dokładnie na odwrót. Jednakże w każdym klubie, powinien zostać wprowadzony jakiś regulamin, który określałby zasady korzystania z tzw. 'social media'. Wówczas można byłoby uniknąć wielu niefortunnych sytuacji. Z drugiej jednak strony, dzięki temu mamy wiele bardzo śmiesznych sytuacji.

Sprawa wyjaśniona, czas rozpocząć właściwą część.

POLSKA

W tym tygodniu rozpoczynamy od Krakowa. Wisła, która dość niespodziewanie, ma bardzo udany sezon, szykuje się do transferów w czasie zimowego okienka transferowego, by utrzymać swoją wysoką pozycję w lidze. Jednym z kandydatów do gry jest Argentyńczyk Diego Ariel Manicero, o którym tak mówi Franciszek Smuda: - Oglądałem go tylko na nagraniu wiedeo, ale zrobił na mnie wrażenie.

Jeśli trener wiślaków, zamierza decydować na podstawie filmiku z kilkoma, bądź kilkunastoma zagraniami, to od razu przypomina nam się sytuacja z lata tego roku. Wówczas na testach w klubie był Rumun Sorin Oproiescu, który został zaproszony na Reymonta. Za piłkarzem przemawiało wideo z jego świetną grą, tylko że...wszystko było oszustwem. Filmik nie był kompilacją jego zagrań, lecz kilku piłkarzy z ligi serbskiej, a sam Oproiescu chwalił się również spreparowanym CV. Na szczęście, cała sprawa wyszła na jaw, a Smuda podziękował "piłkarzowi". Mamy nadzieję, że tym razem nie dojdzie do podobnej sytuacji i każdy ruch transferowy będzie dokładnie przemyślany.

Przenosimy się do Warszawy, gdzie w niedzielę odbyło się spotkanie miejscowej Legii z Cracovią Kraków. Legioniści rozegrali dobre zawody, wygrali mecz 4-1, a Kucharczyk został bohaterem spotkania, strzelając hat-tricka. Tak "Kucharz" komentował swoją wyśmienitą postawę: - Graliśmy wieczorem dzień przed meczem z Rado w PlayStation. Tam też była niezła skuteczność. Jak widać, pomogło.

Jeśli Kucharczyk, dzięki grze na konsoli, miałby utrzymać taki poziom w każdym spotkaniu, to niech spędza, jak najwięcej czasu z kontrolerem w dłoni. Dzięki temu Polska doczeka się najlepszego skrzydłowego od lat, czego Michałowi życzymy...zresztą każdy piłkarz, prezentujący równą, wysoką formę, jest naszej reprezentacji bardzo potrzebny.

Zakończymy kwestią utyskiwań polskich piłkarzy i trenerów na rewolucję w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. Projekt ESA 37, który spowodował zwiększenie ilości rozgrywanych spotkań w ciągu jednego sezonu oraz więcej meczy podczas grudnia, jest przeważnie krytykowany. Zawodnicy i sztaby szkoleniowe narzekają na m.in ciężkie warunki atmosferyczne. Nie zgadza się z tym Radosław Gilewicz, były reprezentacyjny napastnik: - Niech piłkarze nie narzekają na warunki. Albo jest za ciepło, albo za zimno... Skupmy się na grze, a nie na gadaniu.

W pełni się z Gilewiczem zgadzamy. Fakt, faktem ciężko stwierdzić, czy ESA 37 przyczynia się do zwiększenia jakości rozgrywek, na określenie tego, trzeba poczekać do zakończenia obecnego sezonu. Marudzenie jednak na warunki atmosferyczne, jest zwykłym szukaniem prostych wymówek. Polska znajduje się w takiej strefie klimatycznej, że nierzadko zima atakuje już pod koniec października, teraz jednak wciąż możemy się cieszyć temperaturą trochę powyżej zera. Pomimo tego, piłkarzom i trenerom pogoda przeszkadza. Cóż, jak to się mówi - złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy.

ŚWIAT

Przeskakujemy poza granicę naszego kraju, jednak pozostaniemy przy tematyce ciężkich warunków atmosferycznych. Mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Galatasaray a Juventusem Turyn, po 31. minutach został wstrzymany z powodu obfitych opadów śniegu, co można zobaczyć na obrazku poniżej.  

Warunki się nie poprawiały, więc mecz został przeniesiony na środę. Wówczas murawa wyglądała tak:

Włosi przegrali to spotkanie, a trener Starej Damy, Antonio Conte całą winę zrzucił na..murawę: - Wczoraj było niebezpiecznie,a dziś już nie? To nie jest futobol! [...] Gdybyśmy grali na normalnym boisku...To wszystko wina murawy!

Znów przypominają się słowa, że złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy. Rzeczywiście, murawa była w dość kiepskim stanie, ale przecież obydwa zespoły biegały po tym samym boisku i musiały grać w tych samych warunkach pogodowych. Po prostu przegrywać też trzeba umieć i tyle.

Nałogowo karmię ptaki. Możecie mnie zobaczyć o piątej z samego rana, jak napełniam karmniki. Nie wyjdę do pracy, póki ich nie nakarmię. Nienawidzę myśli, że mogą być głodne - tak, opowiada o swoim "hobby" Harry Redknapp, menedżer Queens Park Rangers.

Co tu dużo mówić, Redknapp ma hobby co najmniej oryginalne. Tylko, że to "hobby" pochłania rocznie dwa tysiące funtów, czyli prawie dziesięć tysięcy złotych!!! Rodzina 66-latka musi się cieszyć, że przelewy z QPR przychodzą na czas i wynoszą dziesiątki tysięcy funtów, bo w innym przypadku, to "hobby" zachwiało by budżetem Redknappów.

Twitter to zło! Zło, którym piłkarze, nieraz trenerzy czy ludzie związani z futbolem, nie potrafią się obsługiwać. Tezę tę potwierdził napastnik West Bromwich Albion Saido Berahino, który tak zareagował na zwolnienie Steve'a Clarke'a.

1. 'Wow, nie mogę w to uwierzyć, to jest p..... g.....'
2. 'Przy okazji. Przepraszam za mój ostatni tweet. To było związane z moim osobistymi sprawami, niczym więcej. Proszę, nie odbierzcie tego w zły sposób.
3. 'Złapałem gumę'

Jedna sprawa to to, że Berahino zareagował zbyt emocjonalnie. Druga sprawa, że chciał się "wykpić" z tego, ćwierkając, iż jego złość skierowana jest na przebitą oponę. A po trzecie...wszystko usunął. Tylko, że to, co raz znajdzie się w sieci, już tam pozostanie. Co po niektórzy chyba nie rozumieją, że wszystko co pojawi się w takich mediach społecznościowych, jak Twitter czy Facebook, jest natychmiast podchwytywane i przekazywane dalej. Ostatnio przekonał się o tym na własnej skórze Patryk Mikita, młody piłkarz Legii Warszawa. Chyba nadszedł czas, by kluby wprowadziły pewne zasady odnoszące się do korzystania z tego typu środków przekazu,by ograniczyć występowanie podobnych sytuacji. Chociaż ostatecznie może nie, wszyscy przecież lubimy czytać o podobnych sprawach.

Myśl tygodnia: Gertjan Verbeek, trener 1.FC Nürnberg: - W profesjonalnej piłce nie chodzi tylko o to, żeby być dobrym technicznie, taktycznie i fizycznie, lecz także - mentalnie. Często jest to też kwestia szczęścia, tego jakiego wyboru dokonasz.