Manchester City wydał 327 milionów funtów na dwie zmiany w pierwszym składzie

fot. Transfery.info
Krzysztof Gońka
Źródło: Daily Mail | Transfery.info

Znane stare porzekadło głosi, iż od pieniędzy głowa nie boli. Do znaczących dolegliwości może natomiast doprowadzić ich nadmierne i nieprzemyślane wydawanie.

Polityka transferowa Manchesteru City to doskonały przykład na to, jak nie powinno wydawać się pieniędzy w piłce nożnej. Ktoś mógłby powiedzieć, że naturalnym prawem obrzydliwie bogatych szejków, na czele z właścicielem Mansourem bin Zayedem Al Nahyanem, jest pożytkowanie majątku według własnego upodobania. Fakt, ale pomyślmy: po co tak naprawdę przeprowadzane są transfery? Czy aby nie po to, by wzmocnić kadrę swojego zespołu w walce o największe krajowe i międzynarodowe trofea, bądź też podążając w drugą stronę, by uniknąć relegacji do niższej ligi? Innymi słowy, mam tu na myśli realne wzmocnienie lub uzupełnienie zespołu piłkarzami wartościowymi, lepszymi od będących już w danej drużynie, czy też tymi perspektywicznymi, którzy mają dać powody do radości w najbliższej przyszłości.

Popatrzmy więc na przykład Manchesteru City, który od 2011 roku wydał na swoich nowych zawodników 327 milionów funtów. Łatwo policzyć, że przy obecnym kursie funta szterlinga na polskie złotówki wyniesie to... prawie 2 miliardy złotych (1.876 miliona).  Nie będę wyliczał, co każdy z nas mógłby zrobić z taką sumą pieniędzy, bo najzwyczajniej w świecie to nonsensowne zachowanie. Suma ta jednak jak nic działa na wyobraźnię przeciętnego kibica – to równowartość 218 sztuk nowoczesnego i sportowego samochodu marki Bugatti Veyron Supersport. Tak więc dzięki tym transferom na przestrzeni czterech lat zaledwie dwóch piłkarzy na stałe znalazło miejsce w wyjściowej jedenastce zespołu prowadzonego obecnie przez Manuela Pellegriniego. Z ekipy wypadli Gareth Barry i Joleon Lescott, a ich miejsce w składzie zajęli Martin Demichelis oraz Fernando. Nie sądzę, by któryś z nich biegał z prędkością 340 km/h…

Tym niemniej, dla porównania od 2011 roku w pierwszym składzie Arsenalu doszło do 10 zmian (ostał się tylko Laurent Kościelny). Rywal City w walce o tytuł mistrza Anglii, Chelsea, od sezonu 2011/12 wydał na nowych graczy aż 419 milionów funtów, jednakże w wyjściowej jedenastce zameldowało się aż dziewięciu nowych zawodników (zostali tylko John Terry i Branislav Ivanović). Barcelona i Real Madryt zmieniły w swoich ekipach po sześciu piłkarzy, Bayern Monachium natomiast wymienił siedmiu, wydając na transfery „marniutkie” 206 milionów funtów.

Najważniejszy wniosek dla działaczy Manchesteru City? Aktualna polityka transferowa być może daje drużynie rok w rok szansę na krajowe triumfy, jednakże zawojowanie upragnionej Ligi Mistrzów z obecnym nastawieniem jest chyba niemożliwe. 

Zobacz również

Zobacz ostatnie transfery Marek Papszun ze wzmocnieniem z Lecha Poznań?! W 2030 roku chce zostać prezydentem! Zdobył z Wisłą Kraków mistrzostwo Polski Borussia Dortmund bliżej upragnionego finału Ligi Mistrzów. PSG zmuszone odrobić straty w rewanżu [WIDEO] „Xabi Alonso chciałby poprowadzić te kluby” Kosztował 15 milionów euro, teraz PSG nie wie, co z nim zrobić „Wrócę do FC Barcelony po sezonie” Liga Mistrzów: Składy na Borussia Dortmund - PSG [OFICJALNIE]

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy