Igor Charatin - jeden z wyrzutów sumienia Radosława Kucharskiego

2023-05-19 23:00:31; Aktualizacja: 1 rok temu
Igor Charatin - jeden z wyrzutów sumienia Radosława Kucharskiego Fot. Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com
Redakcja
Redakcja Źródło: Transfery.info

Igor Charatin trafił do Legii Warszawa latem 2021 roku i okazał się dużym rozczarowaniem, choć kosztował klub naprawdę sporo pieniędzy.

Ukrainiec trafił na Łazienkowską już po wywalczeniu przez zespół Czesława Michniewicza awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Zarówno on, jak i sprowadzony dwa dni wcześniej, Lirim Kastrati mieli pełnić funkcję ważnych wzmocnień drużyny po intensywnym lecie i przed równie wymagającą jesienią. Za Charatina Legia zapłaciła 900 tysięcy euro (ex aequo szósty najwyższy transfer w historii „Wojskowych”), a za reprezentanta Kosowa 1,3 miliona euro (trzeci najdroższy zakup w dziejach klubu, dodatkowo z łatką najszybszego piłkarza w Europie). Teoretycznie oba ruchy wyglądały konkretnie i logicznie, a nie panicznie, aby tylko poszerzyć na ostatnią chwilę kadrę zespołu, co regularnie praktykuje po promocji do fazy grupowej europejskich pucharów Lech Poznań.

Charatin otrzymał w Warszawie bardzo solidną pensję, na poziomie stu tysięcy złotych miesięcznie. Taki fakt nie mógł nikogo dziwić, ponieważ mowa o piłkarzu, który rok wcześniej występował jako podstawowy zawodnik Ferencvárosu w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Zresztą tuż przed przeprowadzką na Łazienkowską walczył w barwach węgierskiego klubu w czwartej rundzie eliminacji Champions League, gdzie lepsze okazało się szwajcarskie Young Boys. W związku z tym Legia kupowała ważnego piłkarza z innej ekipy z Europy Środkowo-Wschodniej, która odnosiła ostatnio większe sukcesy od niej, dlatego wysokie oczekiwania wobec niego były całkowicie uzasadnione. Te podkręcały jeszcze informacje, że niedługo wcześniej Ukrainiec odrzucił oferty Trabzonsporu i Rangers FC.

Początkowo defensywny pomocnik otrzymywał swoje szanse, jednak wynikało to bardziej z nagromadzenia dużej liczby spotkań i słabej dyspozycji innych zawodników „Wojskowych”, bo sam prezentował się równie źle. Wielu fanów szybko zaczęło się zastanawiać, jak zawodnik z tak niezłym CV, otrzymujący niedawno oferty z bogatszych klubów może, tak beznadziejnie grać w piłkę. Przede wszystkim zarzucano mu brak dynamiki oraz skłonność do anonimowości, kiedy już pojawia się na murawie, a z czasem można go było na niej oglądać coraz rzadziej. W swoim pierwszym sezonie w barwach Legii zgromadził na swoim koncie szesnaście występów, strzelając jednego gola. Większość z nich zaliczył jednak w okresie od września do listopada, kiedy to zagrał w jedenastu meczach.

Z kolei w obecnej kampanii, początkowo Kosta Runjaić dawał mu szanse udowodnienia swojej przydatności dla drużyny, najczęściej były to tylko krótkie epizody z ławki, lecz do końca sierpnia zdołał uzbierać siedem występów. Następnie dołożył jeden we wrześniu, jeden w październiku i więcej już go na boisku nie oglądaliśmy. Co, ciekawe, czterokrotny reprezentant Ukrainy (ostatnie powołanie otrzymał w październiku 2021 roku) obecnie okazuje się być jedynym zawodnikiem z kadry pierwszego zespołu „Wojskowych”, który wiosną nie ma na koncie żadnego występu. Aktualnie balansuje na granicy znajdowania się w kadrze meczowej, a nie tego wymaga się od piłkarza, generującego tak wysokie koszty.

Legia na pewno latem spróbuje się 28-latka się pozbyć, co jednak nie będzie prostym zadaniem. W końcu ma on jeszcze przez rok ważny kontrakt i zarabia niemałe pieniądze, których zapewne nikt mu w obecnej sytuacji nie zaproponuje. Trudno także, żeby ktokolwiek się po Ukraińca zgłosił, skoro można zapomnieć, że jeszcze gra w piłkę, bo tak długo nikt go na boisku nie oglądał. Obecny dyrektor sportowy Legii, Jacek Zieliński, cały czas musi sprzątać po swoim poprzedniku, Radosławie Kucharskim. Zeszłego lata udało mu się rozwiązać kontrakt z Lirimem Kastratim, a teraz jego głównym celem powinno być usunięcie z listy płac Charatina. Zresztą takie rozmowy prowadzono z zawodnikiem i jego agentem już zimą, lecz wówczas nie zakończyły się powodzeniem. Warto pamiętać, że wysoka pensja defensywnego pomocnika blokuje inne ruchy transferowe klubu, który ostatnio nie dysponuje dużymi środkami finansowymi na nowych graczy.