Powrót Deiana Sorescu do Rumunii, czyli co poszło nie tak?

Powrót Deiana Sorescu do Rumunii, czyli co poszło nie tak? fot. Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com
Redakcja
Redakcja
Źródło: Transfery.info

Tuż po ogłoszeniu transferu Deiana Sorescu do Rakowa Częstochowa niejeden kibic śledzący Ekstraklasę mógł zadać sobie samemu pytanie - „co tak naprawdę może pójść nie tak?”. Na nasze boiska zawitał reprezentant Rumunii znajdujący się co najmniej w niezłej dyspozycji. Nastąpiła jednak weryfikacja.

Na pierwszy rzut oka ruch ten był obarczony niedużym ryzykiem. Obecny lider Ekstraklasy pozyskiwał zawodnika młodego, dynamicznego i uniwersalnego. Kwota 800 tysięcy euro nie była niska, jak na polskie standardy, jednak Sorescu mógł z powodzeniem grać na prawym skrzydle, wahadle, za napastnikiem, a nawet na lewej stronie. Po roku na polskich boiskach można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że ta uniwersalność była być może w większym stopniu przekleństwem niż darem. Reprezentant Rumunii łatał dziury, harował na placu gry, stał się ważnym zawodnikiem szerokiego składu, ale nigdy tak naprawdę pierwszoplanowym, w pełni podstawowym. Trenerowi Papszunowi mogło to się podobać, ale samemu piłkarzowi niekoniecznie. Sorescu przyszedł po debiucie w kadrze, po dobrej rundzie w lidze o porównywalnym poziomie do naszej okraszonej aż ośmioma bramkami. Miał prawo oczekiwać, że zrobi krok naprzód w karierze. Teraz rumuńscy dziennikarze twierdzą, że robi krok w tył, czyli suma sumarum wraca do punktu wyjścia. Być może zabrakło cierpliwości, i trenerowi Rakowa, i samemu zawodnikowi, tylko można sobie teraz zadać pytanie - jeżeli masz 24 lata, przechodzisz do niezbyt wymagającej ligi - z całym szacunkiem dla tego, co dzieje się pod Jasną Górą, a dzieje się dużo dobrego, mija rok, a Ty nie jesteś podstawowym zawodnikiem i nie czujesz się zbyt dobrze z tym, to czy faktycznie nie lepiej jest zweryfikować swoje plany o podboju Europy?

Owszem, jak już Sorescu występował, to zazwyczaj prezentował się dobrze. Widać było, że dysponuje niezłą techniką, ma ciąg na bramkę, gra dla drużyny. Końcówkę rundy jesiennej miał bardzo dobrą, żeby nie rzec wybitną, trafił do jedenastki kolejki, coraz częściej zaczęły pojawiać się przy jego nazwisku liczby, tylko w dalszym ciągu nie mógł powiedzieć o sobie, że jest podstawowym zawodnikiem. Nie można mieć pretensji do sztabu Rakowa, że zależało mu na szerokiej, wyrównanej kadrze, lecz patrząc z punktu widzenia samego Sorescu, decyzja o powrocie do Rumunii ma sens. Przekleństwem 25-latka był Fran Tudor, jego forma, pozycja w zespole i pozostanie w nim, mimo plotek o wybraniu bardziej atrakcyjnego kierunku. Pojawiały się informacje o możliwości odejścia Rumuna, ale wielu kibiców Rakowa miało prawo liczyć na prawdziwy wystrzał formy wychowanka Politechniki Timisoara. Zamiast tego, jeszcze przed startem rundy wiosennej dowiedzieliśmy się o transferze do FCSB. I wszystko wskazuje na to, że to sam zawodnik i jego agent Giovanni Becali ten transfer wyprosili w gabinetach stołecznego klubu. Co rodzi kolejne spekulacje o konflikcie ze szkoleniowcem Rakowa, o złym samopoczuciu w zespole, ale wystarczy poczytać komentarze fanów lidera Ekstraklasy na Twiterze, żeby zrozumieć, że nie jest im wcale tak łatwo pożegnać zawodnika, który, czego by o nim nie mówić, zawsze zostawiał na boisku sporo pasji i zdrowia.

Dla Sorescu to był pierwszy wyjazd z kraju, trafił w ręce świetnego, ale i specyficznego fachowca, jakim jest trener Papszun, i jako przebojowy reprezentant swojego kraju szybko zrozumiał, że w Polsce musi budować pozycję od nowa. Minął rok, zrobił przyzwoite wrażenie, ale pozycję sobie zbudował mniej więcej taką, że po upływie tego czasu poprosił o zgodę na odejście. Kojarzy mi się z takim gościem, który przychodzi na imprezę, dobrze wygląda, z każdym pogada, rzuci anegdotą, a potem wyjdzie i nikomu nie będzie go brakować. Bo zabrakło czegoś wybitnego, czegoś więcej niż przyzwoitość.

Odnoszę wrażenie, że Raków próbował zrobić z niego takiego żołnierza, zadaniowca, a u Sorescu nadal szwankuje wypełnianie założeń defensywnych. Już przed wyjazdem można było mieć obawy co do umiejętności i chęci zawodnika do pracowania w obronie i niestety, one się potwierdziły. W Dinamie nikt tego od niego nie oczekiwał, ale piłka na wyższym poziomie wymaga wszechstronności. Pozycja skrzydłowego w częstochowskim zespole nie ewoluowała, ale pytanie, czy sam zawodnik zadbał o to, aby jego umiejętności się rozwinęły?

Sorescu na boisku prezentował się dobrze, ale boisko to nie wszystko. Dla trenera Rakowa, dla wizji Rakowa jako projektu najważniejszy jest zespół jako całość, nie zaś prywatne ambicje piłkarzy. 25-latek już latem zastanawiał się podobno nad kierunkiem nie tylko rumuńskim, ale i izraelskim. Teraz te pogłoski przybrały na sile, aż zawodnik opuścił Częstochowę. Choć z boku można było odnieść wrażenie, że Sorescu dobrze czuje się w klubie, to w dalszym ciągu nie należał do ulubieńców szkoleniowca, nie zdobył jego zaufania. Zabrakło chemii, która być może pojawiłaby się, gdyby zawodnik dał sobie jeszcze trochę czasu. Czasu, który u trenera Papszuna pracuje na korzyść piłkarzy. Pod warunkiem, że słuchają jego wskazówek i robią postępy.

Oczywiście, dzielimy skórę na niedźwiedziu. Sorescu został tylko wypożyczony do FCSB na pół roku, wszystko się może jeszcze zmienić. W piłce, jak w życiu. Teraz wszystkie strony zyskują. Piłkarz ma szansę na regularniejsze występy, wicemistrzowie Rumunii pozyskują niezłego zawodnika na czas wyczerpującej walki o tytuł, choć wcale tego nie planowali. A Raków? Właśnie. Czy to nie jest trochę tak, że lider Ekstraklasy pozbywa się niezadowolonego ze swojej roli zawodnika? Czyli również zyskuje, a na pewno nie traci. Wypożyczenie za 150 tysięcy euro z opcją zarobienia już w lipcu miliona euro. Wszystko jest możliwe, ale jeżeli Sorescu nie przebije się w FCSB, a po 14 zakupach na początku sezonu jest to realne, to wróci jako niespełniony zawodnik do klubu, który nie ma na niego pomysłu. Warto zadać sobie pytanie, czy to właśnie nie jest tak, że zabrakło na niego konkretnego pomysłu, choć był na to rok? Nie jestem osobiście przekonany co do tego, że można stać się lepszym piłkarzem po roku na ławce w Polsce. Bo Sorescu był jednak przez cały czas zawodnikiem drugiego planu lub piłkarzem w pobliżu pierwszego. A to mogło być za mało, by zaistnieć.

***

Redaktor „Prosport” (proszący o anonimowość): - To dla niego duża szansa, aby udowodnić Rakowowi, że popełnili błąd. Teraz ogólna opinia jest taka, że dla jego kariery to krok w tył, ale FCSB to duży klub w Rumunii i będzie rywalizował o tytuł. Sorescu wydaje się bardzo szczęśliwy, bardziej zrelaksowany. Jego transfer był niespodzianką. Wydawało się, że zintegrował się z zespołem.

Viorel Tudorache („Gazeta Sporturilor”): - Niestety, Sorescu dołączył do dużego grona pilarzy, którzy nie sprawdzili się za granicą i wrócili do kraju. Transfer do FCSB to dla niego szansa, aby pozostać w zasięgu reprezentacji i udowodnić, że potrafi grać na międzynarodowym poziomie.

Cristian Soitu („Spotmedia.ro”): - Dla nas wszystkich to było zaskoczenie, że wrócił w Polski, ponieważ jest naprawdę dobrym piłkarzem i nawet w reprezentacji miał dobre mecze. Niestety, między nim a trenerem były pewne różnice zdań, ale FCSB to dobry wybór, ponieważ może grać w pierwszym składzie.

PAWEŁ KIEŁBUS

Zobacz również

Relacje transferowe na żywo [LINK] Relacje transferowe na żywo [LINK] Nowa oferta za Moisésa Caicedo. 70 milionów funtów z bonusami Nowa oferta za Moisésa Caicedo. 70 milionów funtów z bonusami OFICJALNIE: Patryk Klimala podpisał kontrakt z nowym klubem OFICJALNIE: Patryk Klimala podpisał kontrakt z nowym klubem Transfery - Relacja na żywo [30/01/2023] Transfery - Relacja na żywo [30/01/2023] Złoty But: Enner Valencia wdziera się do czołówki. Cztery trafienia Ekwadorczyka w jednym meczu [TOP 20] Złoty But: Enner Valencia wdziera się do czołówki. Cztery trafienia Ekwadorczyka w jednym meczu [TOP 20] Mateusz Kowalski jednak nie dla Udinese?! Ma inny preferowany wybór Mateusz Kowalski jednak nie dla Udinese?! Ma inny preferowany wybór Legia Warszawa z hitowym transferem wewnątrz Ekstraklasy Legia Warszawa z hitowym transferem wewnątrz Ekstraklasy Raków Częstochowa: Walerian Gwilia blisko odejścia Raków Częstochowa: Walerian Gwilia blisko odejścia FC Barcelona: Héctor Bellerin blisko opuszczenia klubu FC Barcelona: Héctor Bellerin blisko opuszczenia klubu

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy