Czego oczekiwać od reprezentacji Polski? Gdzie szukać nadziei?

2024-05-31 21:05:00; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Czego oczekiwać od reprezentacji Polski? Gdzie szukać nadziei? Fot. Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com
Antoni Obrębski
Antoni Obrębski Źródło: Transfery.info

Zbliżają się Mistrzostwa Europy, a nasza kadra nie jest do końca zdefiniowana. Ciężko jest określić, czego możemy się po niej spodziewać oraz czego możemy oczekiwać.

W ostatnich latach przed dużymi imprezami z udziałem reprezentacji Polski nasze społeczeństwo piłkarskie miało w zwyczaju pompowanie balonika. Było to widoczne, choć już w mniejszym stopniu, nawet przed mundialem w Katarze, na który reprezentacja Polski zakwalifikowała się poprzez baraże. Finalnie wyszliśmy z grupy po 36 latach, jednak spotkania w pierwszej fazie turnieju graliśmy wyjątkowo mało atrakcyjnie, a mecz z Argentyną był wręcz kompromitujący.

Natomiast przed EURO 2024 sytuacja się zmieniła. Po serii kompromitacji naszej kadry, jak choćby porażka z Mołdawią czy później tylko remis z tą drużyną na własnym terenie oczekiwania znacząco spadły. W oczach znacznej części kibiców reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy jedzie tylko na trzy spotkania. Czy aby na pewno tak powinniśmy myśleć?

Krótka jest praca Probierza

Michał Probierz pracuje z reprezentacją Polski dopiero od października. Nie jest to długi czas - tylko trzech trenerów pracuje krócej od naszego szkoleniowca, jednak trzeba także podkreślić, że dwóch z nich zostało zatrudnionych kolejno dzień i dwa dni po Probierzu. Więc w praktyce krótszym stażem może pochwalić się tylko Ivan Hašek z reprezentacji Czech.

Podobne zestawienie możemy zrobić ze swoimi grupowymi rywalami. Ronald Koeman poprowadził Holandię w 12 meczach, Ralf Rangnick Austrię w 20, Didier Deshcamps Francję w 152, a Michał Probierz Polskę w... sześciu.

Zdecydowanie nie gra to na naszą korzyść, bo ciężko nam z dotychczasowej pracy selekcjonera stwierdzić, co dokładnie chcemy grać. Niby chcemy atakować, ale próbka badawcza jest naprawdę niewielka. W końcu ciężko byłoby się bronić grając z Mołdawią, Łotwą, Wyspami Owczymi czy Estonią - musieliśmy atakować.

Spotkanie z Czechami było już bardziej wyrównane, a Walijczycy byli od nas zwyczajnie lepsi. Nie wiemy natomiast, jak będziemy grać z reprezentacjami ze światowego topu, które zdecydowanie przewyższają nas umiejętnościami czysto piłkarskimi - takimi będą Holandia i Francja, a wydaje się, że Austria także ma od nas większy potencjał piłkarski.

Problematyczne może być to, że ustalając czerwcowe sparingi nie wybraliśmy drużyny ze ścisłego topu. Owszem, Turcja, a tym bardziej Ukraina to nie są chłopcy do bicia, ale wciąż nie dowiemy się, jak Probierz będzie chciał zagrać na bardzo silny zespół. Z drugiej strony być może utrudni to przygotowania do meczu Ronaldowi Koemanowi czy Didierowi Deschampsowi, bo nie będą oni mogli analizować naszej gry z dużo mocniejszym rywalem.

Siła naszych rywali

Powiedzieć sobie trzeba szczerze - drużyny, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w trakcie EURO są naprawdę mocne. Nie jest to nic odkrywczego, ale wcale też nie jesteśmy skazani na pożarcie.

Pierwszy mecz podczas turnieju dla reprezentacji Polski to starcie z Holandią. Wiadomo, że nie będziemy faworytem, Holandia ma w końcu piekielnie mocną kadrowo ekipę. „Mechaniczna Pomarańcza” jednak zdecydowanie jest do ugryzienia.

Spójrzmy na najprostszą rzecz - wyniki. Od kiedy Ronald Koeman jest selekcjonerem reprezentacji Holandii, ta grała z ośmioma ekipami. Udało się jej pokonać takie drużyny jak Gibraltar, Grecja, Irlandia oraz Szkocja w meczu towarzyskim. Z Żadną poważniejszą ekipą Holendrzy nie wygrali. Oba mecze eliminacyjne z Francją przegrali, w tym jeden 0:4. Przegrali z Chorwatami w Lidze Narodów, przegrali także z Włochami. W ostatnim meczu towarzyskim z reprezentacją Niemiec także ponieśli klęskę.

Oczywiście, do tych drużyn, które pokonały kadrę „Oranje” jest nam daleko, ale oba mecze z Irlandią oraz jeden z Grecją zostały rozstrzygnięte na styku. Przed EURO Holendrzy zagrają jeszcze towarzysko z Islandią oraz Kanadą.

Reprezentacja Austrii niedzielnemu kibicowi zapewne nie kojarzy się z finezyjną, szybką i intensywną grą. Raczej na myśl przychodzą mu silni i wysocy, ale powolni zawodnicy, którzy nie dysponują zbytnimi umiejętnościami technicznymi, a swoją grę opierają na prostych środkach.

Prawda jednak jest taka, że Austria Ralfa Rangnicka w tej chwili jest zespołem świetnie zorganizowanym, absolutnie każdy wie, co ma robić. Do tego Austriacy grają piłkę bardzo intensywną, z czym nasza reprezentacja może mieć problemy. Rangnick sprawił, że „Burschen” weszli na wyższy poziom. W końcu mogą być czarnym koniem turnieju. 

Od kiedy z kadrą pracuje 65-latek, Austria chociażby zremisowała z Francją, wygrała 3:0 z Chorwacją, dwa razy ograła Szwedów, pokonała Niemców, Włochów, a ostatnio rozbiła Turcję aż 6:1. W grupie eliminacyjnej do EURO zajęła drugie miejsce, straciwszy tylko punkt do Belgów, z którymi zremisowała. Ze swojej dywizji w Lidze Narodów spadła, ale były trener Manchesteru United od tych rozgrywek zaczął swoją przygodę z drużyną, także można go wytłumaczyć. Miał w niej w końcu Francję, Chorwację i Danię.

Jako ostatni naszymi grupowymi rywalami będą Francuzi. Tutaj nie trzeba nic tłumaczyć, to po prostu potężna drużyna i jeden z najpoważniejszych kandydatów do triumfu w Mistrzostwach Europy. Ekipa Didiera Deschampsa ma wszystko, aby wygrać EURO, choć należy pamiętać, że decydują często detale i margines błędu jest bardzo mały, Francuzi zresztą przekonali się o tym w 2021 roku, kiedy zostali wyrzuceni z Mistrzostw Europy przez Szwajcarię już na etapie 1/8 finału.

Na szczegółową analizę jeszcze przyjdzie czas, a my w tym miejscu możemy podrzucić dającą nam nadzieję ciekawostkę, że Didier Deschamps jeszcze nigdy nie wygrał ostatniego meczu w grupie na dużym turnieju. A przypomnijmy, że jest selekcjonerem kadry od 2012 roku. Do tego, sama reprezentacji Francji ostatni raz taki mecz wygrała w 2006 roku, kiedy ich przeciwnikiem było Togo. Bramki strzelali wówczas Patrick Vieira i Thierry Henry.

Co w razie klęski?

Jest to pytanie bardzo zasadne, bo jest wysokie prawdopodobieństwo, że trzeba je będzie sobie zadać. Oczywiście, grupa naszej reprezentacji jest ciężka, ale chyba nikt nie jedzie na Mistrzostwa Europy z poczuciem, że odpadnięcie w fazie grupowej go zadowoli. 

Tylko właśnie, co zrobić, jeśli przygoda Polaków na trzech meczach się zakończy? Odpowiedź jest jedna - zależy. Jeśli Polacy nie wyjdą z grupy, ale zaprezentują się tak, że ich występ będzie dawał nadzieje na lepsze jutro, to oczywiście nie możemy znowu sobie pozwolić na zmianę szkoleniowca. Zbyt częste roszady na stanowisku selekcjonera sprawiły, że w zasadzie nasza drużyna narodowa stoi w miejscu od trzech lat. A jeśli nawet na chwilę się z niego ruszy, to znów wraca do punktu wyjścia. Zwyczajnie marnujemy czas. 

Oczywiście, nie wszystkie zmiany były zależne tylko od woli prezesa PZPN-u. W końcu Paulo Sousa chciał odejść - z niewolnika nie ma pracownika. Decyzja o pozostawieniu Czesława Michniewicza była możliwa ze sportowego punktu widzenia, jednak wydaje się, że po aferze premiowej jego relacje z zawodnikami nie były najlepsze. Natomiast Fernando Santos musiał wylecieć ze stanowiska. Jeśli więc Michał Probierz nie da jednoznacznego powodu, który świadczyłby o tym, że trzeba go zwolnić, to nie powinniśmy tego robić.

Liga Narodów

Na jesieni jest w końcu Liga Narodów. Nie są to rozgrywki, w których nasza reprezentacja musi za wszelką cenę osiągnąć najlepsze wyniki. Najważniejsze jest, aby z niej po prostu nie spaść, bo to może nam dawać łatwiejsze drużyny w eliminacjach do turniejów oraz, jak dało nam to teraz, możliwość wzięcia udziału w barażach.

Można więc Ligę Narodów podporządkować przede wszystkim pod rozwój drużyny. Jeśli nie wyjdzie nam na EURO, to można zrobić w ekipie przemeblowanie, jeśli na turnieju zaprezentujemy się dobrze, to będzie to czas na poprawianie niedociągnięć. Ogólnie te rozgrywki mają swój specyficzny charakter, bo niby można je potraktować luźniej niż choćby eliminacje czy już same turnieje, a jednak wyniki w nich mogą przynieść wymierne korzyści. 

Jesienią zmierzymy się więc ze Szkocją, Chorwacją oraz Portugalią. Jak najbardziej jest to grupa, w której można się utrzymać i jednocześnie przetestować w warunkach bojowych z najmocniejszymi.

Więcej na ten temat: Polska Mistrzostwa Europy Polska EURO 2024